Piątek, 10 lipca 2020

imieniny: Amelii, Filipa, Witalisa

RSS

Warto walczyć o swoje

28.11.2006 00:00
Arkadiusz Nowacki przez wiele miesięcy nie mógł doprosić się naprawy swojego pojazdu w ramach gwarancji. Nie pomógł stos korespondencji, prowadzony z polskim przedstawicielem koncernu. Okazało się, że wystarczyło jedno pismo, skierowane do odpowiedniej osoby.

Przekonał się o tym Arkadiusz Nowacki, któremu „Renault Polska” odmówiło naprawy pojazdu w ramach przysługującej mu gwarancji. Stawką było ok. 30 tys. zł za remont popsutego silnika.

Jego bezskuteczne wówczas zmagania z polskim przedstawicielem koncernu opisaliśmy w artykule pt. „Z gwarancją na problemy” (NR, z 18 lipca 2006 r.). Przypomnijmy.

Samochód zakupiony na użytek firmy zepsuł się kilkanaście dni po przeglądzie gwarancyjnym, przeprowadzonym w autoryzowanym serwisie. Pojazd był na gwarancji. Pomimo tego „Renault Polska” za remont kazało mu zapłacić z własnej kieszeni. Firma nie uznała praw klienta do naprawy gwarancyjnej. Pan Arkadiusz zdobył adres dyrektora generalnego firmy we Francji i do niego przesłał skargę napisaną w języku francuskim. Po dwóch miesiącach otrzymał odpowiedź. – W piśmie znalazła się informacja, że dyrektor generalny osobiście zapoznał się ze sprawą i bardzo go to zainteresowało – mówi Nowacki. Kilka dni później zadzwonił do niego przedstawiciel „Renault Polska”. Powiadomił, że firma rozważyła sprawę i, na podstawie ekspertyz, silnik zostanie wyremontowany w ramach naprawy gwarancyjnej.

Wreszcie, pod koniec września, udało mu się wyjechać z serwisu sprawnym autem.  Gwarancja na samochód została przedłużona o czas naprawy, czyli 253 dni. Prawie rok dochodził swych praw.  – Teraz wiem, że jeżeli pojawią się jakieś problemy, to od razu będę pisać do dyrektora generalnego. Na kontakt z polskim przedstawicielem szkoda czasu – podsumowuje pan Arkadiusz.

(Adk)

  • Numer: 48 (763)
  • Data wydania: 28.11.06