Wtorek, 25 czerwca 2019

imieniny: Łucji, Wilhelma, Albrechta

RSS

Lubomia - wpływy z eksploatacji jak w górniczym Radlinie

31.01.2016 09:12 | 32 komentarze | mak

Z punktu widzenia finansów żwirownie na terenie gminy Lubomia to prawdziwe dobrodziejstwo. Wpływy do budżetu z tytułu opłat eksploatacyjnych wynoszą już ponad 1,16 mln zł. Ale prócz finansowych plusów są też minusy.

Lubomia - wpływy z eksploatacji jak w górniczym Radlinie
Przejeżdżając przez gminę Lubomia nie sposób nie zauważyć konstrukcji kojarzących się z działalnością żwirowni i sortowaniem kruszywa
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Na terenie gminy jest kilkanaście żwirowni. To przede wszystkim efekt budowy zbiornika Racibórz Dolny. Żwirownie działają głównie w Nieboczowach, Ligocie Tworkowskiej i Bukowie. I wiele wskazuje na to, że będą powstawały kolejne. - Zasoby na terenie zbiornika Racibórz szacowane są 100 milionów metrów sześciennych. Ocenia się, że przy średniej koniunkturze wydobycie tego kruszywa może być prowadzone przez co najmniej 40 lat - mówi wójt Lubomi, Czesław Burek.

Źródło z perspektywą

Wraz ze wzrostem wydobycia rośnie też wysokość dochodów gminy z tytułu opłat eksploatacyjnych. W 2013 roku budżet Lubomi został zasilony kwotą 482,28 tys. zł. W 2014 roku było to już ponad 555,61 tys. zł. Bariera miliona złotych została przekroczona w 2015 roku, kiedy do budżetu wpłynęło około 1,16 mln zł. - O ile nic się nie wydarzy i zbiornik będzie nadal budowany, to wpływy mogą być na tym samym poziomie albo jeszcze większe. To perspektywiczne źródło dochodu - ocenia wójt Lubomi.

Opłata eksploatacyjna naliczana jest od tony wydobytego żwiru i wynosi 57 groszy. Ale całość nie trafia jednak do gminnego budżetu. Gmina otrzymuje 60 procent, czyli 34 grosze. Pozostałe 40 procent, czyli 24 grosze, przypadają Wojewódzkiemu Funduszowi Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Trzeba jednak pamiętać, że prócz wpływów z opłaty eksploatacyjnej, gmina czerpie także zysk z podatku od nieruchomości oraz podatku dochodowego od osób zatrudnionych w żwirowniach, jeśli rekrutują się one z terenu gminy.

Czyszczą drogi

Pokaźne wpływy do budżetu to jedno, ale są minusy. Chodzi o dewastację dróg. - Zawsze było to odczuwalne, ale teraz szczególnie, bo trwa budowa zbiornika - stwierdza wójt. Dodaje, że pracownicy żwirowni starają się jednak korzystać z dróg polnych, a nie publicznych. A kiedy przecinają drogi publiczne, to czyszczą je. - Plusów funkcjonowania żwirowni jest zdecydowanie więcej. Z czegoś trzeba żyć. A wpływy do budżetu są widoczne - podkreśla wójt.

Największe, nowe

Największe żwirownie na terenie gminy to Przedsiębiorstwo Produkcji Kruszyw Mineralnych i Lekkich w Gliwicach oraz Kruszbet. Swoją żwirownię ma też mieć Dragados - po to by również w oparciu o samodzielne wydobycie pozyskiwać materiał do budowy zbiornika.

(mak)