Sobota, 10 kwietnia 2021

imieniny: Małgorzaty, Michała, Makarego

RSS

Naprawiają szpital. Z jakim skutkiem?

07.11.2017 00:00 red.

Na Gamowskiej ma być wdrożony program naprawczy czyli „pewne działania oszczędnościowe i poprawiające efektywność niektórych oddziałów”, jak mówi o nim dyrektor Ryszard Rudnik. To jego sposób na uniknięcie kolejnych strat finansowych, zwłaszcza takich, jak ta zapowiadana na koniec roku w wysokości 8 mln zł.

Program naprawczy to opracowanie o sporej objętości (kilkaset stron A4). Ma posłużyć dyrekcji do analitycznego spojrzenia na działalność powiatowej placówki. Pokazuje m.in. koszty prowadzenia poszczególnych oddziałów. – Tu właśnie będziemy szukali oszczędności i racjonalizacji – zapowiada R. Rudnik.

Dyrektora na początek martwi niewiadoma dotycząca kosztów działalności firm zewnętrznych z terenu szpitala. Chodzi o sprzątanie, żywienie i ochronę. – Będziemy negocjować te umowy, ale w nowym roku wchodzi w życie nowa regulacja najniższego wynagrodzenia i nie wiem czy się uda zostać chociaż na tym samym poziomie – mówi Rudnik. Firmy mogą wypowiedzieć obowiązujące umowy paroletnie, trzeba będzie szukać w przetargu następców. – Takie postępowania nie mogą się skończyć niższymi kwotami za usługi – prognozuje.

Wszystko da się zrobić

Dziś żywi się tu pacjenta za stawkę 13,80 zł. W kraju są szpitale, które wydają na to samo 7 – 8 zł. Czy w Raciborzu może dojść do takiej obniżki? – Jak już dojdzie do takiej sytuacji, to będziemy ograniczali wydatki kosztem jakości usługi. Wszystko się da zrobić. Na przykład obiad składający się tylko z zupy. Nie doszliśmy jeszcze do takiego etapu i nie chcę by wyszło, że planujemy zagłodzić pacjentów – wyjaśnia R. Rudnik. W sprzątaniu szpitala też można według niego „rozważać pewne rzeczy”. – Są pewne strefy w szpitalu, gdzie musimy przestrzegać reżimu czystości, natomiast w częściach ogólnych już nie. Aktualnie jest czysto, szpital jest zadbany i nie chciałbym żeby było inaczej – podkreśla dyrektor. Niemniej jednak szukając oszczędności wskazuje, że na sprzątaniu i żywieniu można zawiesić oko.

Łóżka czekają

Głównym problemem dla Gamowskiej jest niedoszacowanie kontraktu z NFZ. Wykorzystanie szpitalnych łóżek sięga tu ledwie 50 procent, co oznacza, że lecznica nie wykorzystuje swego potencjału. Tam gdzie łóżka są zajęte w 100% (oddział zakaźny) wynik finansowy jest „bardzo dodatni”. – Moglibyśmy wykonać jeszcze jakieś 20 – 30% świadczeń więcej. Tymi samymi zasobami kadrowymi i sprzętowymi. Wtedy rentowność lecznicy uległaby poprawie – rysuje pozytywny scenariusz dyrektor Rudnik. Optymalne wykorzystanie łóżek powinno wynieść 85%. Pozostałe 15% stanowi rezerwę na przypadki nagłe i pilne. Finansowo wygląda to tak: przy dzisiejszych ponad 70 mln zł kontraktu potrzebnych byłoby Rudnikowi 15 mln zł więcej by bez obaw leczyć tych, którzy teraz zgłaszają się do szpitala i kolejnych pacjentów.

Czy oddziały przetrwają?

Rudnik przyznaje, że takie pytania pojawiają się w szpitalu. Rozwiewa wątpliwości: nie zakładamy takich ruchów. Racibórz wchodząc do sieci szpitali wykazywał obecną liczbę oddziałów i musi ją utrzymać, chcąc pozyskiwać poziom finansowania dla tzw. 2 stopnia. – Infrastruktura tego szpitala jest tak urządzona, że im mniej będzie tych oddziałów, tym koszty stałe bardziej obciążą pozostałe oddziały. Czyli to co dziś jest rentowne może się później okazać nierentowne. Zmierzamy do tego by wykorzystać całą powierzchnię na działalność medyczną – oznajmia dyrektor.

