Sobota, 8 maja 2021

imieniny: Stanisława, Lizy, Dezyderii

RSS

Latawce, dmuchawce, wiatr...

17.07.2002 00:00
Ppłk. Jan Wojtak jest członkiem kadry narodowej w sportowym modelarstwie lotniczym, a jego wnuk Michał już jako dwuipół letni szkrab wystartował po raz pierwszy w tego typu zawodach. Już wtedy chłopcu na 112 zawodników udało się zdobyć siódmą lokatę.

Jak twierdzi Jan Wojtak, to właśnie zafascynowanie finezją lotu sprawiło, że zajął się na poważnie modelarstwem lotniczym. Już jako licealista zainteresował się tajnikami tej technicznej kategorii sportu. Jakiś czas później wstąpił w szeregi działaczy gliwickiego Aeroklubu Polskiego, gdzie w połowie lat siedemdziesiątych otrzymał licencję. Kiedy jego syn Janusz miał cztery lata, Jan Wojtak wraz ze swoją pociechą wykonywał latawce, które były najprostszymi konstrukcjami w tej dziedzinie. Potem zajął się nieco już trudniejszymi modelami nabytymi w składnicach harcerskich. Jeździł też z synem na zawody modelarskie. Eksperymenty, nabywanie doświadczeń praktycznych i wiedzy teoretycznej zachęciły go do dalszej, coraz bardziej żmudnej pracy nad kartonowymi lub wykonanymi z ikareksu (lekkiej, ale mocnej tkaniny wykorzystywanej do powłok balonowych) i japonki, modelami. Jeden model wymaga czasem i półrocznej pracy nad nim. Trzeba go tak wyregulować, by latał jak my chcemy - tłumaczy modelarz. Po jakimś czasie natłok innych obowiązków przyćmił trochę modelarskie hobby pana Jana, jednak w drugie urodziny wnuka Michała postanowił odkurzyć stare narzędzia i przygotować pracownię z prawdziwego zdarzenia. Wtedy też, za zgodą synowej, zabierał Michała na lotnicze zawody modelarskie. Michał miał 2,5 roku, kiedy po raz pierwszy wystartował w tego typu zawodach. Na 112 zawodników zdobył siódmą lokatę - z dumą opowiada J. Wojtak. Sześcioletni dziś Michał, utytułowany junior w zawodach modelarskich, od dwóch lat posiada licencję sportową, którą można otrzymać jedynie za wysokie wyniki, czyli maksymalną liczbę lotów w określonych warunkach w określonym czasie.
 
Pan Jan wykonał już ponad dwadzieścia modeli. Nie ma swojego ulubionego typu, bo jak twierdzi, lubi ten, którym akurat wygrywa. Jest organizatorem Międzynarodowych Zawodów Modelarskich Pucharu Świata FAI i Mistrzostw Polski pod patronatem Starostwa Powiatowego w Raciborzu. Impreza ta, odbywająca się w okolicach Pogrzebienia, zdobyła już ogromny rozgłos w świecie modelarzy. W Raciborzu i Pogrzebieniu, ze względu na położenie geograficzne i w miarę stałe wiatry, mamy dobre warunki do latania a tym samym do organizacji zawodów - tłumaczy raciborzanin. W ubiegłym roku został również powołany do kadry narodowej w sportowym modelarstwie lotniczym ze względu na dużą liczbę wysokopunktowanych maksymalnych lotów. Jak twierdzi modelarz: - Tajemnica tkwi w ciągłym udoskonalaniu modelu. Każdy zawodnik ma na to swoje sposoby. Uczę się tego nabywając przez lata wiedzę teoretyczną i praktyczną, a także podczas wymiany doświadczeń w trakcie spotkań i zawodów. Trzeba korzystać z wiedzy zdobytej przez innych. Nie jest to elitarne hobby, jednak celem jest znalezienie się w elicie. By zostać najlepszym liczy się również odpowiedni dobór modelu do warunków atmosferycznych panujących w dniu zawodów i reguł eliminacji. Modele o dużym wyporze profilu najlepiej nadają się na ciszę, natomiast płaski profil modelu najkorzystniej lata na wietrze - dodaje.
 
Jak wspomina raciborzanin, jeszcze w latach 70. w naszym mieście było aż pięć pracowni modelarskich. Jednak z biegiem lat zabrakło aprobaty społeczeństwa i, niestety, przestały istnieć. Wtedy też modelarstwo zatraciło swój polityczny charakter, bowiem wcześniej stanowiło ono pewnego rodzaju paramilitarne przygotowanie młodzieży do służby w lotnictwie. Jednak jak zapewnia pan Jan, mimo tego, że przestało mieć swojego sponsora, jakim było państwo i straciło patronat LOK-u, pasja w ludziach nadal pozostała, czego dowodem jest liczba ok. 200 tys. modelarzy działających obecnie w Polsce. Pracownie modelarskie są jeszcze prowadzone przez stowarzyszenia funkcjonujące przy aeroklubach. To właśnie tam instruktorzy uczą młodych adeptów modelarstwa pierwszego kontaktu z materiałami takimi jak drzewo, papier i metal. Początki są proste - nauka budowy balonów, latawców, potem pierwsze, kartonowe już konstrukcje modeli latających. Na każdym poziomie wykształcenia kształ-ci się nowe formy Po technizacji dokłada się jeszcze koncepcję społeczną - należy też kształtować model zawodnika oraz pasję sportowej walki - tłumaczy J. Wojtak.
 
Zainteresowania pana Jana nie kończą się na modelarstwie. Swój wolny czas dzieli pomiędzy myślistwo (należy do Polskiego Związku Łowieckiego), kolekcjonowanie broni białej i wędkarstwo. Został wychowany w rodzinie o patriotycznych i żołnierskich tradycjach. Jego ojciec był żołnierzem września 1939, a wuj ojca - płk. Stanisław Dąbek bohaterem narodowym - Dowódcą Lądowej Obrony Wybrzeża w 1939 r., którego imię nosi wiele ulic w Polsce.
 
Do Oficerskiej Szkoły WOP wstąpił na ochotnika w wieku 17 lat. Później służył na strażnicy w batalionie WOP Racibórz i zrealizował swoje marzenie zdając egzaminy do wojskowej akademii, którą ukończył jako magister pedagogiki. Potem służyłem w Górnośląskiej Brygadzie WOP w Gliwicach aż do przejścia na emeryturę. Byłem też członkiem PZPR do rozwiązania - opowiada. Jako harcmistrz i współzałożyciel Drużyn Harcerskiej Służby Granicznej i Wojskowych Kręgów Instruktorów ZHP w GB WOP był społecznie zaangażowany w organizacjach młodzieżowych, zwłaszcza wojskowych. W czasie stanu wojennego pełnił funkcję zastępcy Dowódcy Wojskowej Grupy Operacyjnej w Raciborzu. Byłem odpowiedzialny za organizację współpracy różnych środowisk społecznych miasta w zapobieganiu sytuacjom kryzysowym i rozwiązywaniu problemów socjalnych - dodaje na koniec.

E.Wa

  • Numer: 29 (537)
  • Data wydania: 17.07.02