Niedziela, 9 maja 2021

imieniny: Grzegorza, Bożydara, Karoliny

RSS

Świetny festyn zorganizowany naprędce

08.09.2015 00:00 red

Rozmowa z Michałem Fitą, dyrektorem Miejskiego Ośrodka Kultury, Sportu i Rekreacji w Kuźni Raciborskiej po bardzo udanym festynie z okazji pożegnania lata

– Czy to było najlepsze „Pożegnanie Lata” w trakcie 6-letniego pobytu dyrektora w kuźniańskim MOKSiRze?

– Nie mnie oceniać czy było najlepsze, ale na pewno było największe z dotychczasowych. Ze wszystkich dotąd organizowanych najbardziej pamiętam to, które robiłem jako pierwsze. Wtedy zaprosiliśmy Arkę Noego – przyciągnęła mnóstwo ludzi. Po paru latach postawiliśmy na imprezę masową i do tej pory było to największe wyzwanie z jakim się mierzyłem. Impreza była świetna, jestem wdzięczny wszystkim służbom (policji, straży pożarnej i pogotowiu ratunkowemu), władzom klubu KS Stal Kuźnia Raciborska,  sponsorom i partnerom oraz pracownikom i wolontariuszom, a przede wszystkim mieszkańcom, którzy wsparli nas w całym przedsięwzięciu.

– Dyrektor został postawiony przed faktem dokonanym, bowiem dowiedział się pan, że festyn po raz pierwszy odbędzie się na stadionie.

– W budżecie jaki planowaliśmy na rok 2015 ujęliśmy imprezę na mniejszą skalę. Pod  koniec czerwca dowiedziałem się jednak, że trzeba ją będzie połączyć z otwarciem wyremontowanego stadionu. Nie byliśmy na to przygotowani. Do tej pory organizując festyn w centrum osiedla nastawialiśmy się na niskobudżetowe imprezy plenerowe. Osiedle, jako centrum miasta samo w sobie gromadziło sporo uczestników, gdy dwa lata temu przenieśliśmy  imprezę trochę dalej od osiedla frekwencja znacznie spadła. Stadion miejski jest oddalony o prawie dwa kilometry, więc aby przyciągnąć ludzi trzeba było zaplanować coś ekstra, a czasu było bardzo mało.

– Co było lepszego w tym festynie od lat poprzednich?

– Nie wiem czy było coś lepszego. Każdy z nich był wyjątkowy i każdy miał swój odrębny charakter. Co do tegorocznej edycji muszę przyznać, że stadion jest genialnym miejscem do organizacji tego typu imprez. Dzięki lokalizacji na skraju miasta nasza impreza nie była uciążliwa dla tych, którzy nie mieli ochoty brać w niej udziału. Publiczność fantastycznie reagowała na występy i obyło się bez ekscesów.

– Impreza była dobrze wypromowana, stąd duża frekwencja.

– Zgadza się. Promocja była spora i wielowymiarowa, a to zaowocowało dużą frekwencją. Chcę podkreślić bardzo dobrą współpracę z mediami. Ponadto wykorzystaliśmy inne narzędzia informacji internet, ulotki i pocztę pantoflową. Osobiście jeździłem z plakatami po terenie kilku powiatów. Od Opola przez Krapkowice, Kędzierzyn-Koźle, Rybnik i Wodzisław Śląski. Dlaczego osobiście zangażowałem się w promocję? Wychodzę z założenia, że jestem liderem współpracującej ze sobą grupy i że Kuźni Kultury wszyscy powinni być za siebie odpowiedzialni i sobie wzajemnie pomagać.

– Czy trudniej było zorganizować niż zazwyczaj?

