Niedziela, 11 kwietnia 2021

imieniny: Filipa, Leona, Jaromira

RSS

Marek Rapnicki mówił o ścieku, który degraduje miasto

16.12.2014 00:00 red

Oto przemowa radnego miejskiego Marka Rapnickiego (niezależny), który zabrał głos na sesji 8 grudnia. Odniósł się do wygłoszonego wcześniej apelu Piotra Klimy by rada nie dzieliła się na rządzących i opozycję, bo wszyscy jej członkowie powinni być kolegami i koleżankami, bez „szatkowania”.

Piotr Klima apelował o wzajemność, konsensus, o to by nie dzielić rady na opozycję i koalicję. By zasypać niepotrzebne okopy. W Raciborskim Centrum Informacji, gdzie pracuję wisi plakat „Nie hejtuję”. To znaczy nie sieję nienawiści. Sytuacja ostatnich tygodni w Raciborzu, bardzo bogobojnym, chrześcijańskim, spokojnym mieście zamieniła go w miejsce medialnej jatki. Jako średnio rozgarnięty internetowo człowiek, programowo nieczytający komentarzy internetowych, posiłkuję się doniesieniami znajomych. Nie przemawiałbym gdyby to co wskazuję nie dotyczyło innych osób. Sam nie muszę się bronić.

Musi to być powiedziane dzisiaj, po 34 latach od mojego przyjazdu do tego pięknego miasta. Przez środek Raciborza płynie ogromny ściek. Nie powiem innego słowa z czasów sprzed kanalizacji. Ten ściek dotyczy w zasadzie kilku osób. To rzecz haniebna, która to miasto degraduje. Tak jak może je degradować zły prezydent, dziurawe drogi, złe sojusze itd. Jest w tym mieście taka sytuacja, że do tego ścieku trafia ktoś kto potrafi w biały dzień pod własnym nazwiskiem argumentować ze swoim poglądem na jakiś temat, poglądem dotyczącym rzeczy pryncypialnej – kto ma rządzić miastem. Jeżeli taki ktoś się spotyka z taką orgią nienawiści, hejtowania to drogi Piotrze, wiesz, że się lubimy, ale żeby zrealizować twój postulat to do pracy domowej muszą być wezwani przede wszystkim ludzie z klubu Nasze Miasto.

Broń Boże nie dlatego, że sami piszą takie teksty, o których mi doniesiono, bo nie czytałem ani jednego, ale mówię tak dlatego, bo wiem, że pod nazwiskiem nikt nie wypowiedział się nie w obronie – bo kto mówi pod nazwiskiem obrony nie potrzebuje – ale dla własnej czystości sumienia. Nikt pod nazwiskiem nie skomentował tego, nie wezwał do powrotu z szaleństwa. Do partnerstwa, do dyskusji. Dopóki to nie nastąpi, to my jako depozytariusze głosów naszych wyborców nie możemy inaczej postąpić. Moi wyborcy przychodzą z dowodami szacunku dla mnie i nie tylko. Osoba, którą mam na myśli jest atakowana jeszcze bardziej. Zawsze warto stawać w sprawie, o której ma się jakieś pojęcie i jakiś pogląd na to. Koledzy z Naszego Miasta, do roboty!

(m)

  • Numer: 50 (1179)
  • Data wydania: 16.12.14
Czytaj e-gazetę