Czwartek, 16 lipca 2020

imieniny: Mariki, Benity, Dzierżysława

RSS

Z poradnika ogrodnika Kazika: niech każdy sadzi drzewko

31.03.2020 00:00 red

Spacerując po budzącym się do życia trawniku, wśród oczekujących w napięciu na nadejście mrozów drzewek owocowych, dostrzegłem coś, co obudziło we mnie pierwotne instynkty. Między młodą wiśnią, a leciwą gruszą kopał w najlepsze nornik polny, za nic mając sobie moją obecność.

Widać, że wysiana przed rokiem gryka i gorczyca nie wykazały pełnej skuteczności (spożywanie tych roślin niszczy gryzoniom wątrobę). Poirytowany zniszczeniami, jakie zwierz poczynił przy młodej jabłonce, szybko wymierzyłem sprawiedliwość obcasem i zabrałem się za planowanie nasadzeń zastępczych. Przyroda rządzi się bardzo brutalnymi prawami, które każdy ogrodnik powinien wnikliwie studiować. Dziś słów kilka o sadzeniu drzewek owocowych.

Cudowna jabłoń

Każdy powinien posadzić takie drzewko. Nawet jeśli nie posiadasz działki zrób to na miedzy, przy polnej drodze, na nieużytku, skarpie, albo na skraju lasu, gdzie często spacerujesz. Drzewa owocowe są po prostu bardzo pożyteczne. Taka dla przykładu jabłoń. Jej owoce są w stanie zapewnić nam niezliczone przetwory: soki, kompoty, musy... długo by wymieniać. Najlepiej jednak wartości jabłek poznali mieszkańcy Normandii, którzy poddają powstały z nich cydr obróbce termicznej w departamencie Calvados. Jabłka mają niestety tylko 50 kcal w 100g, dlatego Francuzi potrzebują ich dużo. Jeśli jednak pragniesz jabłka jedynie jeść, to polecane są odmiany takie jak LIGOL, JONATAN czy IDARED, kulinarnie lepiej sprawdzą się te nasze, typowo polskie, z papierówką na czele. Świetnie nadają się do tego także antonówki i renety. Celtowie wierzyli, że w jabłoniach znajdują schronienie dusze zmarłych. W ich zaświatach rosła nawet jabłoń, której owoce miały cudowne właściwości. Jako chrześcijanie jesteśmy jednak bardziej ostrożni po doświadczeniach naszej pramatki. Nie znaczy to jednak, że jabłka zwane winnymi niosą jarzmo nałożone na nie przez Ewę. Jabłka winne, to te kwaśne, a zupełnie przypadkiem robi się z nich dobre napoje winne.

Skromna grusza

Grusza w naszej kulturze wcale nie ma więcej szczęścia. Siedząc cicho na miedzy nie może zaakceptować plotki, jakoby miał się na jej gałęzi powiesić sam Judasz. Wśród tysięcy odmian (grusza wyjątkowo skutecznie się parzy) są też takie bardzo dumne, które odcinają się od niechlubnej przeszłości przodków. Porastające Trydent szlachcianki Bonkrety Williamsy, bardzo wrażliwe na choroby i przymrozki dają nektar, który nieporównywalny jest z niczym innym, co może powstać z owoców w miedzianym alembiku. Jako Polacy powinniśmy jednak skupić się na jej mniej wybrednych kuzynach i nasadzając KOMISÓWKI, KONFERENCJE albo FAWORYTKI, cieszyć się dobrem płynącym od tych roślin. Zaletą grusz w stosunku do jabłoni jest ich większa wartość kaloryczna, ale też zwięzła forma przestrzenna całej rośliny. Są skromne i nie rozpychają się w ogrodzie.

Śliwy nie kupuj w markecie

Na koniec wspomnieć należy także o śliwach. Niewielu z Was wie, że śliwy to rodzaj drzew i krzewów obejmujący swym zasięgiem takie gatunki drzewek jak te określane zwyczajowo śliwką, wiśnią, czereśnią, morelą czy brzoskwinią. Tu dopiero mamy pole do popisu. Łatwo poddające się obróbce owoce doceniane są w Schwarzwalldzie, Alzacji oraz w Łącku. Z ciekawostek warto podać, że na 1 litr kirschu potrzeba 14 kg wiśni, śliwka jest bardziej wydajna. Sprawdzone w bojach w naszym powiatowym klimacie są: śliwa STANLEY i WĘGIERKA (bardziej wrażliwa), wiśnia ŁUTÓWKA i PANDY, brzoskwinia INKA oraz morela EARLY ORANGE. Pamiętajcie! Warto zaopatrywać się w drzewka u renomowanych sprzedawców, a nie w marketach. Dlaczego? Musicie uwierzyć na słowo. Sprawa na odrębny artykuł.

Jak sadzić?

To dość proste. Wykop dziurę głęboką na 50 cm w kształcie kwadratu o boku tej samej długości. Kopiąc, podziel ziemię na tę żyzną z powierzchni i glinę z niższych partii. Dysponując ciężkim gruntem spulchnij dół dołka, a wydobytą ziemię rozluźnij torfem lub kompostem. Nie zaleca się wrzucania obornika na dno, chyba, że jest dobrze przefermentowany i oddzielimy go warstwą żyznej gleby od korzeni. Kontakt gnoju z korzeniami (jak ze wszystkim) nie wpływa na nie najlepiej. W zależności od tego czy dysponujemy sadzonką gołokorzeniową (sadzimy wczesną wiosną i jesienią) czy taką w doniczce (sadzimy w ciągu całego sezonu wegetacyjnego), pamiętać należy o dobrym nawodnieniu dołka wiosną oraz starannym wypełnieniu ziemią wolnych przestrzeni między korzeniami, których przegląd i kosmetyczne cięcie należy zrobić przed umieszczeniem rośliny w glebie. Na etapie zasypywania zadbajcie o to, by miejsce szczepienia (połączenie podkładki korzennej ze szlachetną częścią nadziemną) znajdowało się 10 cm nad powierzchnią ziemi.

Kazik


Tajna broń

Teraz uwaga! Zdradzę Wam coś w tajemnicy. Zasypując korzeń możemy użyć w końcu naszej tajnej broni, o której istnieniu, jako dobry strateg, do tej pory nie wspominałem. Wprowadziłem ją dopiero po 7 morderczych latach walki z nornicami. Broń ta jest skuteczna niczym obcas albo nawet bardziej. Aby uchronić nasze młode korzonki przed nigdy nie zatrzymującymi się we wzroście żółtymi, ostrymi zębami gryzoni, należy nafaszerować ziemię, którą zasypujemy korzeń, drobno potłuczonym szkłem lub aszą (szklisty, spieczony popiół). Faszerujemy szkłem „jak dobrą kaszę skwarkami”. Niestety nie szkodzi to bezpośrednio intruzom, ale skutecznie zniechęca ich do kopania przy korzonku. Pamiętajcie, drzewko, jak każdy, potrzebuje wsparcia. Zaopatrzcie je zatem w palik wbity 15 centymetrów obok i umocujcie je do niego sznurkiem. Odwdzięczy się Wam za kilka lat.

  • Numer: 13 (1456)
  • Data wydania: 31.03.20
Czytaj e-gazetę