Piątek, 10 lipca 2020

imieniny: Amelii, Filipa, Witalisa

RSS

Sobieskiego cała w błocie Mieszkańcy mówią DOSYĆ TEGO

28.06.2016 00:00 QLA

Prezydent Lenk i wiceprezydent Krzyżek spotkali się ze wściekłymi mieszkańcami. Choć atmosfera spotkania była bardzo gorąca, wstępnie udało się dojść do porozumienia.

Ulica Króla Jana III Sobieskiego, choć ma szacownego patrona, nie należy do głównych arterii komunikacyjnych miasta. Aby w nią wjechać, musimy najpierw skręcić z Hulczyńskiej w Wawrzyńca, a następnie właśnie w Sobieskiego. Zbudowane przy niej domy wzniesiono na zboczu malowniczego pagórka, którego szczyt obsiany jest roślinami uprawnymi. Jednego roku są to zboża, innego kukurydza, teraz są to ziemniaki. Większość mieszkańców Raciborza pewnie nigdy nie usłyszałaby ani też nie przeczytała o tej ulicy, gdyby nie fale błota, które średnio co dwa lata, spływając z pól, zalewają tę drogę i okoliczne domostwa.

Wściekłość i bezsilność

Scenariusz tych dramatycznych wydarzeń jest zawsze taki sam: gwałtowna ulewa, całość wody nie wsiąka w glebę, lecz jej nadmiar miesza się z wierzchnią warstwą ziemi i spływa w dół zbocza – zalewając posesje i piwnice. Kanalizacja nie jest w stanie przyjąć tak wielkiej ilości błota. Na miejsce kierowani są strażacy, którzy przez następnych kilkanaście godzin doprowadzają jezdnię do stanu użyteczności, wypompowują wodę z zalanych piwnic. Bywają lata, gdy ten scenariusz powtarza się kilkakrotnie w przeciągu tygodnia – dwóch. Tak było również w tym roku.

Władze Raciborza, choć znają problem od lat, jak dotąd nie wypracowały satysfakcjonującej mieszkańców solucji. Dlatego błoto nadal bruka „królewską” ulicę, na zgryzotę mieszkańców i trud strażaków.

Pieniądze wyrzucone w błoto

W minionym tygodniu prezydent Mirosław Lenk i wiceprezydent Wojciech Krzyżek razem z urzędnikami oraz pracownikami Zakładu Wodociągów i Kanalizacji w Raciborzu spotkali się z mieszkańcami ulicy Sobieskiego. Ci ostatni, choć byli nastawieni bardzo bojowo, zdołali zdusić w sobie gniew i szczerze porozmawiać z władzami. Od słowa do słowa, udało się wypracować koncepcję rozwiązania problemu.

Paweł Jendrzejczyk (mieszkaniec pobliskiej ulicy Wawrzyńca) zaproponował, aby na granicy pola, z którego spływa błoto, wybudować szeroki na półtorej metra rów melioracyjny. W razie oberwania chmury, miałby on przyjąć nadmiar wody i błota, a następnie skierować niechciany opad do kanalizacji. – To będzie pieniądz wyrzucony w błoto – zaoponował wiceprezydent Krzyżek, argumentując, że rów o takiej średnicy nie zdoła zatrzymać nadmiaru zmieszanej z ziemią deszczówki. – To wynika z wyliczeń – zastrzegł.

Koncepcja Kasprzaka

Mimo to, pomysł, któremu zarówno władze jak i mieszkańcy postanowili dać szansę, jest rozbudowaną wersją rozwiązania zaproponowanego przez Pawła Jendrzejczyka. Zakłada budowę rowu melioracyjnego na długości 140 metrów – o głębokości od 60 do 180 cm, szerokiego u podstawy na 340 cm. Pełniłby on funkcję zbiornika, który przyjąłby spływające z pól błoto, przepuszczając do kanalizacji czystą wodę. – Dno musiałoby być wyłożone betonowymi płytami, tak aby po takiej ulewie można było wjechać do środka ciągnikiem i wybrać to błoto – wyjaśnia Bogdan Kasprzak, inspektor ds. rolnictwa, melioracji i gospodarki ściekowej wydziału ochrony środowiska i rolnictwa Urzędu Miasta Racibórz.

Ta koncepcja ma jedną zasadniczą wadę – wymaga zgody rolnika, który jest właścicielem pola, na ograniczenie areału o 14 arów, na których powstałaby budowla melioracyjna. Władze miasta wstępnie deklarują gotowość do wydzierżawienia pola.

Czy uda się przejść od pomysłu do realizacji? Wszystko zależy od kolejnego spotkania, do którego ma dojść jeszcze w czerwcu. Weźmie w nich udział trzyosobowa delegacja mieszkańców ulicy Sobieskiego, właściciel pola, a także przedstawiciele władz i urzędnicy. Wówczas też ma być znany wstępny kosztorys inwestycji. O sprawie będziemy informować na bieżąco.

Wojtek Żołneczko

  • Numer: 26 (1257)
  • Data wydania: 28.06.16
Czytaj e-gazetę