Piątek, 23 sierpnia 2019

imieniny: Apolinarego, Filipa, Róży

RSS

Szukamy dziury w całym?

16.10.2002 00:00
Rok temu uruchomiliśmy specjalny telefon dla naszych czytelników i w naszej „teczce interwencji” opisywaliśmy ich sprawy.Okazało się, że było ich bardzo dużo i co ważne... większość z nich udało się rozwiązać.

Od samego początku zastanawialiśmy się, czy taka rubryka jak „teczka interwencji” może przynieść spodziewany efekt. Choć było różnie i obok spraw kończących się happy endem okazywało się, że nie jesteśmy w stanie nic zrobić, to na pewno było warto. Przekonaliśmy się o tym już na samym początku. W październiku zeszłego roku do naszej redakcji zgłosili się państwo Grosy z Wodzisławia, którzy przez półtora roku starali się o zamianę mieszkania. To, w którym mieszkali było bardzo zawilgocone, a oni sami obawiali się, o zdrowie trójki swoich dzieci.

Zainteresowaliśmy się tą sprawą, obszernie przedstawiliśmy problem na łamach naszego tygodnika i już na początku stycznia mogliśmy ich odwiedzić w nowym mieszkaniu przy ul. PCK. Żyje się nam o wiele lepiej, mamy centralne ogrzewanie, a dzieci bawią się nareszcie w swoim pokoju - mówił wówczas ojciec rodziny. Na osiedlach bywaliśmy bardzo często. To właśnie tam, jak się okazało, jest wiele drobnych, choć istotnych dla mieszkańców spraw. Jedna z mieszkanek Placu Zwycięstwa w Wodzisławiu poinformowała nas w lutym, że przed jej blokiem topniejący śnieg odsłonił zalegające tam od dawna sterty śmieci. O tym również napisaliśmy i okazało się, że śmieci pozbywa się w ten sposób jeden z lokatorów, remontujący mieszkanie. Rozmawialiśmy wówczas z prezesem Spółdzielni Mieszkaniowej „ROW” i po kilku dniach śmieci zniknęły.

Byliśmy wszędzie

Byliśmy na trenie całego powiatu. W Rydułtowach na ul. Krzywej, na wniosek kilku mieszkańców, zmieniono organizację ruchu. Zaskoczyło to zupełnie pozostałych właścicieli znajdujących się tam posesji, ponieważ od tej pory mieli oni problem z dotarciem do swoich domów. Dzięki ich determinacji i nagłośnieniu przez nas sprawy wrócono do poprzednich rozwiązań. Dziś nie ma tam już również szpecących szkieletów szklarni, o których też pisaliśmy. Podobnie z ruchem było na ul. św. M. Kolbe. Tam dojazdowa droga do wielu budynków jest bardzo wąska, tak, że o wymijaniu dwóch większych samochodów nie może być mowy. Na domiar złego zablokowano przejazd przed szkołą i zamknięto plac, na którym mieszkańcy mogliby zawracać. Dzisiaj, choć ze względów bezpieczeństwa przejazd przed szkołą jest nadal zamknięty, to brama na plac zniknęła.

Bardzo często współpracowaliśmy z powiatowym rzecznikiem praw konsumenta panią Kazimierą Lalik, która w wielu sytuacjach służyła nam poradą prawną. Po raz pierwszy skorzystaliśmy z jej pomocy „walcząc” z nieuczciwymi firmami, oferującymi kredyty w tzw. systemie argentyńskim. Ogólnie rzecz ujmując, ludzie wpłacali raty kredytu, którego jeszcze nie otrzymali. Działania przyniosły konkretny efekt, bowiem jedna z firm, o której pisaliśmy, już nie istnieje. Porady okazały się równie cenne, gdy próbowaliśmy pomóc naszemu czytelnikowi w zakupach. W jednym ze sklepów na os. XXX-lecia w Wodzisławiu chciał on kupić towar za cenę widniejącą na opakowaniu, do czego w myśl obowiązujących przepisów miał prawo. Odmówiono mu, ponieważ w rzeczywistości towar był znacznie droższy. Po naszej interwencji właściciel sklepu przyznał się do błędu, a pracownikom przedstawił do podpisu dokument, w którym stwierdził, że to właśnie oni będą ponosić odpowiedzialność za nieprawidłowe oznakowanie towaru. Reagowaliśmy na wszystkie docierające do nas sygnały. W połowie maja jeden z czytelników poinformował nas, że autobusy jednej z linii Międzygminnego Związku Komunikacyjnego często nie jeżdżą według rozkładu jazdy. Po opublikowaniu przez nas tekstu na ten temat, otrzymaliśmy pismo od dyrektora PKS-u, który jest przewoźnikiem na tym terenie. Zobowiązał się w nim do upomnienia niesolidnych kierowców i poprawy jakości świadczonych usług. Dzisiaj rzeczywiście jest lepiej.

