Poniedziałek, 27 września 2021

imieniny: Damiana, Amadeusza, Mirabelli

RSS

Syndyk w Ramecie: wszyscy pracownicy dostaną swoje pieniądze co do złotówki

24.06.2021 12:37 | 9 komentarzy | ma.w

Z końcem lipca świadectwa pracy mają otrzymać wszyscy pracownicy spółdzielni meblarskiej, czyli 194 osoby. – Pieniądze na pokrycie zaległości finansowych wobec nich mają pochodzić z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Co z wierzycielami Ramety? Długi przekraczają 20 mln zł. – Nie jestem w stanie powiedzieć dziś, czy wierzyciele odzyskają 10% czy 50% należności, ale mogę obiecać, że będziemy robić wszystko, by majątek spółdzielni sprzedać za możliwie najlepszą cenę – mówi nam Aneta Brachaczek – syndyk masy upadłości.

Syndyk w Ramecie: wszyscy pracownicy dostaną swoje pieniądze co do złotówki
Syndyk Aneta Brachaczek zapowiada, że zwolnienie pracownicy z Ramety dostaną wszystkie pieniądze, które się im należą.
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Upadłość Ramety sąd rejonowy w Gliwicach ogłosił 2 czerwca 2021 roku. Zrobił to w szybkim tempie z uwagi na nabrzmiały problem społeczny, jaki generował zakład z Raciborza. – Zrobiło się dużo szumu, w tym medialnego, wokół spółdzielni i ten szum nikomu dziś nie służy. Od dwóch tygodni próbujemy to wszystko uspokoić, ale nie wszystko działa tak, jak tego byśmy chcieli – mówią Nowinom prawnicy A. Brachaczek i Marek Lehmann (doradca restrukturyzacyjny) z Rybnickiej kancelarii Syndycy Śląscy.

Zależy im, aby informacje na temat Ramety pochodziły z wiarygodnego źródła. Bo – jak mówią – plotek nie brakuje, a one są nośne, mimo że wiele z nich to nieprawda.

Produkcji już nie będzie, majątek na sprzedaż

16 czerwca zakończono wręczanie wypowiedzeń dla 194 pracowników Ramety. Taki był stan zatrudnienia w fabryce na dzień ogłoszenia upadłości. Od połowy kwietnia nie ma tu produkcji mebli. – Upadłość nie przewiduje kontynuacji tej produkcji. W ocenie syndyka taka działalność byłaby zupełnie nierentowna, a przy tym prowadzona przy drastycznie zachwianej płynności finansowej. Zresztą, z analiz syndyka wynika, że produkcja Ramety jeszcze przed upadłością przynosiła straty – uważa A. Brachaczek.

Syndyk zamierza podejmować działania w zakresie sprzedaży zorganizowanej całości lub części majątku Ramety. Taki pomysł pojawił się już wcześniej, przed upadłością, ale ceny oferowane przez oferentów były „zupełnie niemiarodajne do możliwości, jakie moglibyśmy pozyskać finansowo z tego zasobu”. – To, co zaoferowano wystarczyłoby tylko na zaspokojenie roszczeń pracowniczych – szacuje pani syndyk.

Barierą dla oferentów była konieczność przejęcia załogi Ramety. Z pracownikami nikt nie chciał kupować zakładu. – Zatrudnieni, w większości osoby niepełnosprawne, w ocenie potencjalnych kupców, nie przynosili tej firmie żadnej wartości dodanej. Rentowność i wydajność to były tutaj rzeczy nieznane – przekazuje nam nasza rozmówczyni.

Kiedyś był to zakład pracy chronionej, z różnymi przywilejami i ulgami, które z tego statusu wynikały. Ale tego statusu już nie ma, a ludzie zostali. – Ponadto pracują tu osoby o stażu nawet 40 lat w Ramecie. Nigdy nie robiono tu żadnych reorganizacji. Oni przychodzili do pracy i tak to było od zawsze. W 2019 podjęto jedynie próbę restrukturyzacji, ale takiej miękkiej. Nie powiodła się, a wygenerowała dodatkowy problem społeczny – podkreśla A. Brachaczek.

Ramex „umarł”, w sądach kilka spraw

Spółką córką Ramety jest Ramex. W tej chwili ma już tylko 8 pracowników, ale jeszcze przed rokiem było ich ponad 90. Ramex nie prowadzi już działalności, a ci co zostali przebywają na urlopach wychowawczych i świadczeniach rehabilitacyjnych. – Ramex już „umarł” – mówi nam Marek Lehmann, pełniący obecnie funkcję prezesa firmy. Spółka Ramex jest przeznaczona do likwidacji.

Jak słyszymy od prowadzących proces upadłościowy Ramety, w sądach pracy toczy się aktualnie kilka spraw, założonych przez osoby zwolnione z fabryki. Formalnie domagają się oni przywrócenia do pracy, ale jak wyjaśnia M. Lehmann, w obecnym stanie prawnym zakładu to już nie jest możliwe. – Roszczenie to zmienia się w roszczenie finansowe po ogłoszeniu upadłości. Postępowania mogą się toczyć, ale o ekwiwalent i odszkodowanie. To trwa, będziemy to obsługiwać – wyjaśnia doradca restrukturyzacyjny.