Poniedziałek, 12 kwietnia 2021

imieniny: Juliusza, Ludosława, Zenona

RSS

Złośliwy przegląd przedwyborczy

04.11.2014 00:00 red

czyli śmiać się czy płakać? (część II)
Bożydar Nosacz

„Coming out” po raciborsku: byłem ministrantem…

Bardziej niż zwycięstwa Dawida Wacławczyka w wyborach jestem pewny tego, że zostanie mu po nich kilka rekordów. Np. najdłuższy program wyborczy, największy billboard autopromocyjny (zasłania 3/4 kamienicy przy Świńskim Rynku) czy najobszerniejszy życiorys, którym wzrusza wyborców na swojej stronie internetowej. Na szczęście nie musiałem czytać całej wypasionej autobiografii, bo już w czwartym zdaniu była odpowiedź na jedyne nurtujące mnie pytanie. Brzmi ono: jakąż to cnotą były „platformers” i buntownik, czyli osobnik na wskroś podejrzany, zaskarbił sobie poparcie Dobra Ojczyzny i PiS. „Byłem ministrantem” – zwierza się DW. To wyznanie z pewnością rzuca światło na genezę komplementów ze strony pisowskiej senatorki Izabeli Kloc. A propos jej poparcia, niektórzy plotkują, że może to być dla DW tzw. pocałunek śmierci, bo w Racku na „pisiorów” głosują słabo. Ale ja nie o tym. Jako kolega po fachu, czyli też bywszyj ministrant, z życzliwą radą spieszę. Trzeba być czujnym, panie Dawidzie! Bo jeśli jakiś złośliwy pismak dotrze do pana kolegów z zakrystii, a ci nie daj Bóg, zeznają, że podpijaliście księdzu wino mszalne, to koalicjanci mogą pana spławić, nie przymierzając…wodami Orinoko na „Koniec Świata”.

Każda nędzanka głosuje na Franka!

W większości podraciborskich gmin wybory wójtów i burmistrzów to czysta strata czasu i pieniędzy. Albo nie ma kontrkandydatów dla miejscowych włodarzy (Krzyżanowice, Pietrowice Wielkie, Kornowac), albo rywale są, hmm… powiedzmy – niebudzący wielkiej trwogi w sercach obecnych szefów (Krzanowice, Kuźnia Raciborska). Wydaje się, że tylko w Rudniku i w Nędzy zanosi się na realną walkę. W Rudniku wójtowską władzę atakuje nowość, czyli przedsiębiorca z Gamowa Piotr Rybka, a w Nędzy przeszłość czyli były wójt Franciszek Marcol. Ten ostatni w 2002 roku pokonał Andrzeja Chroboczka, by cztery lata później przegrać z obecną wójt Anną Iskałą. Jego komitet wyborczy nazywa się KWW Franka Marcola. Widać kandydat uznał, że na oficjalnego Franciszka ludzie nie zagłosują, a na „ziomala” Franka już tak. Przecież wielu wyborców na pewno pamięta, jaką furorę zrobił kiedyś Franek Kimono. Już widzę oczyma wyobraźni, jak Franek zaśpiewa swojej rywalce Ance: Nie rycz mała, nie rycz, ja znam te wasze numery. (…) Gdy ja dołożę, wtedy nie daj Boże, reanimacja nawet nie pomoże…

