Niedziela, 11 kwietnia 2021

imieniny: Filipa, Leona, Jaromira

RSS

Rzeźbią ciała i umysły

05.11.2013 00:00 OQL

Ze sportu szerzej nieznanego w Polsce uczynili sztukę, a z lekko już zniszczonego placu zabaw teatr, do którego każdy z mieszkańców Raciborza może zawitać, aby podziwiać ich wyjątkowe umiejętności. Są młodzi, ambitni i niezwykle wytrwali. Nie boją się nowych wyzwań, a dzięki street workoutowi chcą zmieniać swoje życie na lepsze.

Nie wszystkim podoba się jednak to co robią. Gdy przychodzi moda na nowy, nie do końca rozumiany jeszcze sport, społeczeństwo rozchodzi się w dwie strony – jedni, mniej konserwatywni, ślą w ich kierunku pełne aprobaty opinie, drudzy zaś potępiają, nazywając ich wandalami. Światełkiem w tunelu pozwalającym z nadziejami patrzeć w przyszłość są dla nich władze miasta i powiatu, które spoglądają na ich pomysły z coraz większą śmiałością. Śmiałością, która może sprawić, że już wkrótce w Raciborzu powstanie w pełni wyposażony, profesjonalny park przystosowany do treningów street workoutu.

Zabić strach

Pierwszy czwartek października. Godzina 16.30. Słońce nieśmiało przedziera się przez chmury, a słupek rtęci na termometrze sukcesywnie wzrasta. Aura idealna na odbycie „podwórkowego” treningu, choć osoby uprawiające street workout, jak same zresztą zaznaczają, żadnej aury się nie boją. Upalny dzień, słońce w zenicie, ludzie pragnący ochłody zmierzający do klimatyzowanych pomieszczeń – a oni na placu. Sytuacja powtarza się zimą, w nawet najbardziej potworną pogodę... Wreszcie nadchodzą, choć przybywa niecała grupa. Ta, liczy kilkanaście osób z czego, jak dowiaduję się później, regularnie trenuje kilka. Zajęcia w szkole i praca – to najczęstsze powody absencji na treningu. Zresztą nic w tym dziwnego, bo street workout w Raciborzu uprawiają głównie studenci, do których grona od czasu do czasu dołączy ktoś nieco młodszy, rzadziej starszy. Trening, taki jak ten dzisiejszy, starają się organizować regularnie, kilka razy w tygodniu. Harmonogram ćwiczeń ustanawiają wspólnie na podstawie internetowych i książkowych źródeł. Treningowy rygor narzucają sobie sami, jeden motywując drugiego, motywuje też siebie. Tworzą więc kolektyw niemający lidera. Informacje o kolejnych spotkaniach ustalają komisyjnie, na facebooku. Miejscem swoich ćwiczeń uczynili zniszczony plac zabaw w parku przy ulicy Warszawskiej. To tam hartują nie tylko swe ciała, ale i umysły. Pokonywanie kolejnych psychicznych barier, jak choćby zabicie strachu przed porażką czy wyzbycie się wcześniej miewanych lęków to oczekiwane „efekty uboczne” street workoutu.

Treningowy minimalizm

Do szczęścia potrzebują niewiele. Rozruszany trzepak, na wpół uszkodzona huśtawka, jakaś ławka, czy murek – tyle im wystarczy. Wykonują ćwiczenia kalisteniczne, czyli takie, w których bazują głównie na ciężarze własnego ciała. – „Flaga”, planche, back lewer, śrubokręt – wymienia jeden z najbardziej doświadczonych raciborskich zawodników, Marek Muzia. – To tylko kilka z najpopularniejszych street workoutowych trików – dodaje, po czym prezentuje mi każdą z wcześniej wspomnianych figur, abym mógł na własne oczy zobaczyć jak ciężką, ale i satysfakcjonującą pracę na każdym treningu wykonują raciborzanie. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Muzia ze street workoutem związany jest nieco dłużej niż jego koledzy. – Interesuję się tym bardzo długo, jednak 2013 rok był przełomowy ze względu na to, że jako jeden z 32 zawodników zakwalifikowałem się do I Mistrzostw Polski w Street Workout we Wrocławiu – rozwiewa moje wątpliwości Muzia. – Marek jest z nas wszystkich najbardziej doświadczony, dlatego podpatrując go uczymy się wielu przydatnych rzeczy – chwali kolegę założyciel istniejącej od czterech miesięcy grupy skupiającej raciborskich sympatyków street workoutu, Dawid Łomnicki. – W czasie wakacji dowiedziałem się, że kilku moich znajomych interesuje się tą dyscypliną. Sam zresztą ćwiczyłem w domu. Zorganizowaliśmy wspólny trening, na który przybyło kilkanaście osób. Wiadomo, dla nas było to coś nowego, dlatego przy układaniu programu ćwiczeniowego polegaliśmy nie na swojej wiedzy, lecz głównie na źródłach internetowych – wspomina trudne początki Łomnicki i dodaje: – Dziś staramy się być coraz bardziej kreatywni. Street workout posiada bardzo regularną bazę ćwiczeń, dlatego dla własnych potrzeb poszerzyliśmy ją nieco wprowadzając elementy akrobatyczne i gimnastyczne. Chcemy sukcesywnie rozwijać całe nasze ciała, dlatego sporo czasu poświęcamy na przykład rozciąganiu się – zdradza Łomnicki. – Najfajniejsze jest to, że aby trenować nie potrzebujemy ciężkich hantli czy innego wymyślnego sprzętu. Wykorzystujemy wyłącznie ciężar własnego ciała – dodaje Marek Muzia. Dawida Łomnickiego cieszy fakt, że na niemal każdy trening przybywa kilkanaście osób. – A z każdym tygodniem grupa się powiększa. Czasem na placu jednorazowo trenuje więcej osób niż choćby w pierwszej z brzegu raciborskiej siłowni – stwierdza z satysfakcją.

