Sobota, 17 kwietnia 2021

imieniny: Roberta, Rudolfa, Stefana

RSS

Pesymista defensywny

02.11.2010 00:00 red
Marek Krajewski, autor bestsellerowych kryminałów o komisarzu Mocku gościł w raciborskiej bibliotece. Sala była pełna jego fanów.
Tylu czytelników nie było tu jeszcze na spotkaniu autorskim z pisarzem. Krajewski okazał się interesującym mówcą, a kolejka chętnych po autografy była wyjątkowo długa.
 
– Jestem defensywnym pesymistą. Mówię sobie, że będzie źle i jak jest źle to nic się nie dzieje, bo się sprawdziło. A jak jest dobrze, to jestem mile rozczarowany – przyznał w Miejskiej i Powiatowej Bibliotece Publicznej w Raciborzu Marek Krajewski. Przyjechał tu w środę wieczorem, 28 października. – To miasto mogłoby mi się spodobać, widziałem ładną architekturę, kamienice. Ale akcji powieści bym tu nie osadził. Powód jest prosty: Raciborza nie kocham, a Wrocław i Lwów tak – oznajmił autor.
 
Uważa się za „rzemieślnika, nie artystę, żyje z pisania książek”. W szkole usłyszał, że „ma za małą wyobraźnię” i powinien „panować nad myślami oraz piórem”. – Kiedy w latach 90-tych widziałem handlarzy z książkami rozłożonymi na łóżkach polowych, uważałem za rodzaj pychy rojenie sobie, że będę pisał kryminały. Wtedy była moda wyłącznie na zagranicznych autorów – wspominał w Raciborzu Krajewski.
 
Pisarz poświęcał w przeszłości na pracę nad książką nawet po 10 godzin dziennie. – Podczas pracy praktycznie nie wstaję od komputera – podkreśla. Kiedyś zaszywał się w położonym nad jeziorem domku letniskowym, zaopatrzony przez żonę w puszki i słoiki.
 
Odkąd zostawił pracę na uczelni i żyje tylko z pisarstwa, na tworzenie nowej powieści przeznacza 5 godzin dziennie. Od pracy odrywa go bieganie nad brzegiem Odry, spotkania z przyjaciółmi w kawiarni i lektura „mistrzów słowa”. – Czytam po 5 godzin dziennie. W ten sposób niczym czeladnik praktykuję u nich – wyjaśnia.
 
Uznaje krytykę wyłącznie ze strony czytelników. Recenzentami się nie przejmuje.
 
– Zawsze lubiłem kryminały. Już jako 8-latek czytałem powieści Chandlera. Z dzieciństwa utkwiła mi w pamięci jedna bardzo brutalna scena z podwórka, jak katowano tam cegłą mężczyznę. Może to zdecydowało o mej przyszłości – przypuszcza.
 
(ma.w)
  • Numer: 44 (963)
  • Data wydania: 02.11.10