Wtorek, 19 lutego 2019

imieniny: Arnolda, Konrada, Mansweta

RSS

Dożywocie dla mordercy

10.05.2005 00:00
Na karę dożywotniego pozbawienia wolności skazany został Marek Sz. za zabójstwo taksówkarza dokonane w grudniu 2003 r. w Rydułtowach. Jego wspólniczkę, Patrycję F. sąd skazał na 25 lat więzienia. Orzekł też pozbawienie praw publicznych sprawców morderstwa na 10 lat. Wyrok nie jest prawomocny.
Prokuratura nie będzie kwestionować tego wyroku, bo jest on zgodny z naszymi wnioskami – mówi Józef Pałka, prokurator rejonowy. Przypuszczamy, że z wnioskiem o apelację wystąpi obrona. Wyrok, który zapadł jest surowy, sąd w pełni podzielił stanowisko prokuratury co do kwalifikacji prawnej czynu i ustalonych okoliczności.

Akt oskarżenia przeciwko Markowi Sz. i Patrycji F. został skierowany w czerwcu 2004 r., wyrok zapadł po kilkumiesięcznym procesie pod koniec kwietnia 2005 r. Prowadzący śledztwo prokurator Wojciech Janiec podkreślał w akcie oskarżenia, że zbrodnia została zaplanowana, a sprawcy działali w zamiarze pozbawienia swojej ofiary życia. Wielość obrażeń stwierdzonych u zamordowanego wskazuje na szczególne okrucieństwo sprawców. Okoliczności te z pewnością miały wpływ na wysokość kary wymierzonej przez sąd. Do zbrodni doszło w drugi dzień Bożego Narodzenia 2003 r. Taksówkarz został wezwany telefonicznie przez klienta i około 17.00 wyjechał z domu. Nie wrócił ani tego wieczora, ani następnego dnia. Zaniepokojona rodzina po bezskutecznych poszukiwaniach zawiadomiła policję. Ciało zamordowanego taksówkarza znaleziono 28 grudnia w piwnicy domu przy ul. Sikorskiego w Rydułtowach. Jeszcze tego samego dnia zostali zatrzymani sprawcy zbrodni – Marek Sz. i Patrycja F. Ujęto ich na stacji benzynowej w Raciborzu.

Oboje przyznali się do winy.

Marek Sz. to recydywista, odsiadywał już wyrok za kradzieże, a więzienie opuścił w maju 2003 r. Po wyjściu z kryminału zamieszkał u brata w Gaszowicach, ale w grudniu przeniósł się do domu w Rydułtowach, który wraz z braćmi odziedziczył po rodzicach. Wprowadziła się do niego jako lokatorka Patrycja F. Razem zaplanowali zwabienie do domu i ograbienie jednego z taksówkarzy. Do realizacji tego planu przystąpili 26 grudnia 2003 r. Patrycja F. zadzwoniła do jednego z wytypowanych taksówkarzy, a gdy ten nie przyjął kursu zwróciła się do następnego. Gdy przyjechał on na postój w pobliżu rydułtowskiego rynku do auta wsiadł Marek Sz. i zlecił przejazd do domu przy ul. Sikorskiego. Po dotarciu na miejsce zwabił taksówkarza do budynku pod pozorem przeniesienia telewizora. Wewnątrz czekała już Patrycja F. Gdy mężczyzna wszedł do środka Marek Sz. uderzył go kilka razy w głowę. Napadnięty upadł na podłogę, wtedy napastnik związał mu ręce na plecach – najpierw taśmą klejącą, potem sznurkiem. W tym czasie Patrycja F. uderzyła ofiarę w głowę metalową rurką. Potem podała ją współnikowi, który zrobił to samo. Jednak taksówkarz nadal dawał oznaki życia. Marek Sz. zaciągnął go więc do piwnicy i tam założył mu na szyję tzw. krępulec ze sznurka, który zaciągnął przy pomocy trzonka młotka. Aby krępulec nie uległ rozluźnieniu położył na trzonku ciężki kanister. Tymczasem Patrycja F. usuwała ślady krwi w mieszkaniu a swoje pobrudzone ubranie wrzuciła do wanny. Marek Sz. poszedł do samochodu i usunął podświetlane oznaczenie taksówki oraz taksometr. Zabrał też saszetkę z dokumentami i kwotą 1000 zł oraz telefon komórkowy. Oboje pojechali tym samochodem do Kietrza, gdzie Marek Sz. spotkał się ze swoją dziewczyną. Postanowili we troje pojechać do dyskoteki Manhattan, by się zabawić. Wrócili do domu następnego dnia. Marek Sz. zszedł do piwnicy i odciął nożem palec taksówkarza z obrączką, którą zabrał. Sprawcy zbrodni również tego dnia pojechali na dyskotekę, gdzie bawili się do rana. Potem Marek Sz. porzucił skradzioną taksówkę w Raciborzu.

Akt oskarżenia zarzucał Markowi Sz. również inne przestępstwa. W nocy z 8 na 9 grudnia 2003 r. w Rydułtowach włamał się do kilku samochodów – volkswagena golfa, fiata 126p i opla kadeta. Z malucha zabrał radioodtwarzacz. Opla próbował ukraść, ale nie zdołał pokonać blokady kierownicy. Dokonał natomiast zaboru golfa o wartości 9 tys. zł. Tej samej nocy napadł kobietę,  uderzył ją pięścią i ukradł 30 zł. W grudniu brał udział w Kietrzu w pobiciu mężczyzny, któremu skradł zegarek o wartości ok. 1000 zł. Włamał się też do punktu złomu, skąd zabrał 500 zł i ukradł rower górski wartości 1500 zł. W listopadzie w Kozłówkach na Opolszczyźnie włamał się do budynku mieszkalnego i skradł mienie o wartości 1500 zł. Marek Sz. w trakcie śledztwa negował jedynie swój udział w dwóch pobiciach. Prokuratura postawiła również Markowi Sz. i Patrycji F. zarzuty udzielania środków odurzających małoletniej.

Aktem oskarżenia objęto także Tomasza K., któremu postawiono zarzuty paserstwa. Przyjął on od Marka Sz. głośniki samochodowe i wzmacniacz pochodzące z kradzieży. Co prawda nie przyznawał się do winy, ale skradzione przedmioty znaleziono w jego mieszkaniu. Sąd wymierzył mu grzywnę w wysokości 50 stawek dziennych i ustalił wysokość jednej stawki na 10 zł.

(jak)
  • Numer: 19 (276)
  • Data wydania: 10.05.05