– Musieliśmy się odnaleźć na nowym terenie. Za rok będzie nam dużo łatwiej. Trzeba też zaznaczyć, że imprezę zorganizowaliśmy w 1,5 miesiąca łącznie ze zorganizowaniem gwiazd i wszystkich procedur dotyczacych imprezy masowej. Każdy punkt programu doskonale spenił swoje zadanie. Zespół Tabu, mający swoją publiczność przyciągnął ją na kuźniański stadion. Bartnicky Band rozgrzał publiczność przed występem Tomasza Niecika. Jednocześnie w pierwszych godzinach imprezy na płycie głównej odbywały się mecze. Spodziewaliśmy się więc zróżnicowanego audytorium. Termin Pożegnania Lata jest dla nas bardzo trudnym terminem. Sierpień dla MOKSiRu jest bardzo intensywnym miesiącem w ramach Akcji Lato. Spędzamy czas z dziećmi, organizujemy im wycieczki i zajęcia. Lipiec z kolei jest czasem kiedy możemy wziąć urlopy, a więc Pożegnanie Lata musimy mieć dopięte najlepiej do końca czerwca, czego próbowaliśmy dokonać z Anią Kijek, ale w tym roku okazało się, że w lipcu zmieniły się plany organizacyjne. I co tu kryć musieliśmy to wszystko rozpocząć stwarzać od nowa w zasadzie w trzy osobowym gronie: Wiola Pewniak, Jacek Gąska i ja. Potem dołączyła reszta załogi. A wszystko to przy mocno ograniczonych możliwościach finansowych. Jednak podjęliśmy to wyzwanie i udało się zrobić dosyć tanim kosztem.

– Koszt zakończenia lata mimo wszystko trochę większy niż zazwyczaj, ale dużo mniejszy od chociażby organizacji memoriału strażackiego w Raciborzu. Czy można powiedzieć, że dyrektor Fita robi lepsze imprezy za mniejsze pieniądze niż Stanisław Borowik?

– Nie wiem czy lepsze. Pozostawiam to uczestnikom tych imprez. Na ten czas nie pozamykaliśmy jeszcze bilansu finansowego imprezy, a z drugiej strony nie wiem też jaki jest koszt całkowity Memoriału. Wiem tylko tyle, że miasto Racibórz zabezpiecza na ten cel rokrocznie 80 tysięcy złotych.

– Chodzą słuchy, że miniona edycja była ostatnią gdzie wstęp był darmowy?

– W związku z tym, że impreza była połączona z otwarciem stadionu, to nie wprowadzaliśmy żadnych opłat. Być może w kolejnych latach wzorem festynu majowego w Nędzy wprowadzimy drobną opłatę. Mam nadzieję, że wypracujemy sobie fajny model tej imprezy, która pozwoli ją sfinansować nie obciążając miejskiego budżetu.

– Jak wielka rola w organizacji festynu była po stronie Jacka Gąski, byłego radiowca i nowego pracownika MOKSiR?

– Bardzo wielka. Jacek zarówno doradzał repertuarowo, świetnie poruszał się w sprawach spełnienia wymogów formalnych. Świetnie spisał się także w kwestiach promocyjnych, sponsorskich i współpracy z mediami. Oczywiście Jacek nie jest jedyną osobą, która przyłożyła się do naszego wspólnego sukcesu, ale jest nowym pracownikiem, który wniósł sporo doświadczenia, a jednocześnie mnóstwo świetnej energii i zapału do pracy. Podkreślam jednak, że nad festynem pracował cały zespół i tak jak wspomniałem choć początkowo pracowaliśmy w trójkę każdy z nas miał do spełnienia swoje zadanie wkraczając w nie w odpowiednim momencie.

– Kto wpadł na pomysł zaproszenia Sarsy i czy trudno było ją zaprosić?