Plac potrzebny od zaraz

Legend street workoutu z pewnością należałoby szukać za naszą wschodnią granicą. Mimo, że sport ten powoli zdobywa uznanie na całym świecie, to właśnie w Rosji i na Ukrainie od lat króluje. – Tam bardzo mocno rozwija się idea budowania siłowni na wolnym powietrzu. Moda na street workout powoli obejmuje także świat zachodni: Francję i Anglię. Tam idą z duchem czasu, bacznie obserwują młodzież, która jest przyszłością. Chcą stworzyć jej jak najlepsze warunki na rozwój, choćby ten sportowy – zauważa Dawid Łomnicki. – Trzeba przyznać, że w innych, europejskich krajach, ale i w Azji powstaje coraz więcej profesjonalnych parków przystosowanych do uprawiania street workoutu. To według mnie rewelacyjne zjawisko – ocenia. Niestety, Polska pod tym względem plasuje się na szarym końcu i nic nie wskazuje na to, że sytuacja w najbliższym czasie ulegnie zmianie. Jeden z nielicznych tego typu obiektów w naszym kraju powstał w Lublińcu, który bez wahania można nazwać najprężniej rozwijającym się ośrodkiem street workoutu w Polsce. Tam w sport ten inwestują nie tylko zawodnicy, ale i władze samorządowe. Właśnie dzięki wzajemnemu wsparciu odnoszą sukcesy. ssRaciborscy zawodnicy nie kryją, że powstanie takiego placu na terenie Raciborza jest ich największym marzeniem. – Będziemy do tego dążyć. Według nas najlepszym miejscem, w którym taki obiekt mógłby zostać zlokalizowany jest park Roth, tuż obok placu zabaw dla dzieci. To ciche, odizolowane od ruchu miejsce. Wykonaliśmy już pierwszy krok – pozbieraliśmy podpisy, przygotowaliśmy prognozy finansowe i plan budowy parku. Wszystko złożyliśmy na ręce naczelnika wydziału oświaty, kultury, sportu i rekreacji starostwa powiatowego Marka Kurpisa – zdradza Łomnicki. – Najbardziej krzepiące jest wsparcie jakie otrzymujemy od raciborzan. Chwalą nas osoby w różnym wieku, co pokazuje, że duża część społeczeństwa jest otwarta na tego typu rozrywki – cieszy się Dawid i kontynuuje: – Promujemy się głównie w Internecie, ale i w mediach od czasu do czasu się pojawimy. Chcemy przede wszystkim uświadomić ludzi czym właściwie jest street workout. Niektórzy wciąż patrzą na nas podejrzliwie, co uniemożliwia nam choćby „wyjście w miasto”. Gdy wykorzystujemy do ćwiczeń na przykład latarnię, mieszkańcy myślą, że jesteśmy wandalami. To wynika z niewiedzy na temat tego co robimy. Dlatego dopóty, dopóki będziemy tak postrzegani, pozostaniemy w parku przy Warszawskiej – mówi z niewielkim żalem Łomnicki.

Sport idealny

– Chęci, chęci i jeszcze raz chęci – słyszę, gdy pytam o to, co jest potrzebne, aby uprawiać street workout. – Tutaj nie ma żadnych ograniczeń – ćwiczą młodzi, starsi, dziewczyny, kobiety a nawet dzieciaki. To dyscyplina o ruchu globalnym – stwierdza Marek Muzia. Przyznaje także, że uwielbia inwestować w siebie, a street workout postrzega właśnie jako korzystną inwestycje. – Dzięki niemu się realizuję. Robię to co lubię, a przy okazji rozwijam sprawność fizyczną. Poza tym nie ma nic lepszego niż dobry humor po odbyciu wyczerpującego treningu. Wady? Nie widzę żadnych – zapewnia Muzia. Minusów street workoutu nie dostrzega także Łomnicki. – To jest coś bardzo pozytywnego. Ćwiczymy każdy mięsień naszego ciała, wiele rzeczy zaczynamy postrzegać inaczej niż to miało miejsce wcześniej, zawieramy nowe znajomości, zwiększamy swoją pewność siebie – same plusy! – kończy z entuzjazmem Dawid Łomnicki.

Wojciech Kowalczyk

  • Numer: 45 (1121)
  • Data wydania: 05.11.13