Niedziela, 22 września 2019

imieniny: Maurycego, Tomasza, Joachima

RSS

Zapiski z pamiętnika Łukasza podróżnika: Primum videre, deinde philosophari

13.08.2019 00:00 red

Ks. Łukasz Libowski przedstawia.

Videre

Jestem obecnie we Frankonii, w Uttenreuth, niedużej miejscowości położonej koło Erlangen. Trafiłem tu na wakacyjne zastępstwo; wyrażenie „trafiłem tu” jest w tym kontekście jak najbardziej na miejscu, jako że dostałem się do Uttenreuth, nie wykazując jakiejkolwiek inicjatywy, wykorzystując po prostu okazję, jaka mi się nadarzyła. I dobrze, otwarcie muszę przyznać, zrobiłem, bo bardzo mi się tu, na Bajerach, podoba.

Zdołałem zrobić już sobie z Uttenreuth dwa wypady, jeden do Rothenburga, a drugi do Bambergu. Oba miasta wywarły na mnie duże wrażenie; po obu spacerowałem i oba oglądałem z przyjemnością. Wydały mi się Rothenburg ob der Tauber, bo tak brzmi pełna nazwa pierwszego, i Bamberg, widziane przeze mnie dzień po dniu, pod kilkoma co najmniej względami od siebie różne – ale na jedną tylko z tych różnic chciałbym zwrócić uwagę. I jednocześnie wyakcentować chciałbym jedną cechę dla Rothenburga i Bambergu wspólną. Wszak owe, jedna różnica między Rothenburgiem a Bambergiem i jedna rzecz dla tych miast wspólna, pchnęły mnie, że się tak wyrażę, w ramiona refleksji, którą niniejszym zamierzam się podzielić.

Otóż zabudowa rothenburska trwa po dziś dzień w swym, tak chyba można to ująć, bardziej pierwotnym kształcie, podczas gdy zabudowa bamberska na przestrzeni lat i wieków nieustanie się zmieniała, po wielokroć była czy to rozbudowywana, czy też przebudowywana, zgodnie z duchem czasu modernizowana. Innymi słowy: Rothenburg na pewnym etapie swojego rozwoju jakby się zatrzymał, a Bamberg przeciwnie, ciągle się przeobrażał, przekształcał. Dlatego ten, kto odwiedza Rothenburg, czuje się tak, jak gdyby był w jakimś mieście – proszę mi wybaczyć, nie jestem historykiem sztuki, więc mogę się w tym względzie pomylić – średniowiecznym: spaceruje bowiem wewnątrz nienaruszonych właściwie murów miejskich, ulicami ciasno wypełnionymi prostymi kamienicami, bardzo do siebie podobnymi, niekiedy zdobionymi murem pruskim, z dwuspadowymi, czerwoną dachówką pokrytymi dachami (wszystko, proszę mi wierzyć, wygląda tam jak w bajce; żeby tego nie psuć, jest tam zakaz wieszania nowoczesnych szyldów sklepowych, nie wspominając już o reklamach – szyldy muszą być z epoki, stylizowane). Kto zaś podziwia Bamberg, wie, że znajduje się w mieście, które nie tylko w średniowieczu, ale i w następnych stuleciach było metropolią; bo po prostu opowiadają o tym jego budynki, najróżniejsze, wzniesione z rozmachem, bogate i wspaniałe, przede wszystkim chyba siedemnasto-, osiemnasto- i dziewiętnastowieczne.

To natomiast, co Rothenburg i Bamberg łączy, to niewątpliwie to, że na wskroś są to miasta chrześcijańskie; to chrześcijaństwo widać w nich na każdym niemal kroku: pomijając kościoły, są w nich co rusz krzyże, jakiejś figury świętych, bardzo wiele jest statuetek Najświętszej Maryi Panny, umieszczonych – doprawdy, rzucają się one w oczy – w niszach czy na konsolkach na fasadach domów, są oczywiście klasztory, są chrześcijańskie nazwy ulic, placów, skwerów.

Philosophari

Kiedy dotarło do mnie, co właśnie wyłożyłem, pomyślałem o ludziach, którzy oba te miasta, Rothenburg i Bamberg, w różnym czasie zamieszkiwali, którzy w obu tych miastach w różnych epokach, w różnych warunkach żyli, którzy w związku z tym byli różni – ale którym niezmiennie towarzyszyła, jako matka i nauczycielka, dzieląc ich radości i smutki, wspierając ich w rozmaitych trudach, w sytuacjach zwątpienia rozniecając w ich sercach nowe siły, w wątpliwościach czy problemach przynosząc im wskazówki czy rady, kiedy zaś czynili źle, napominając ich, religia chrześcijańska, religia katolicka.

A dalej, natchniony rothenburskimi i bamberskimi pierzejami, zróżnicowanymi i chrześcijańskimi, rozmyślałem tak: zmieniają się czasy, a wraz z czasami zmienia się człowiek – wiedzieli to już starożytni: Tempora mutantur et nos mutamur in illis – w pewnym stopniu „buduje” wszak człowieka substancja zmienna; lecz jest także w człowieku substancja niezmienna, lecz pozostaje zarazem człowiek zawsze jednaki – zdarzyło mi się, nie bez przejęcia, pojąć to już wcześniej, „nurzając” się w niegdysiejszych powieściach, zwłaszcza zaś czytając niejeden fragment antyczny – bo przecież ciągle tak samo kocha i nienawidzi, cieszy się i frasuje, żywi nadzieję i niepokoi, trwoży się, ulega wciąż tym samym pokusom, niezmiennie tak samo trudno jest mu ćwiczyć się w cnocie. I z tym właśnie, ciągnąłem swoją refleksję, co w człowieku trwałe, wiąże się chrześcijaństwo; dlatego zawsze pozostawać winno ono aktualne, zawsze winno być nośne, zawsze stać winno ono przy człowieku i człowiekowi, we wszystkich jego dolach i niedolach, winno być z chrześcijaństwem dobrze; a tak się, skonkludowałem, nie dzieje. Koniec końców stanąłem więc w obliczu pytania o to, dlaczego ludzie – nie wiem, jaka część ludzi, ale myślę, co ważne, że część ta ciągle się powiększa – nie chcą, nie życzą już sobie – niekiedy manifestują tę swoją niechęć bardzo agresywnie – asysty wiary chrześcijańskiej.

Właściwie nie umiem dać na to pytanie odpowiedzi, nie bardzo zresztą jestem przekonany, że jakaś jednoznaczna, ogólna odpowiedź na to pytanie jest możliwa. Zdaje mi się jednak, że z jednej strony odpowiadają za taki stan rzeczy chrześcijanie, z drugiej ci, którzy chrześcijaństwa mają dość, którzy je porzucają. Pierwsi zniechęcają do chrześcijaństwa, bywa tak, niestety, swoją postawą, tym, jacy są; winę drugich – jestże to wina? – widzę znowuż w tym, że nie chcą zdobyć się na wysiłek tego, o co w chrześcijaństwie idzie, a raczej chrześcijaństwa jako takiego zrozumienia.

*

Szanowni Państwo, oto od quasi – sprawozdania turystycznego przeszliśmy do refleksji na temat człowieka i wiary. Przekształcam tedy przysłowie Primum vivere, deinde philosophari, co się tłumaczy Najpierw żyć, potem filozofować, na Primum videre, deinde philosophari, Najpierw widzieć, potem filozofować; i tą nieznacznie przerobioną sentencją tytułuję ów tekst.

  • Numer: 33 (1417)
  • Data wydania: 13.08.19
Czytaj e-gazetę