Poniedziałek, 17 maja 2021

imieniny: Sławomira, Paschalisa, Weroniki

RSS

list do redakcji

05.08.2014 00:00 red

Czytelniczka – raciborzanka, która „za chlebem” wyemigrowała do Warszawy – napisała do portalu nowiny.pl po lekturze polemiki między prezydentem Raciborza Mirosławem Lenkiem, a byłym samorządowcem Piotrem Klimą na temat „miasta niewykorzystanych szans”.

Prezydencie! Pan chyba nie zna problemów mieszkańców i ich potrzeb.

Mam 26 lat, urodziłam się i wychowałam w Raciborzu, tu też skończyłam studia. W Raciborzu mieszkają moi rodzice, rodzeństwo oraz już nieliczni znajomi. Po skończeniu studiów w PWSZ dostałam od taty małe mieszkanie, w którym mieszkał jako kawaler i zaczęłam szukać pracy. Minął rok i nic. Złożyłam więc wniosek do urzędu pracy o dofinansowanie własnej działalności gospodarczej. Pieniądze otrzymałam, otworzyłam firmę i po roku zamknęłam. Niestety – ludzi w Raciborzu nie stać na korzystanie z wielu przyjemności. Zaczęłam więc znowu szukać pracy. Minął kolejny rok i nic. Nawet pani w sklepie odzieżowym nie chciała mnie zatrudnić, gdyż skończyłam studia. Prócz pomocy rodziców przy opłacaniu mieszkania, miałam tygodniowo 60 zł na życie ze sprzątania domu w okolicy Raciborza. I proszę mi wierzyć, że nie byłam jedyna.

Moje życie zmieniło się, po tym jak zdecydowałam zostawić wszystko i wyjechać z chłopakiem do Warszawy.

I mam gdzieś argumenty Pana prezydenta o aquaparku, festynach i niby tętniącym rynku do późnych godzin nocnych, bo nie o to chodzi. MAM ZA CO ŻYĆ! Bez problemu dostaliśmy pracę, za którą możemy opłacić mieszkanie, nie patrzeć na ceny w sklepie spożywczym, odłożyć pieniądze na konto oszczędnościowe oraz korzystać z atrakcji. W końcu można pomyśleć o założeniu rodziny.

Nie rozumiem jak pan prezydent może mówić, że ofertą by zatrzymać ludzi w Raciborzu jest wybudowanie Aquaparku. To jest jakaś kpina. Niektórych nie stać żeby w ogóle tam pójść. „Niech sobie przemyślą, że choć nie zarobią tu tyle co w dużych miastach, to przynajmniej pomieszkają w spokoju” – co to są za argumenty?

Panie prezydencie, pan chyba nie zna problemów mieszkańców i ich potrzeb. To czym pan się osłania to tylko atrakcje, z których korzysta się w wolnym czasie, mając pieniądze. Normalni ludzie muszą pracować by zakładać rodziny i utrzymywać je godnie. Młodzi kończą studia i nie mają w Raciborzu żadnych perspektyw. Praca w sortowni śmieci? Ile osób pan tam zatrudni? Kolejne 50? Ilu z nich musi mieć orzeczenie o niepełnosprawności żeby tam pracować i ilu dostanie umowy o pracę na czas nieokreślony?

Pan widać nie ma takich problemów i nie przejmuje się tym, że mieszkańcy pana miasta je mają. Powinien się pan wstydzić tego co pan opowiada. Rozumiem, że nie jest pan w stanie dać pracy wszystkim, ale miał pan tyle lat, żeby chociaż w jakimś stopniu dorównać np. Rybnikowi. I co? I nic!

Mam nadzieję, że jest to już pana ostatnia kadencja, a jeśli nie, może warto zapisać się na korepetycje, choćby do prezydenta Rybnika. Dziękuję jedynie za jedno. Za to, że przekonał mnie pan, by w tym tygodniu udać się do Urzędu Skarbowego Warszawy i wypełnić wniosek o płaceniu podatków w Warszawie. Bo wiem, że warto.

