Piątek, 18 października 2019

imieniny: Juliana, Łukasza, Bratumiła

RSS

Teściowa i zięć – konflikt często zaczyna się od kuchni

13.03.2018 00:00 red.

BABICE Ile prawdy jest w dowcipach opowiadanych przez zięciów o teściowych? – trudno ocenić, gdyż na spotkaniu w Babicach, to właśnie one wiodły prym, obchodząc swoje święto. – My zawsze byłyśmy te złe, może właśnie dlatego, aby nas udobruchać ogłoszono 5 marca Dniem Teściowej – zastanawia się Elżbieta Michalska, przewodnicząca babickiego koła emerytów i rencistów.

Wręcz przeciwnie, święto ustanowiono w latach 80. XX wieku, a po raz pierwszy Dzień Teściowej obchodzony był we Francji, jako wyraz szacunku i wdzięczności synowej lub zięcia za jej zainteresowanie i pomoc w wychowaniu dzieci, utrzymaniu wspólnego gospodarstwa domowego, rozwiązywaniu problemów itp.

Ubaw „po pachy” z powodów świętowania teściowych pewnie mają zięciowie, którzy matki swoich żon kochają – na odległość. W odwet zaś za wtykanie nosa w nieswoje sprawy, nieustanne kontrolowanie oraz zasypywanie nieznoszącymi sprzeciwu radami, powstają częstokroć niewybredne żarty, dające upust emocjom ujarzmionym przez kobiety – żony i ich matki – mężczyznom.

Na przekór panującym opiniom o dwóch odmiennych światach – teściowych i zięciów, panie były ciekawe, co powiedzieliby na ich temat, przyjmując zaproszenie na takie spotkanie. – Mój kamufluje się, aby się nie narażać – żartuje pani Elżbieta przewidując, że usłyszałaby od zięcia: – Mamo, ja nie wiedzę problemu z Tobą. – Mój syn natomiast stwierdziłby szczerze „Mamo z Tobą zawsze są problemy”.

Nie brakowało też samooceny: – Czy jesteśmy dobrymi teściowymi? Uważam, że jestem średnio dobra – stwierdza pani Elfryda. – A ja, bardzo dobra, bo rzadko bywam z zięciem – mówi ze śmiechem pani Elżbieta. Pozytywny wizerunek teściowej buduje też inna z pań, która humorystycznie opowiada o swoich świetnych relacjach z zięciem, pracującym na co dzień w Holandii.

Panie, które dziś stały się już teściowymi, bogate są w doświadczenia z własnych utarczek z mamami swych mężów (świekrami). Pani Helena przez sześć lat mieszkała z teściową, potem z pierwszą synową, a obecnie od ponad 13 lat z druga synową. I pomimo, że zawsze potrafiły wyrażać odmienne zdania, nie kłócą się, ale też nie wchodzą sobie w drogę.

Panie są zgodne, że nie ma idealnego zięcia. Kiedy ten zapytał panią Elżbietę, co ma zrobić, aby była z niego zadowolona, usłyszał zdecydowane: – Będziesz moim zięciem dopóty, dopóki moja córka będzie szczęśliwa. Córka przestanie być szczęśliwa, ty przestaniesz być moim zięciem.

Niewskazane jest też życie pod wspólnym dachem, choć przeczy temu przykład z życia pani Marietty, która wraz z mężem najpierw mieszkała z rodzicami, a obecnie z córką i zięciem. Przekonana jest, że wystarczy tylko wyznaczyć jasne granice. – Najważniejsze, żeby tylko kuchnia nie była wspólna, gdyż to ona jest zwykle pierwszym powodem nieporozumień – dodaje.

– Teściowa musi widzieć w synowej lub zięciu kolejne swoje dziecko – uważa pani Dorota. I pewnie praktykuje to w swoim domu, ponieważ w trakcie uroczystości zięć przesłał jej życzenia z okazji Dnia Teściowej.

(ewa)

  • Numer: 11 (1343)
  • Data wydania: 13.03.18
Czytaj e-gazetę