Wtorek, 18 maja 2021

imieniny: Eryka, Aleksandry, Feliksa

RSS

Po Barcelonie pora na diamenty

10.08.2010 00:00 red
Artur Noga studiuje samego siebie – pisze pracę licencjacką o tym jak przygotował się do startu w Igrzyskach.

Płotkarz po występach na lekkoatletycznych ME odwiedził rodzinny dom. Z Hiszpanii wrócił niepocieszony, bo liczył, że przywiezie medal. Do Raciborza wpadł na krótko. Wkrótce zaczyna treningi przed Diamentową Ligą w Londynie.
– Średnio raz w miesiącu przyjeżdżam do rodziców w odwiedziny. Częściej nie mogę, bo w Raciborzu nie ma odpowiedniej bazy treningowej aby uprawiać biegi płotkarskie na profesjonalnym poziomie – mówi Artur Noga, 22-letni płotkarz, Mistrz Świata i Europy Juniorów, uczestnik Igrzysk Olimpijskich w Pekinie, aktualny reprezentant Polski seniorów. Cieszy go jednak ruch w sprawie modernizacji obiektów macierzystej szkoły – Zespołu Szkół Ogólnokształcących Mistrzostwa Sportowego. – Ćwiczyłem na zalanym przez wodę tartanie niedługo po jego osuszeniu. Na szczęście nie było tak źle jak się obawiałem – przyznaje raciborski olimpijczyk. Noga wierzy, że jeszcze za swojej kariery zawodniczej przyjedzie do Raciborza na jakieś zawody rangi krajowej. – Władze zapowiadają budowę nowoczesnego stadionu z zadaszeniem, jakiś memoriał lekkoateltyczny mógłby się odbyć na takim obiekcie – uważa lekkoatleta.
– Niestety, mój wynik (5 miejsce w finale z czasem 13.44) nie jest taki, jakiego oczekiwano zarówno w środowisku sportowym jak i poza nim. Oczywiście ja nie poddaję się, ani moja kariera nie załamuje. Liczyłby się medal, ale piąte miejsce dla reprezentacji Polski to i tak nieźle. Ważne, że pozostaję na pewnym pułapie i dalej walczę. Wkrótce przede mną start w Londynie, gdzie pobiegnę na mocno obsadzonej Diamentowej Lidze. To słynne Golden League – mówi Artur Noga. Będzie się starał poprawić swoje wyniki z ostatnich startów. – Wiadomo, im bliżej 13-tki tym lepiej – podkreśla. Na ostatnim Pedros Cup uzyskał 13.35 (pobiegł o setną sekundy gorzej od swej „życiówki”).
Przyczyn słabszego występu w Barcelonie Noga upatruje w niewłaściwym przeprowadzeniu tzw. bezpośredniego przygotowania startowego. – Do Mistrzostw Polski byłem w dobrej dyspozycji. Później szlifowałem formę zbyt intensywnie i na ME po każdym biegu byłem zmęczony. Z trudem dochodziłem do siebie. Doszedł do tego jeszcze ten upadek w trakcie rozgrzewki. Potłukłem się, poobcierałem. Nadgarstek bolał parę dni mimo okładów – wspomina pobyt na hiszpańskim czempionacie.
Po powrocie do Warszawy raciborski biegacz skupi się na treningach szybkościowych i wytrzymałościowych. Od 13 do 14 sierpnia będzie startował w Londynie. Później czeka go obrona pracy licencjackiej w warszawskiej Wyższej Szkole Turystyki i Rekreacji. Noga pisze ją o samym sobie, o tym jak wyglądał cykl jego przygotowań do występu na olimpiadzie w Pekinie.
W życiu prywatnym sportowca na razie bez zmian. W Warszawie mieszka ze swoją dziewczyną Katarzyną Bereżańską, także raciborzanką. Absolwentka tutejszego ZSOMS obecnie studiuje na AWF w stolicy. – Data ślubu? Jeszcze nie ustalaliśmy – śmieje się płotkarz.

(ma.w)

  • Numer: 32 (951)
  • Data wydania: 10.08.10