Piątek, 14 maja 2021

imieniny: Bonifacego, Macieja, Dobiesława

RSS

Opole to symbol, pracę daje Jaworzno

29.07.2014 00:00 QLA

– Z wiceprezesem zarządu Rafako SA Krzysztofem Burkiem rozmawia Arkadiusz Gruchot.

– Wróćmy na chwilę do ubiegłorocznego thrillera. Kluczowe kontrakty są w zawieszeniu, postępowanie układowe PBG pod znakiem zapytania, firma ma kłopoty z bieżącą płynnością finansową, rosną straty, zaczynają krążyć plotki o końcu Rafako. Był taki moment, że myślał pan o szukaniu nowej pracy?

– No cóż, nasza firma w ciągi 65 lat swojego istnienia przechodziła różne, czasami dość dramatyczne, koleje losu. Przykładowo transformacja własnościowa na początku lat dziewięćdziesiątych, powódź w 1997 i jej późniejsze konsekwencje. Niewątpliwie jednak w zeszłym roku mieliśmy, z punktu widzenia biznesowego, najgroźniejszy kryzys jaki dotknął Rafako w ciągu 28 lat, jakie tu przepracowałem. Nie było wiadomo co z inwestycjami w Opolu i Jaworznie, jak potoczy się spór z Alstomem, obniżała się gwałtownie nasza wiarygodność rynkowa, a wraz z tym trudno nam było pozyskiwać nowe zlecenia. Fakt, mogło to wszystko skończyć się źle.

 

– Dziś już nic nie zagraża firmie?

– Na pewno jest jeszcze wiele do zrobienia, ale dzisiejsze problemy, głównie natury finansowej, są już zupełnie nieporównywalne z tymi z ubiegłego roku. Nie ma już tego, co było najgorsze czyli niepewności i ograniczonego wpływu na wiele działań. Trzeba  pamiętać, że decyzje co do Opola czy Jaworzna wiązały się bezpośrednio z polityką. Opola mogło w ogóle nie być, a Jaworzno mogli budować Chińczycy.

 

– Czy „tak” rządu dla budowy dwóch bloków energetycznych w Opolu było punktem zwrotnym w procesie wychodzenia z kłopotów?

– Opole było dla nas ważne, ale bardziej w sferze symbolicznej. Potwierdziło rynkowi, że ciągle jesteśmy w grze jako duży, wiarygodny partner. Nie jest tajemnicą, że choć jesteśmy głównym wykonawcą tej inwestycji to praktycznie wszystkie prace podzlecamy. Patrząc na ten kontrakt chłodnym okiem powiedziałbym, że główną materialną korzyścią dla nas jest zawarta przy tej okazji ugoda z Alstomem. Klincz prawny wynikający z toczących się wtedy wzajemnych procesów arbitrażowo-sądowych, w którym tkwiliśmy, bardzo źle wpływał na naszą sytuację i potęgował niepewność co do przyszłości. Dzięki ugodzie sytuacja się oczyściła, a co równie ważne – był to bardzo pozytywny sygnał dla otoczenia, czyli naszych klientów, a także banków.

 

– Nie ma już szans na zwiększenie udziału Rafako w „Opolu”?

– Rzeczywiście liczyliśmy, że nasz udział będzie większy, np. mogło to być wykonanie części ciśnieniowej do kotłów. Prawdopodobnie jednak będzie nam musiało wystarczyć, że udało się odzyskać wcześniej poniesione wydatki. Niemniej jednak – przynajmniej z naszego punktu widzenia – temat jeszcze nie jest zamknięty.

 

– W takim razie, odchodząc od sfery symboli, co jest „konkretem”, który pozwala obecnie na optymizm?

– Poza wspomnianą ugodą z Alstomem jest to przede wszystkim kontrakt na Jaworzno o wartości 4,4 mld zł. Powiedziałbym, że podpisanie Jaworzna to swego rodzaju ukoronowanie naszej drogi rozwoju, którą podjęliśmy wiele lat temu, jako kompleksowy dostawca najnowocześniejszych technologii nadkrytycznych dla energetyki. Za bardzo ważne, mimo dużo mniejszej wartości (320 mln zł), uważam też zdobycie zamówienia na budowę elektrociepłowni dla Zakładów Azotowych w Kędzierzynie. Co do zakresu tej inwestycji, którą realizujemy „pod klucz”, jest ona bardzo podobna do Jaworzna.

