Niedziela, 9 maja 2021

imieniny: Grzegorza, Bożydara, Karoliny

RSS

Zakochana w scenie

20.07.2010 00:00 red
Cztery pełne autokary pojechały z Raciborza na operę do Bytomia. Taka rzesza melomanów może decydować o repertuarze odnowionego RCK, szykowanego na raciborski „Teatr”.

Raz w miesiącu można w towarzystwie pasjonatów sceny udać się na wydarzenie artystyczne w regionie bądź dalej. Umożliwia to Klub Miłośników Teatru Helikon, prowadzony przez Halinę Kwiecień.

Klubu nie byłoby bez jej prezesa. A jej zamiłowanie do kultury nie zrodziłoby się, gdyby pewien mało lubiany belfer ze szkoły podstawowej (o symbolicznym wręcz nazwisku Duch) nie upatrzył sobie w sympatycznej Halince centralnej postaci szkolnych akademii i przedstawień, gdzie dziewczyna recytowała wiersze. Robiła to na tyle dobrze, że nauczyciele bez wahania zostawiali ją w klasie z młodszymi dziećmi, by zastępowała ich w pracy.

Helikon powstał podczas studiów Haliny Kwiecień. Założyła go, była jego aktorką i reżyserką.  Choć klub ma dosyć odległe korzenie, to formalnie działa dopiero od dwóch lat. Funkcjonuje jako firma, z obowiązkową kasą fiskalną i zerową stawką podatku za działalność kulturalną. – Wcześniej przez 15 lat wszystko odbywało się na zasadzie wolontariatu – podkreśla jego alfa i omega. Prezes klubu zaliczyła po drodze obecność w Śląskim Uniwerstecie Trzeciego Wieku, a ostatnio weszła do grona Związku Emerytów i Rencistów, koła Centrum.

Wykłady w trasie

– Popularność klubu przerosła moje oczekiwania – przyznaje jego założycielka. Wszędzie ją znają, potrafi wynegcjować znakomite warunki dla klubowiczów. W przybytkach kultury zasiadają w pierwszych rzędach, choć kupują ulgowe bilety. – Rozpoznają nas również artyści. Anna Dymna w Krakowie zawsze pozdrawia Racibórz – opowiada Halina Kwiecień. Indywidualnie emeryt musiałby wysupłać ze swego chudego portfela ponad 100 zł na taki wyjazd. W Helikonie, z licznymi dodatkami, nie wyda połowy tej sumy.

W autobusie wiozącym widzów spektaklu odbywa się wykład na jego temat. – Dzięki temu nawet ci niezbyt zainteresowani, którzy pojechali tylko dla towarzystwa, są później wdzięczni za takie wprowadzenie, bo dowiadują się „o co biega” – śmieje siępani Halina. Podróże Helikonu są bardzo wesołe, bo w autobusie śpiewa się biesiadne przeboje.

Dzieci jej dzieci

Gros członków klubu to byli uczniowie Haliny Kwiecień. Po przeprowadzce do Raciborza (przyjechała tu z Bytomia) podjęła pracę w SP 12 (obecne Gimnazjum nr  1) i wprowadziła tam naukę teatrologii. Gdy  przeszła do I LO kontynuowała tę edukację w formie ścieżki dydaktycznej. Było to w roku szkolnym 1989/90. Dla uczniów oznaczało to dodatkowe  zajęcia z języka polskiego i wyjazdy na spektakle. Odbywały się w soboty. Początkowo szósty dzień tygodnia nie był wolny od zajęć w szkole, ale potem soboty były dla młodzieży wolne. Mimo to nigdy nie odwołano żadnej z takich wycieczek.

Efekt ówczesnego zainteresowania młodzieży teatrem uwidacznia się obecnie – dzieci uczniów Haliny Kwiecień zaczynają wstępować do klubu. Ten oferuje im odpowiedni repertuar na czele z klasyczną historią Królewny Śnieżki.  Jak bardzo miłośnicy teatru potrafią być przywiązani do klubu pokazuje przykład Barbary Muszyńskiej, która korzysta z oferty Helikonu już 17 rok.

Zwiedzić Wiedeń, być w stolicy

Wyrazem zainteresowania ofertą Helikonu był wyjazd klubowiczów na operę w plenerze – Nabucco wystawiane w Bytomiu. Pojechały tam cztery autobusy chętnych, czyli około 200 osób. Raciborska grupa była osobno witana przez ogranizatorów i przy wyjeździe eskortowana przez policjantów, którzy pomogli opuścić liczący tysiące pojazdów plac postojowy.

Z potencjałem Helikonu musi się liczyć Raciborskie Centrum Kultury, które zamierza zapraszać na ulicę Chopina artystów z Polski i zagranicy. – Pod kilkuset widzów warto układać repertuar – przyznaje prezes klubu. Jest już po rozmowach z dyrektor Janiną Wystub i obie strony liczą na współpracę.

Cele jakie stawia sobie Kwiecień na najbliższą przyszłość to wizyta w Operze Wiedeńskiej oraz Teatrze Narodowym w Warszawie. I być może jeszcze większe sformalizowanie struktur klubowych. – Nie mamy jeszcze legitymacji, ale namawiają mnie, żeby taką stworzyć – śmieje się pani Halina.

Mariusz Weidner

  • Numer: 29 (948)
  • Data wydania: 20.07.10