Czwartek, 22 kwietnia 2021

imieniny: Leona, Kai, Heliodora

RSS

Widzieć jak widzi Bóg. Czyli o pięknie

08.12.2020 00:00 red

Ks. Łukasz Libowski przedstawia.

Coś, co trudno wyrazić w słowach

Moi drodzy! Proponuję, abyśmy w tym tygodniu pochylili się krótko nad kwestią piękna. Wydaje mi się bowiem, że jest to kwestia ważna, jeśli nie bardzo ważna, w naszym życiu. A chyba, szczerze sobie powiedzmy, nie za często o niej myślimy i poświęcamy jej naszą uwagę.

Otóż raz po raz przeżywamy chwile, w których doświadczamy piękna. Jak sądzę, jest w życiu każdego z nas takich chwil, doprawdy, całkiem niemało. Doświadczamy piękna, kiedy na przykład oglądamy zachodzące słońce i dajemy się oczarować mieniącemu się wówczas rozmaitymi kolorami niebu. Doświadczamy piękna, kiedy zwiedzamy dostojne zakamarki jakiegoś miasta, zakamarki z ich elegancką, podstarzałą, cudowną zabudową. Doświadczamy piękna, gdy obserwujemy, jak samica, która dopiero co wydała na świat młode, czule, z ujmującą troską stara się o swoje potomstwo i wokół niego pośpiesznie się uwija. Wreszcie, doświadczamy piękna, słuchając dobrej, głębokiej muzyki. Pewnie każdy z nas mógłby do tego przedstawionego przeze mnie skromnego wyliczenia dodać jeszcze coś od siebie; każdy z nas mógłby wskazać czy nawet szczegółowo opisać sytuację, w której spotkał się z pięknem.

Co się dzieje, kiedy doświadczamy piękna, kiedy przeżywamy piękno? Dzieje się wtedy, w nas i z nami, coś wielkiego i niezwykłego. Wydarza się wówczas coś, co trudno wyrazić w słowach. Jakby znajdujemy wtedy odpowiedź na pytanie, które dotąd nas dręczyło i nie dawało nam spokoju, ale którego to pytania nie potrafimy nijak, choćby nawet bardzo karkołomnie, choćby nawet bardzo ułomnie, sformułować. Jakby rozwiązuje się naonczas przed nami zagadka, jakby odsłania się w ów czas przed nami jakaś niesamowita, doniosła dla naszego życia tajemnica. Czujemy wtedy pełnię, doskonałość, absolutną harmonię. I, stając w obliczu tej absolutnej harmonii, odkrywamy, że powoli, powoli wypełnia nas błogie zaspokojenie. Błogie zaspokojenie, czyli szczęście. Rozumiemy wtedy, że jest dobrze; że tak, jak jest, jest dobrze. I że znajdujemy się oto, że jesteśmy w domu.

Potrzeba jednego i drugiego

Jednak nie zawsze piękna doświadczamy w ten sposób. Czasami przychodzi ono do nas inaczej, inną drogą. Otóż bywa tak, że wszystko ukazuje nam swoją brzydotę i podłość, swoją, by tak to ująć, gorszą stronę. Przychodzi choroba, starość, jakieś nieszczęście, zło; może trzeba by tu wymienić i grzech. Przychodzi to na nas, niejednokrotnie wbrew naszej woli, i zatruwa nam życie. Dopada nas wtenczas smutek, a w sercu naszym zalęga się wtedy niepokój, jakaś agresja, złość na cały świat i na wszystkich; może nawet kiełkuje wówczas w naszej duszy bunt przeciwko temu, co się dzieje. Spadają nieraz na nas, jak to powiadamy, przygody, okoliczności trudne, z którymi nie jesteśmy sobie w stanie ani sami, ani też szybko poradzić i które wysysają z nas żywotne soki. Umieramy wtedy; tak, duchowo wtedy obumieramy.

I dopiero w jakiś czas później, kiedy z tymi doświadczeniami trudnymi, jako bezsilni, jako przegrani, oswajamy się i zaprzyjaźniamy, bo w końcu nic innego nam już nie pozostaje, dostrzegamy, wiedzeni naszą wrażliwością, naszą ludzką dojrzałością, naszą intuicją, że to, co trudne i czego byśmy sobie nie życzyli i nie chcieli, także przynależy do życia; że to, co trudne także na nasze życie się składa. Zaczynamy wtedy pojmować, że w życiu potrzeba jednego i drugiego: dobra i zła, cnoty i grzechu, zdrowia i choroby, młodości i starości, bo życie po prostu takie jest. I odkrywamy w tym, w tym, że ono jest właśnie takie, jego ukryte, zrazu przed nami zasłonięte i nam niedostępne piękno. I znów ogarnia nas spokój, błogość, harmonia, spełnienie. Spełnienie bardzo podobne do tamtego, o którym wcześniej była mowa, a zarazem, nie można tego przemilczeć, jako że byłoby to nieuczciwe, zupełnie od tamtego różne.