 

– Odróżnia ją to, że nie było w niej polityki…

– Właśnie! Ten kontrakt w ZAK jest dla nas szczególnie cenny, bo wygraliśmy go w normalnym starciu z konkurencją, bez żadnych uwarunkowań pozabiznesowych. Innymi słowy, sprawdziliśmy się i zostaliśmy pozytywnie zweryfikowani przez rynek. Potwierdza on również nasze otwarcie na branżę chemiczną.

 

– Czy podobnie Rafako bardziej otworzy się na odnawialne źródła energii (OZE)?

– OZE to złożony temat. Na pewno jesteśmy bardzo zainteresowani dostawą kotłów do spalania odpadów komunalnych, odpadów z oczyszczalni ścieków, niebezpiecznych czy szpitalnych. Jeśli chodzi o kotły na biomasę to jest to, moim zdaniem, ślepa uliczka. Szczególnie w odniesieniu do dużych jednostek energetycznych. Kończy się ona nierzadko albo rozpaczliwym sprowadzaniem paliwa z Ameryki Południowej czy Afryki po horrendalnych kosztach, albo wycofywaniem się z inwestycji poprzez przerabianie dotychczasowych kotłów na biomasę z powrotem na paliwa kopalne. Dopóki ten temat będzie „dotleniany” politycznie, ze szkodą dla zdrowego rozsądku i ekonomii, dopóty trzeba będzie bardzo ostrożnie podchodzić do takich projektów.

 

– Jednym z priorytetów Rafako stało się rozwijanie biur konstrukcyjnych. Co jest tego powodem?

– W Polsce nie ma wielu specjalistycznych biur konstrukcyjnych, a standardem jest w tej chwili oczekiwanie przez inwestorów oferty kompleksowej i zrealizowania zadania „pod klucz”. Jest to zresztą zbieżne także z naszą strategią, bo im większy jest wkład technologiczny, intelektualny w realizowanym zamówieniu tym potencjalnie jest ono bardziej opłacalne. Samo wykonywanie jakiegoś urządzenia według ścisłej specyfikacji zamawiającego spycha nas wyłącznie na ścieżkę morderczej konkurencji cenowej, która w konsekwencji nie daje satysfakcjonującej marży. No i co równie ważne, własny sztab konstruktorów daje bezpieczeństwo i gwarancję, że przy realizacji danego projektu gramy w jednej drużynie, mamy wspólny interes.

 

– Pozyskaliście w tym roku kilkumiliardowy pakiet zamówień, na który składają się różnorodne inwestycje, nie tylko w kraju, ale także w Wielkiej Brytanii czy Turcji. Do końca roku być może pojawi się jeszcze kilka kolejnych szans na kontrakty, np. w Łagiszy czy na Żeraniu. Czy w związku z tym będziecie zatrudniać nowych pracowników?

– Na pewno dzięki temu nie musimy zwalniać obecnych (uśmiech).  A poważniej, cały czas zatrudniamy nowych pracowników, choć nie są to może jakieś spektakularne liczby. Proszę pamiętać, że Jaworzno to największa inwestycja w dziejach Rafako w wymiarze technologicznym, finansowym, ale także organizacyjnym. Chociażby tylko z tego powodu potrzebujemy wzmocnienia naszych kadr o specjalistów z różnych dziedzin.

 

– Można ich znaleźć w naszym regionie?

– Najczęściej tak. Powiem więcej, my chcemy ich znajdować w naszym regionie, bo zależy nam, aby oni wiązali się z naszym zakładem na dłużej. Przecież często inwestujemy w te osoby specjalistyczną wiedzę, niedostępną na rynku. Ta inwestycja jest dla nas bezpieczniejsza, kiedy ci ludzie żyją tutaj, są związani z naszym regionem, a nie tęsknią za bliskimi, którzy zostali np. w Białymstoku, traktując pracę w Rafako jako przygodę, która ładnie wygląda w CV.