Raciborzanka


Prezydent Lenk odnosi się do paru tez autorki:

1. Aquapark nie powstrzyma młodych raciborzan przed opuszczeniem miasta

Zdaję sobie sprawę, że nie samym aquaparkiem Racibórz żyje. Ale to jest naprawdę nasz przebój tego lata. Ma znakomitą frekwencję, a jesienią będzie miał jeszcze lepszą, bo zaczną pływać w nim uczniowie naszych szkół. Dlaczego się tym nie cieszyć? Zarabia na siebie, chcę by ten trend się utrzymał. Aquapark wpływa na potencjał miasta, choć przyznam, że tylko we fragmencie. Gdyby ta młoda raciborzanka przyjrzała się jaki front robót prowadzi samorząd w Raciborzu, od SP 15 przez oświatę po drogi: Zamkową, Podmiejską, Mariańską, wkrótce trasę Racibórz – Pszczyna. Mamy plany rozwoju przedsiębiorczości, chcemy oferować biznesowi ulgi i system zachęt w postaci dogodnych lokalizacji pod działalność.

2. Młody człowiek nie ma perspektyw w Raciborzu, nie może znaleźć tu pracy.

Prezydent miasta nie jest od organizowania komuś życia. Każdy jest kowalem własnego losu. Jako lokalne władze staramy się stwarzać przyjazne rozwojowi mieszkańców warunki. Racibórz nie da jednak takich możliwości jakie daje Warszawa, czy duże ośrodki miejskie. Tego nie można porównywać. Prócz dobra jakim jest praca, są tam też problemy – ceny mieszkań, usług, komunikacji itp. Cenię sobie krytyków, którym zależy na Raciborzu. Ci, którzy uważają, że tu jest ich miejsce i przyszłość i wytykają mi błędy. Słucham ich i staram się je naprawiać. Na ciekawe propozycje jestem zawsze otwarty.

3. W porównaniu z Rybnikiem wypadamy blado, prezydent Lenk powinieni udać się na korepetycje do Adama Fudalego rządzącego sąsiednim miastem.

Porównań należy dokonywać wg określonych kryteriów. Autorka listu pracę znalazła w największym polskim mieście, a nie w Rybniku. Osobiście znam rybniczan, którzy narzekają na życie w tym mieście. Już taką mamy mentalność: tam gdzie jesteśmy, na to narzekamy. To, co robi na mnie wrażenie to polityka promocyjna Rybnika. Budują dobry wizerunek miasta. W tym im ustępujemy. Ale jeśli chodzi o warunki pracy i płacy nie widzę tu znaczących różnic. Ich potencjał budują w dużej mierze emeryci górniczy, których u nas jest mniej. Nie mamy tak jak Rybnik dostępu do autostrady, ale po wybudowaniu drogi Racibórz – Pszczyna skomunikowanie miasta z nią znacznie się polepszy. Właściwsze byłoby porównanie Raciborza z Żorami. Te, choć leżą przy autostradzie, mają gorsze wskaźniki, np. wyludnienia niż my.

4. Raciborzowi uciekają podatnicy, którzy płacą podatki tam gdzie emigrują.

Miasto, choć traci na liczebności, to jednak regularnie pozyskuje wielu nowych mieszkańców. Fachowcy znajdują tu bez problemu zatrudnienie. Na wielu kierowniczych stanowiskach są rybniczanie, mieszkańcy Jastrzębia-Zdroju, Gliwic itd. Rafako daje pracę inżynierom z często odległych miast, Koltech podobnie, a w straży granicznej służą oficerowie z drugiej części Polski. Co roku namawiam w kampanii podatkowej by swymi podatkami wzmacniać miejsce gdzie się żyje, ale też pamiętać skąd się wywodzi. Miasto to my wszyscy. Współtworzymy je od prezydenta po mieszkańca domu dla bezdomnych. Kto chce by było tu lepiej sam też musi się do tego dołożyć.

  • Numer: 31 (1160)
  • Data wydania: 05.08.14
Czytaj e-gazetę