Czwartek, 6 maja 2021

imieniny: Judyty, Juranda, Benedykty

RSS

Ryby w potrzasku

21.02.2006 00:00
Tegoroczna zima skuła łowiska lodem. Skutki widoczne są już teraz. Wędkarze obawiają się, że straty w rybach można będzie liczyć w tonach.
Na obszarach łownych panuje przyducha – brakuje tlenu, pokrywa lodu wynosi 60 cm. Jest on mętny i nie przepuszcza tak potrzebnego światła. Dodatkowo na powierzchni znajduje się jakieś 15 cm śniegu. Na łowisku Sudół 619 sytuacja jest dramatyczna. Wędkarze Koła 45 Racibórz Miasto od początku lutego walczą z lodową pokrywą, starając się uratować jak najwięcej ryb. Robimy przeręble 3 na 4 m i przenosimy ryby, które podchodzą pod powierzchnię. Jest to jedyny sposób, żeby uratować co się da – mówi Dariusz Gacek, prezes Koła 45 Racibórz Miasto. Codziennie przenoszone jest ręcznie ok. 2-3 t ryb. Jest to ogromna praca, wykonywana wyłącznie własnymi siłami wędkarzy. Gdyby nie ich zaangażowanie, trudno byłoby sobie wyobrazić jak by to wyglądało na wiosnę – dodaje. Dariusz Gacek szacuje, że straty na zbiorniku Sudół (Stara Odra) wyniosą w najlepszym wypadku 1,5-2 t ryb. Jest to ta bardziej optymistyczna wersja, na wiosnę może się bowiem okazać, że śniętych ryb jest dużo więcej. Na razie problem jest głównie z płocią, okoniem, sporadycznie pod powierzchnię podchodzą szczupak i sum. Dużo lepiej z trudnymi warunkami radzą sobie karp, amur, węgorz i lin. Są to bardziej wytrzymałe gatunki, które znoszą mniejsze nasycenie tlenu w wodzie i lepiej zimują. Dopóki lody nie zejdą, ekipy wędkarzy będą nadal wycinać przeręble i przenosić ryby. Jeśli taka sytuacja potrwa jeszcze kilka tygodni zbiorniki będą poważnie przetrzebione.
 
Takich problemów nie mają wędkarze z terenu Kuźni Raciborskiej. W naszych łowiskach nie ma żadnego zagrożenia, są one cały czas dotleniane, robimy przeręble i na razie nic niepokojącego się nie dzieje – twierdzi Piotr A. Klichta, prezes Koła. Woda cały czas płynie i niesie ze sobą tlen – dodaje. Problem może się pojawić w momencie roztopów, ryby „ukryte” do tej pory w mułach, mogą być pozbawione tlenu i zacząć wypływać śnięte do góry. Taka sytuacja miała miejsce w latach 70., kiedy lody zeszły, na wodzie unosiło się pół tony śniętych ryb – wspomina Klichta. Jak przekonuje wędkarz, jest to też kwestia zbyt późnego zarybiania. Należy to robić wiosną, ewentualnie wczesną jesienią. Późnojesienne zarybienia mogą spowodować, że ryby nie zdążą się zaaklimatyzować.
 
Na łowiskach kuźniańskiego koła, m.in. Sołtysku, Langnerze, Babiczoku codziennie są tworzone przeręble. Nie zauważono dotychczas, żeby ryby podpływały do nich a to znaczy, że nie brakuje im tlenu. Jeśli będzie taka sytuacja, zauważymy, że rybom brakuje tlenu, wezwiemy straż pożarną i będziemy tłoczyć powietrze albo odgarniemy śnieg i wykopiemy więcej przerębli -informuje Piotr A. Klichta.
 
(e.Ż)
  • Numer: 8 (723)
  • Data wydania: 21.02.06