środa, 19 czerwca 2019

imieniny: Gerwazego, Protazego, Borzysława

RSS

Plantatorzy na skraju bankructwa: za kilogram owoców dostają grosze

31.07.2014 07:45 | 37 komentarzy | żet

Politycy debatują a sadownicy załamują ręce. Za kilogram czarnych porzeczek przemysłowych w skupie płaci się od 30 do 40 groszy. Zdaniem posła Henryka Siedlaczka źródłem problemu jest brak współdziałania plantatorów (niespełna 1% z 200 tys. plantatorów jest zrzeszonych w związkach).

Plantatorzy na skraju bankructwa: za kilogram owoców dostają grosze
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Ceny w skupie owoców przemysłowych (tzn. owoców przeznaczonych na soki, koncentraty lub do mrożenia) osiągnęły w tym roku krytycznie niski poziom. Ja kilogram czarnych porzeczek plantatorzy otrzymują średnio 0,35 zł (dla porównania w roku ubiegłym płacono 1,45 zł, a w 2011 4,5 zł), a za kilogram wiśni - 0,6 zł (w 2013 roku płacono 2,35 kg, a w 2011 - 2,65 zł). Lepiej jest tylko w przypadku malin, za których kilogram w skupie płaci się 4,5 zł (w 2013 było to 4,3 zł, a w 2011 - 4,1 zł). Wkrótce rozpoczną się zbiory jabłek, za których kilogram w skupie płacić będą średnio 0,15 zł.

Zdaniem cytowanej przez portal wyborcza.biz.pl Krajowej Unii Producentów Soków, winni są temu sami plantatorzy, którzy - kiedy ceny były wysokie - zwiększyli produkcję, doprowadzając do nadpodaży owoców.

Z kolei Związek Sadowników RP zauważa, że działalność zakładów przetwórczych w Polsce i ich relacje z plantatorami owoców są przykładem jednej z najgorszych organizacji rynku w skali całej Unii Europejskiej. - Nie posiadamy żadego wpływu na to co robią przetwórnie, ponieważ w przeważającej większości są w rękach obcego kapitału, a my nie jesteśmy ich współwłaścicielami. Tak więc polityka skupowa odbywa się poza naszym oddziaływaniem - tłumaczą sadownicy i dodają, że oferowane w skupach ceny nie gwarantują nawet pokrycia kosztów produkcji i zbioru owoców.

Dodatkowo sadownicy narzekają na prawo, które uniemożliwia im uruchomienie własnego przetwórstwa, które byłoby konkurencyjne dla istniejącego monopolu. Wskazują również na ogrom unijnego i krajowego wsparcia dla zakładów przetwórczych, którego beneficjentami nie stali się - w sposób pośredni - rodzimi plantatorzy.

Ostatecznie sprawie ma przyjrzeć się resort rolnictwa, którego zdaniem - generalnie rzecz biorąc - winnymi zaistniałej sytuacji są "nieudolne" czy wręcz "niechętne" (sadownikom) działania Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta.

W wywiadzie dla Programu Pierwszego Polskiego Radia poseł Henryk Siedlaczek stwierdził, że problem ma charakter "socjologiczny". Jego zdaniem pozycja rolników jest tak słaba, ponieważ nie są oni zorganizowani w grupy producenckie. Niechęć do zrzeszania ma zdaniem posła wynikać z czasów PRL, kiedy na siłę starano się ich skolektywizować.

W tym samym programie poseł Jarosław Denkiewicz (Solidarna Polska) powiedział, że przede wszystkim należałoby sprawdzić skąd pochodzi zapełniający magazyny przetwórców surowiec (jednym z warunków rozliczania dofinansowania było zakontraktowanie 50% surowca na rynku krajowym).

Ludzie:

Henryk Siedlaczek

Henryk Siedlaczek

Były poseł na Sejm RP, obecnie radny sejmiku śląskiego.