 

– Czy w związku z ubiegłorocznym kryzysem dużo fachowców odeszło z Rafako?

– Niedużo. To jest normalne, że w czasach niepewności ludzie odchodzą, szukając stabilizacji i bezpieczeństwa. Co jednak najważniejsze, niektórzy teraz do nas wracają.

 

– Jakie kierunki wykształcenia, oczywiście z punktu widzenia potrzeb i planów Rafako, mógłby pan rekomendować dzisiejszym uczniom?

– Na pewno kierunki inżynierskie, takie jak energetyka, urządzenia ochrony środowiska, technologia wytwarzania, mechanika, budownictwo.

 

– Rafako chce w tym roku z emisji akcji pozyskać 100 milionów złotych. Na co potrzebne są te pieniądze?

– Podniesienie kapitału przede wszystkim ma nas wzmocnić finansowo, czyli zapewnić stabilność i płynną obsługę realizowanych inwestycji. Jest to szczególnie ważne w czasach, kiedy inwestorzy wymagają wysokich gwarancji zabezpieczających kontrakt, a pozyskiwanie ich jest nie tylko trudne, ale i bardzo kosztowne. Przy czym nie chciałby tutaj szafować kwotą do pozyskania – to wyjdzie w momencie, gdy będziemy mieli komplet inwestorów gotowych do objęcia nowej emisji.

 

– Czy uda się sprzedać akcje, jeśli wcześniej nie zakończy się postępowanie układowe właściciela Rafako czyli PBG?

– Zakończenie postępowania układowego planowane jest do końca września, ale oczywiście możliwe są różne scenariusze, w tym taki, że oba te projekty toczą się niezależnie.

 

– Czy jest szansa, aby w wyniku postępowania układowego Rafako odzyskało cześć pieniędzy z kwoty 160 milionów, za którą w 2012 roku kupiło od PBG akcje Energomontażu-Południe, a która to transakcja została uznana za nieważną?

– Postępowanie układowe PBG jest w toku i trzeba poczekać na oficjalne rozstrzygnięcie. Wtedy poznamy jego szczegóły.

 

– Rafako obchodzi w tym roku 65. urodziny. Czujecie się jak emeryt czy tygrys Europy?

– Mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że Rafako nie ma powodów do kompleksów, ani na rynku europejskim, ani światowym. Mamy pokaźny portfel zamówień  i dobre perspektywy rozwoju biznesowego, rozwijamy stale, kluczowe w branży, nasze kompetencje inżynierskie, jesteśmy technologicznie i jakościowo „na bieżąco”, uczestniczymy w ważnych dla branży wydarzeniach, jesteśmy członkami znaczących międzynarodowych organizacji. Przykłady? Niedawno wróciliśmy z Power Gen Europe 2014. To największa, poświęcona energetyce, wystawa i konferencja w Europie. Jesteśmy w jej radzie programowej, a jeden z naszych referatów zaliczony został do najlepszych spośród wygłoszonych na konferencji. Nie wiem na ile spełnia to kryteria „bycia tygrysem”, ale z pewnością nie jest to charakterystyka firmy, która wybiera się na biznesową emeryturę.


Mgr inż. Krzysztof Burek ukończył wydział mechaniczno-energetyczny Politechniki Śląskiej oraz studia na Uniwersytecie Warszawskim (wydział marketingu i zarządzania). Ma dyplom MBA University of Illinois at Urbana Champaign. Ukończył kurs członków rad nadzorczych w spółkach z udziałem Skarbu Państwa. Jest raciborzaninem. Ma żonę i dwoje dzieci. Hobby: muzyka – czynna (ukończył 6-letnią szkołę muzyczną w klasie fortepianu) i bierna (słuchanie muzyki rockowej i… smooth-jazz), czytanie książek (literatura science fiction), sport (narty – zdecydowanie za rzadko! oraz żeglarstwo) i… last-but-not-least: rodzina.

  • Numer: 30 (1159)
  • Data wydania: 29.07.14
Czytaj e-gazetę