Zgodzić się na to, co jest

Szanowni czytelnicy! Są więc dwa rodzaje piękna. Jest piękno jawne i jest piękno ukryte. Pierwsze jest łatwiejsze, drugie trudne. Pierwsze nas zaskakuje, przychodzi do nas niespodziewanie, jest prezentem, jaki zupełnie niezasłużenie otrzymujemy i jaki przytrafia nam się dostać, podczas kiedy drugiego trzeba nam szukać, podczas kiedy drugie jest nam zadane. Musimy się wysilić, duchowo wysilić, aby piękno ukryte ujrzeć. Aby ujrzeć je we wnętrzu świata i we wnętrzu, w historii naszego życia. Nie jest to takie proste. Łatwo o ukrytym pięknie zapomnieć, łatwo je zignorować. Łatwo też w jego szukaniu upaść, skapitulować, poddać się. Ale kiedy rezygnuje się z poszukiwań ukrytego piękna, z łowienia ukrytego piękna, wtedy wiele się traci.

Dlaczego piękno, i to jawne, które ofiaruje nam się samo, i to ukryte, o którego ujrzenie musimy się starać, jest tak istotne? Dlaczego przeżycie piękna jest tak wartościowe? Bo prowadzi ono do zgody na to, co jest, do zgody na to, co nas spotyka i co nam się zdarza, która to zgoda umożliwia potem kreatywne wykorzystanie tego wszystkiego, co nas i nasze życie tworzy. A dzieje się to z tego powodu, że w doświadczeniu piękna oglądamy życie i świat cały, i siebie samych tak, jak widzi nasze życie, nasz świat i nas w nim Bóg. To zaś, jak patrzy Bóg, przedstawił autor natchniony w Księdze Rodzaju; dobrze znamy te słowa. Autor natchniony napisał tam tak: „A Bóg widział, że wszystko, co stworzył, było bardzo dobre”.

Kiedy zatem przeżywamy piękno, piękno jawne czy piękno ukryte, odkrywamy świat jako bardzo dobry, jako, by tak rzec za Leibnizem, najlepszy z możliwych. Widzimy go wtedy tak, jaki widział go wtedy, w dniu stworzenia i jak widzi go ciągle, dziś Bóg. I to doświadczenie, niewątpliwie wielkie, a śmiem mniemać nawet, że mistyczne, przynosi nam pociechę, przynosi radość. Przede wszystkim zaś dodaje nam ono siły, aby, jak to już zostało powiedziane, zgodzić się na rzeczywistość, aby zgodzić się na to, co jest, na to, jak jest.

Jedno wielkie „Tak”

W tym sensie doświadczenie piękna jest modlitwą. W ostatecznym rozrachunku jest ono bowiem powiedzeniem Bogu tego, co powiedział Mu Jezus Chrystus tuż przed swoją pasją, a w czym zawiera się, w czym wyraża się istota modlitwy; jest doświadczenie piękna najszczerszym powiedzeniem Bogu: „Ojcze, nie jak ja chcę, ale jak Ty chcesz, niech się stanie”.

Moi mili! Obyśmy w naszym życiu doświadczali jak najwięcej piękna: tak jawnego, jak schowanego, ukrytego. Oby wszystkie nasze przeżycia piękna były jednym wielkim „Tak” powiedzianym Bogu i Jego świętej woli. Oby wszystkie nasze przeżycia piękna były jednym wielkim „Tak” powiedzianym życiu naszemu i całej naszej rzeczywistości.

PS: Niniejszy tekst jest przerobionym kazaniem, jakie wygłosiłem, jak wynika z moich zapisków, w niedzielę 15 stycznia 2017 r. w parafii pw. św. Apostołów Piotra i Pawła w Uścimowie przy okazji występu w tamtejszym kościele w czasie liturgii chóru z parafii pw. św. Maksymiliana Marii Kolbego w Zezulinie. To, co powiedziałem wówczas o pięknie jawnym, wziąłem w dużej mierze z filozofii sztuki Schellinga, to zaś, co stwierdziłem o pięknie ukrytym, zaczerpnąłem z kolei z filmu Ukryte piękno; interpretacja doświadczenia estetycznego była, mam nadzieję, autorska.

  • Numer: 49 (1492)
  • Data wydania: 08.12.20
Czytaj e-gazetę