Sytuacja finansowa oddziałów ulega zmianom. Raz oddział jest rentowny, raz mniej i nie zależy to tylko od sposobu zarządzania nim. – Zmieniają się np. katalogi wyceny świadczeń i np. okulistyka wcześniej wysoko wyceniania, nagle jest przez NFZ modyfikowana i wycena spada o 30%. Z dnia na dzień następuje takie ograniczenie – opowiada Ryszard Rudnik. Część tzw. prostych procedur które wykonywano w leczeniu szpitalnym, w trybie hospitalizacji, aktualnie trzeba wykonywać w trybie ambulatoryjnym żeby ograniczyć koszty, bo tego chce NFZ.

Czy kadra będzie redukowana?

Od restrukturyzacji przeprowadzonej w szpitalu ponad 10 lat temu zatrudnienie na Gamowskiej nie zmieniło się. – Określono wówczas ilu pracowników potrzebuje szpital i od tego momentu pilnujemy, by nie było przerostów zatrudnienia. Kadra lekarska i pielęgniarska działa bez braków. Pojawiają się tylko przejściowe kłopoty wskutek np. absencji chorobowych. Gdy poziom absencji wynosi ponad 20% posiłkujemy się nadgodzinami i osobami z zewnątrz – tłumaczy R. Rudnik.

Nadzieja w dyscyplinie

Nie będzie zwolnień, oddziały zostaną, korekty w kosztach usług zewnętrznych wydają się mieć niewielkie szanse. Na czym zatem dyrektor chce oszczędzać i naprawiać finanse szpitala? – Będziemy prowadzili bardzo racjonalną i planową gospodarkę pieniędzmi. To nie będzie przyjemne dla prowadzących oddziały. Sami będą musieli więcej planować i szukać oszczędności. Rozmawiam o tym ze wszystkimi szefami oddziałów. Chyba, że się okaże, że dostaniemy jeszcze więcej pieniędzy, czego bym sobie życzył – mówi szef szpitala. Dodaje, że trzeba zapanować nad reżimem finansowym i planowania pacjentów to znaczy przyjmować ich w ilościach, które nie wygenerują tak dużej jak obecnie liczby świadczeń ponadlimitowych (kosztującej nawet 8 mln zł).

Grubszy portfel

Oprócz zmian w zarządzaniu oddziałami dyrektor liczy na zastrzyk dodatkowej gotówki z NFZ. Na razie są to prognozy, ale spodziewa się dodatkowych przychodów na poziomie 6 – 7 mln zł więcej w ciągu roku. Nowy system budżetowy dla szpitali w sieci powinien dać Raciborzowi ok. 4 mln zł więcej rocznie, a z zakresów poza budżetem (dość szeroki katalog świadczeń m.in. porody, endoprotezy czy usuwanie zaćmy) chce uzyskać nawet 3 mln zł. – Zakładam wzrost finansowania. Jest szansa na więcej pieniędzy. Czy rzeczywiście nam ich przybędzie życie pokaże – kwituje Rudnik. Nadal będzie się starał o dodatkowe zakresy do zakontraktowania (np. w tym roku pojawiła się nocna i świąteczna opieka). Dyrektor wie też – po rozmowach ze starostą Ryszardem Winiarskim i prezydentem Mirosławem Lenkiem, że samorządowcy będą dążyli do czegoś w rodzaju „zrzutki powiatowej” na działalność lecznicy. Miałaby polegać np. na wprowadzeniu na stałe do budżetów gmin swego rodzaju podatku szpitalnego. Zainteresowanie gmin finansową pomocą szpitalowi dotąd było marne. Najbardziej angażowały się: Racibórz (jednak ostatnio prezydent nie umorzył szpitalowi podatku od nieruchomości), Krzyżanowice i Rudnik (przekazały środki na zakup ambulansu dla pogotowia).

Mariusz Weidner

  • Numer: 45 (1325)
  • Data wydania: 07.11.17
Czytaj e-gazetę