– Pomysł padł niedawno i jego autorem był Jacek. Sarsę w telewizji widziałem przez chwilę i stwierdziłem, że jest niezwykle ciekawą wokalistką. Nie słucham komercyjnych stacji radiowych, to nawet nie wiedziałem, że ma taki hit na koncie. Tak się złożyło, że rozmawialiśmy o niej z Jackiem. Jakiś czas później padła propozycja zaproszenia jej do Kuźni. Wspomnę, że już wcześniej sięgaliśmy po młodych wykonawców, finalistów telewizyjnych talentshow (ot choćby zeszłoroczny duet Ernesta Staniaszka i Wojtka Baranowskiego z zespołem Eleanore Krieger). Początkowo występ Sarsy planowaliśmy na sobotę, ale jak się okazało, w tym terminie uczestsniczyła w gali Eska Music Awards. Udało się nam w niedzielę – dwa dni po premierze debiutanckiego albumu i dzień po zdobyciu nagrody w kategorii „Najlepszy Hit Roku”. Wiedzieliśmy, że jeśli teraz nie zaprosimy Sarsy, to w żadnym późniejszym terminie nie będzie nas na nią stać.

– Czy stadion zdał egzamin pod względem organizacyjnym?

– Tak, aczkolwiek brakuje nam tam drugiej bramy, która w razie ewentualnej ewakuacji, czy też wjazdu karetki pogotowia byłaby ułatwieniem. Generalnie świetna trybuna i nie przeszkadzało to, że na jednym boisku odbywał się mecz, a na drugim były koncerty.

– Nie odbył się tradycyjny Rajd Rowerowy Szlakiem Pożaru z 1992 roku, dlaczego?

– Z ciężkim bólem serca, nadleśniczy Robert Pabian zabronił nam wjazdu do lasu ze względu na trwającą suszę. Zagrożenie pożarowe było bardzo duże. Baliśmy się o bezpieczeństwo uczestników w razie pożaru lasu.

– Czy rajd odbędzie się w innym terminie?

– Zobaczymy czy uda się go zorganizować w tym roku. Teraz wspomagamy organizację dożynek Powiatowo-Gminnych, które w tym roku organizuje sołectwo Siedliska, a jednocześnie szykujemy Mistrzostwa Świata Gry w Kapsle, którymi w tym roku też chcemy zaskoczyć. Być może wtedy też dorzucimy do tego rajd. Jeśli nie wtedy to, możliwe, że zorganizujemy go przy okazji Biegu Niepodległości, o ile pozwoli na to pogoda.

– Będą kolejne imprezy na stadionie?

– Najprawdopodobniej tak. Jeżeli będzie przychylność władz miasta i klubu KS Stal to tak będzie.

– Co trzeba poprawić na przyszły rok?

– Na pewno rozwiązań z dostarczaniem energii elektrycznej, bo w tym roku mieliśmy problem przed koncertem Sarsy, ale sytuację na szczęście szybko udało się opanować.

– Na jednym z portali społecznościowych napisał pan, że po sobotnim wieczorze już nic nie będzie takie samo. Dlaczego?

– Występ Tomasza Niecka, który dla mnie był fenomenem – połączenie playbacku i półplaybacku z perkusją i tancerzami. Do tego reakcja publiczności była dla mnie oszołamiająca. Chwilę wcześniej obserwowałem występy na żywo z ogromnym kunsztem muzycznym, różnymi instrumentami, a nie przyciągnęło takich tłumów jak Niecik. Ten facet ma w sobie taką energię, że ludzie na jego punkcie szaleją.

– Czy dostrzega dyrektor różnice wśród panujących burmistrzów w gminie?

–  Nie jestem mieszkańcem Kuźni Raciborskiej, więc nie czuje się kompetentny do odpowiedzi na to pytanie. Kuźnia Raciborska jest miejscem mojej pracy. Cieszę się, że mogę tutaj rozwijać kulturę i pracować dla ludzi. Mam swobodę w działaniu, korzystam z dobrych rad, wspieram swoją rzetelną pracą wszystkich i jestem gotowy do współpracy z każdym, kto takiej współpracy oczekuje i nie mam z tym większego problemu.

  • Numer: 36 (1216)
  • Data wydania: 08.09.15
Czytaj e-gazetę