Czwartek, 21 marca 2019

imieniny: Benedykta, Lubomiry, Mikołaja

RSS

Powrócił problem zabłoconych przez ciężarówki ulic

04.12.2018 00:00 sub

Główne ulice Pszowa przez kilka dni pokryte były grubą warstwą błota, piachu i pyłu. - Tylko czekać aż ktoś wpadnie w poślizg i wjedzie w pieszych - martwili się mieszkańcy.

PSZÓW Po raz kolejny poruszamy temat brudnych jezdni. W grudniu zeszłego roku pisaliśmy, że przejazd ul. Kraszewskiego w Pszowie przy wyjeździe z terenu hałdy wielokrotnie bywał nie lada wyzwaniem dla kierowców. Warstwa pyłu pozostawiana na jezdni przez ciężarówki w deszczowe dni zmieniała się w błoto.

Zabłocone ulice i chodniki

Brudną maź przez kilka dni wywoziły na kołach ciężarowi wyjeżdżające z rekultywowanego terenu po byłej kopalni Anna, a konkretnie z dawnego kompleksu przeróbki mechanicznej węgla i bocznicy kopalni. Pojazdy zanieczyszczały jezdnię, zostawiając na asfalcie grubą warstwę brudu. Ślady rozciągały się w stronę ul. Andersa i ul. Ks. Skwary. Błotem były również oblepione chodniki i studzienki kanalizacyjne.

Brudne i niebezpieczne

Zabrudzone jezdni to nie tylko względy estetyczne, ale przede wszystkim bezpieczeństwa. Mokre błoto zagraża kierowcom, bo zwiększa ryzyko poślizgu i wydłuża drogę hamowania. - Na zakręcie jest przystanek autobusowy. Tylko czekać aż ktoś wpadnie w poślizg i wjedzie w oczekujących tam pieszych - mówił nam przechodzący ul. ks. Skwary pan Paweł, mieszkaniec Pszowa. Z kolei, ilekroć, po brudnej mazi przejedzie samochód, błotem obrywają piesi i rowerzyści. - Ma pani pojęcie, jak wygląda człowiek, obok którego przejechał samochód po tym syfie? Jakby się w piachu i błocie tarzał! - dodał zbulwersowany pan Paweł.

W końcu posprzątali

Zabłocone ulice Andersa i ks. Skwary są częścią drogi wojewódzkiej 933, dlatego administruje nimi Zarząd Dróg Wojewódzkich w Katowicach. Kiedy tylko brudne ślady zostały zauważone przez pszowskich urzędników, niezwłocznie o problemie powiadomili ZDW w Katowicach. Mimo ograniczonego pola działania magistrat na czele z burmistrzem Czesławem Krzystałą rozmawiali z właścicielem firmy, która była odpowiedzialna za zabrudzanie jezdni. - Osobiście byłem zrozpaczony stanem nawierzchni asfaltu oraz chodników - mówi Franciszek Sobala, kierownik referatu inwestycji, gospodarki komunalnej i nieruchomości z urzędu miasta w Pszowie. - Firma prowadząca rekultywację terenu pogórniczego powinna zamontować maty czyszczące samochody przed wyjazdem na drogę publiczną lub myć je w inny sposób, np. przy pomocy węża. Tak by ciężarówki nie wywoziły błota na kołach - dodaje. Przypomina również, że zgodnie z kodeksem wykroczeń za zanieczyszczanie drogi, które może powodować niebezpieczeństwo lub stanowić utrudnienia w ruchu drogowym przewidziana jest kara grzywny do 1,5 tys. zł, jak i nakaz uprzątnięcia drogi.

Okazuje się, że monity urzędników dały efekt i ubłocone jezdnie zostały w końcu posprzątane. Jednak brud na chodnikach i poboczach pozostał. (juk)

  • Numer: 49 (942)
  • Data wydania: 04.12.18
Czytaj e-gazetę