Czwartek, 6 maja 2021

imieniny: Judyty, Juranda, Benedykty

RSS

Kto rządzi w JSW? Związkowcy atakują byłych prezesów i parlamentarzystów

28.01.2021 16:40 | 2 komentarze | ska

Członkowie związków zawodowych NSZZ "Solidarność", Federacji Związku Zawodowego Górników JSW oraz ZZ "Kadra" opublikowali list otwarty do wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego, w którym zarzucają Ministerstwu Aktywów Państwowych m.in. częste zmiany w zarządzie JSW, brak dialogu ze stroną społeczną, a także brak zaangażowania i pomysłu na transformację sektora górniczego. Do listu odnieśli się m.in. byli prezesi JSW oraz europosłanka Izabela Kloc. 

Kto rządzi w JSW? Związkowcy atakują byłych prezesów i parlamentarzystów
Byli członkowie zarządu spółki oraz parlamentarzyści odpowiadają na zarzuty, które okazały się pomówieniami.
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Kto rządzi w JSW? Związkowcy atakują byłych prezesów i parlamentarzystów

W opublikowanym liście otwartym, związkowcy ad personam uderzają w rządzących oraz władze spółki, m.in. wiceministra Artura Sobonia, wypominając mu m.in. wizytę w Jastrzębiu-Zdroju na meczu siatkówki. - Następnego dnia, nie będąc przygotowanym do rozmów w zakresie restrukturyzacji kopalń, został po niespełna półgodzinnej rozmowie wyproszony z rozmów. Minister nie znalazł dla nas - strony społecznej, reprezentatywnych związków zawodowych JSW nawet 15 minut na rozmowę w sprawach naszej spółki! - piszą związkowcy do Jarosława Kaczyńskiego. Związkowcy sugerują także, że jeszcze przed ogłoszeniem konkursu na nowego prezesa JSW, mieli otrzymać informacje o osobie, która ten konkurs wygra. - Pan Panie Prezesie wielokrotnie podkreślał, iż spółkami skarbu państwa powinni zarządzać menedżerowie zaufani i kompetentni! A my jeszcze przed ogłoszeniem konkursu, dowiadujemy się, iż nowym Prezesem JSW będzie Pani profesor Barbara Piontek! Na takie podejście do naszej spółki - kontrolowanej przez Skarb Państwa, spółki, która jeszcze dwa lata temu była jedną z 20 największych spółek na Giełdzie Papierów Wartościowych - nie ma naszej zgody! - piszą przedstawiciele związków zawodowych. 

Autorzy listu otwartego nie pozostawiają też suchej nitki m.in. na byłym ministrze Krzysztofie Tchórzewskim, Grzegorzu Tobiszowskim, Izabeli Kloc czy byłych członkach zarządu Robercie Małłku i Rafale Pasiece. Do sprawy odniosła się m.in. europosłanka Izabela Kloc. - Ze smutkiem i zdumieniem przeczytałam w mediach list otwarty firmowany przez liderów związkowych JSW. Pismo pełne jest pomówień, niedomówień, przekłamań i zwykłych kłamstw, także pod moim adresem. Na takim poziomie nie da się i nie powinno polemizować. Przejść obojętnie też nie wolno - pisze Izabela Kloc na wstępie do swoich wyjaśnień.Wiem, co zrobiłam dla JSW i wiem, czego na pewno nie zrobiłam. Nigdy nie usiłowałam – jak zarzucają mi związkowcy – wpływać na proces powoływania władz Spółki. Zresztą takie próby i tak byłyby nieskuteczne, ponieważ jest to kompetencja premiera, Ministerstwa Aktywów Państwowych i właściwych organów odpowiedzialnych  za  nadzór właścicielski nad Spółkami. JSW jest spółką giełdową i jedną z ważniejszych w przemysłowym krwioobiegu województwa śląskiego. Nawet sobie nie potrafię wyobrazić aby zwłaszcza teraz, w tak trudnych czasach, rząd pozwoliłby sobie odebrać prawo decyzji personalnych w kluczowych gałęziach gospodarki - komentuje europosłanka i dodaje: - Cenię Wasze zaangażowanie w obronę praw pracowniczych oraz troskę o los macierzystej firmy. Czytając jednak Wasz „list otwarty” trudno nie odnieść wrażenia, że chcecie czegoś więcej, a konkretnie – władzy w spółce. Wymieniacie ludzi z nazwiska i sugerujecie, że oni się nie nadają do stanowisk w JSW. Zarzucacie politykom zakulisowe ingerencje, a sami próbujecie „ustawić” Zarząd Spółki i robicie to wyjątkowo hałaśliwie, bo Wasze pismo odbiło się szerokim, medialnym echem. 

Do sprawy na łamach portalu gospodarczego WNP.pl odnieśli się też byli prezesi spółki, wymienieni z nazwiska w liście otwartym związkowców jako "pseudo menedżerowie". - Panowie, wzywam Was do zaprzestania naruszania - w pisanych przez Was listach otwartych i prowadzonych przez Was rozmowach kuluarowych - moich dóbr osobistych poprzez posługiwanie się moim nazwiskiem w negatywnym świetle, co nie znajduje uzasadnienia w stanie faktycznym - podkreślił w liście do redakcji WNP.pl Rafał Pasieka, który pełnił funkcję wiceprezesa JSW do połowy lutego 2020 roku. Związkowcy zarzucają byłym prezesom m.in pobranie po kilku miesiącach pracy wysokich odpraw, co nie jest prawdą. Jak podkreśla R.Pasieka w swoim liście, nie pobrał on odprawy, bo zwyczajnie mu ona nie przysługiwała po przepracowaniu okresu krótszego niż 12 miesięcy. Były wiceprezes podkreśla również, że nie odszedł z JSW w charakterze skandalu, jak uważają związkowcy. - Dzisiaj to Wy zarządzacie tą Spółką i to Wy będziecie odpowiadać przed rodzinami górników - pisze R. Pasieka. 

Drugi były prezes JSW SA Robert Małłek zgadza się ze słowami R. Pasieki, zaznaczając, że również nie otrzymał odprawy po swoim odejściu. Przypomnijmy, że pełnił on obowiązki prezesa po odwołaniu Daniela Ozona, a później wrócił do rady nadzorczej. Robert Małłek także zarzuca związkowcom pomówienia i kłamstwa, jednocześnie stwierdzając, że całe zamieszanie wokół listu jest próbą wpływu na proces wyboru nowego prezesa w JSW. 

Nie chcę od Was przeprosin ani sprostowań. Oczekuję jedynie odrobiny autorefleksji. Wasze związkowe funkcje pochodzą z wyboru, a to jest najwyższa oznaka społecznego zaufania. To nie jest przywilej, ale odpowiedzialność, także za utrzymanie wysokiej jakości życia publicznego. Publikując ten list nie zachowaliście się przyzwoicie i z klasą. Mam nadzieję, że jesteście tego świadomi. Jednocześnie chcę zapewnić, że ta sytuacja wcale mnie nie zraża, a wręcz dopinguje do dalszego działania. Zawsze pracowałam dla dobra regionu, górnictwa i przede wszystkim samych pracowników JSW. I żaden list tego nie zmieni - podsumowuje Izabela Kloc.