Napisów brak

Nie zawsze jednak odnosiliśmy sukces. Często okazywało się, że sytuacji nie można zmienić, bowiem nie pozwalają na to przepisy prawne lub nie leży to w interesie drugiej strony. W lutym tego roku lokatorzy jednego z bloków przy ul. Żeromskiego domagali się od Zakładu Gos-podarki Mieszkaniowej i Remontowej - administratora tych budynków - zainstalowania w ich domach pakietu podstawowego telewizji kablowej. Dzięki temu mogliby zrezygnować z usługi droższej, a za kilka złotych miesięcznie oglądać osiem programów polskich. Niestety, firma UPC, świadcząca usługi w tym zakresie odsyłała wnioskodawców do ZGMiR-u i sprawa utkwiła w martwym punkcie. Wreszcie większość mieszkańców zrezygnowała z usług firmy i kupiła prywatne anteny satelitarne. Na tej samej ulicy, ku zdziwieniu mieszkańców, na wniosek jednego z lokatorów powstały trzy miejsca postojowe dla osób niepełnosprawnych (wszystkich jest tam 12). Niestety najczęściej są one puste, a pozostali kierowcy nie mają gdzie stawiać samochodów. Po naszej interwencji Jacek Szkolnicki z Wydziału Inwestycji i Gospodarki Komunalnej wodzisławskiego magistratu stwierdził, że niezadowoleni mieszkańcy mogą złożyć stosowny wniosek w tej sprawie, który zostanie rozpatrzony. Na razie sytuacja nie uległa zmianie, a podobne głosy niezadowolenia docierają do nas z ulic sąsiednich. Dwukrotnie interweniowaliśmy w sprawie nieprawidłowych oznaczeń przystanków na os. Piastów w Wodzisławiu. Choć władze miasta zapewniały nas, że przepisy w kilka dni znikną, to sytuacja nie uległa zmianie. Krótka wzmianka w jednym z kolejnych numerów naszej gazety sprowokowała w końcu do konkretnego działania. Dzisiaj nie ma już napisów… żadnych. Stare zniknęły, a na ich miejsce nie pojawiły się nowe, tak więc nadal nie wiadomo, gdzie pasażer się znajduje.

Niestety, mimo naszych interwencji nie powstał do tej pory parking dla klientów TP S.A. w Wodzisławiu oraz mieszkańców ul. Plebiscytowej w Rydułtowach. W pierwszym przypadku negocjacje firmy z Urzędem Miasta nie przyniosły spodziewanych rezultatów, w drugim natomiast okazało się, że nie pozwala na to prawo budowlane. Zmagaliśmy się również z Górnośląskim Zakładem Elektroenergetycznym z Gliwic, który w nowych umowach przygotował dla swoich klientów sporo niespodzianek. Okazało się m.in., że po siedmiu dniach od niepłacenia za prąd GZE może nam go odciąć bez uprzedzenia, a za uszkodzenia urządzeń elektrycznych, spowodowanych wahaniami napięcia, Zakład nie ponosi odpowiedzialności. Pisaliśmy również o porażających rachunkach za prąd spowodowanych wprowadzeniem bardzo wysokiej opłaty przesyłowej. Niestety, póki co, GZE jest monopolistą. Musimy poczekać do 2005 r., gdy obowiązywać zacznie prawo energetyczne, wprowadzające wolny rynek na usługi tego typu.

Gdzie jest remont?

To nas nie zniechęciło, a o tym, że warto zajmować się problemami naszych czytelników przekonaliśmy się po opublikowaniu 7 sierpnia artykułu na temat remontu głównej siedziby Poczty w Wodzisławiu. Dzięki czujności jednego z mieszkańców mogliśmy jako pierwsi napisać o tym, że, remont budynku poczty, który miał się niebawem zakończyć... jeszcze się nie rozpoczął. Prace ruszyły tydzień po opublikowaniu w naszej gazecie materiału na ten temat.

Oczywiście to, że wiele spraw ujrzało światło dzienne to głównie zasługa naszych czytelników i to właśnie do nich w pierwszej kolejności kierujemy podziękowania. Nie możemy również pominąć tych osób, które chętnie udzielały nam wszelkich dostępnych informacji. Oczywiście drążymy różne tematy i wówczas często stawia się nam zarzut, że „szukamy dziury w całym”. Jesteśmy jednak przekonani, że o to właśnie chodzi, a bez tego „teczka interwencji” z pewnością nie miałaby tylu zwolenników. Dzwońcie, czekamy nadal na wasze telefony.

Rafał Jabłoński

  • Numer: 42 (162)
  • Data wydania: 16.10.02