Trzej muszkieterowie i Wielki Nieobecny

Przedwyborczą niespodzianką nr 2 (zaraz po niekandydowaniu Tadeusza Wojnara) jest brak na listach wyborczych Norberta Miki, o którym swego czasu szeptano, że może wystartować na prezydenta. Nie jest do końca pewne czy to bardziej kara za harce kojarzonych z nim radnych miejskich Franciszka Mandrysza i Andrzeja Lepczyńskiego czy też ostrożność szefów powiatowej koalicji PO-Razem Dla Ziemi Raciborskiej. Może, bogaci w doświadczenia i intuicję, wolą dmuchać na zimne i nie hodować sobie potencjalnych kłopotów? W każdym razie dyrektor G3 nie startuje, ale jego koledzy owszem, dokooptowawszy jeszcze do ekipy dziewiczego politycznie przedsiębiorcę Zbigniewa Sokolika. Trzej muszkieterowie, jak ich z patosem określił redaktor Nowin Raciborskich, stanowczo domagają się zmian. Wnioskuję to z faktu, że podobnie do tłumów pozostałych kandydatów do władzy, zarejestrowali komitet „Czas na zmiany w Raciborzu”. Złośliwi mówią, że pragnienie zmian w mieście wzrosło u nich skokowo po tym, jak wyrzucono ich z koalicji rządzącej Raciborzem. Jeszcze bardziej złośliwi przepowiadają, że po wyborach bardziej adekwatną lekturą będzie „Ostatni Mohikanin”. Ale kto powiedział, że jeden radny z Markowic nie wystarczy by odnowić to niewdzięczne miasto…

Jaka polityka, taka poezja

Dostałem od jednego z czytelników (nazwisko Johny Ajerkoniak – raczej nieprawdziwe) próbkę poetycką pod wiele mówiącym tytułem (jak wyżej). Utwór, mimo częstochowskich rymów, jest moim zdaniem dość trafny, choć bardzo aluzyjny. Dlatego do każdej zwrotki dodaję krótkie wyjaśnienie dla mniej zorientowanych w zawartości raciborskiego grajdołka politycznego.

Z oblicza LENKA nie znika udręka.
Choć MYŚLIWY już nań nie poluje,
To zamiast sielanki w wyborcze szranki
Rywali w dwójnasób startuje. (1)

Groźna SAMURAJKA w NIEMIECKIEJ zbroi
Nauczy nas spikać i szprechać.
Podróżnik o PiS-OBLICZU krytykować się nie boi,
I kupę DOBRA może nam obiecać. (2)

A wróble ćwierkają, że i w STAROSTWIE
Jesień nam zmian nie poskąpi.
Nic wiecznego na świecie, więc sporo się plecie,
Że ADAM ADAMA zastąpi. (3)

Wkrótce lud wybrać raczy stado DIET-POBIERACZY,
Lecz już dziś jedna myśl ich goni.
Kto im żartem przyłoży, zapnie smycz do obroży,
Gdy TADEUSZ porzuci ich dla koni? (4)


(1) Spodziewano się, że radny Robert Myśliwy będzie rywalem Mirosława Lenka w wyborach. Ostatecznie radny nie zdecydował się na kandydowanie, a nawet nie wspiera w wyborach swoich kolegów z tzw. opozycji. Pojawiła się za to para innych kandydatów.

(2)  Ronin to nazwisko kandydatki na prezydenta startującej z Mniejszości Niemieckiej. Ronin to jednocześnie w kulturze japońskiej określenie samuraja, który nie ma swojego pana. Kandydatka w kampanii wyborczej zwraca m.in. uwagę, że warto uczyć się języków obcych. Z kolei kandydata Dawida Wacławczyka, znanego z wielu krytycznych felietonów i wypowiedzi o obecnych władzach, w tych wyborach popiera partia Prawo i Sprawiedliwość oraz raciborskie ugrupowania Oblicza Ziemi Raciborskiej i Dobro Ojczyzny.

(3) Prawdopodobnie autor sugeruje możliwą zmianę na fotelu starosty. Adama Hajduka zastąpiłby Adam Wajda, dotychczasowy sekretarz UG Pietrowice Wielkie i przewodniczący Rady Powiatu.

(4) Dotychczasowy szef koalicji i przewodniczący Rady Miasta w Raciborzu Tadeusz Wojnar, jak wieść niesie, żelazną ręką trzymający dyscyplinę w szeregach swego wojska, nie zdecydował się na kandydowanie. Czy rzuci raciborską politykę, np. dla swoich pasji związanych z koniami? Oto jest pytanie!

  • Numer: 44 (1173)
  • Data wydania: 04.11.14
Czytaj e-gazetę