Sobota, 20 kwietnia 2019

imieniny: Agnieszki, Czesława, Amalii

RSS

Zapowiedzi pani minister budzą w Gorzyczkach zdziwienie

05.10.2011 21:56 | 27 komentarzy | art

 

Trzeci rok z rzędu wszystkie 6-latki, które trafiły do Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Gorzyczkach poszły do I klasy. Dlatego zapowiedź ministra edukacji o możliwości wycofania się z planowanej reformy dotyczącej obowiązkowego wysłania od następnego roku szkolnego dzieci 6-letnich do I klas niemile zaskoczyła dyrekcję szkoły. 

 

Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

 

Szkoła w Gorzyczkach to ewenement w powiecie wodzisławskim. Jako jedyna od trzech lat tworzy osobne klasy pierwsze dla 6-latków, którzy zamiast do przedszkola trafiają zgodnie z założeniami reformy edukacyjnej do szkoły podstawowej. – Odważnie zdecydowaliśmy się na wprowadzenie tego modelu szybciej niż w innych szkołach. Uważam, że dzieci na tym nie tracą. Na pewno bardziej się usamodzielniają, chociaż mają również nieco więcej obowiązków – mówi Stanisław Wujec, dyrektor ZS-P w Gorzyczkach. Szkoła przygotowała specjalnie wyposażone klasy dla młodszych pierwszoklasistów. – Szukaliśmy środków na ten cel. Specjalnie wybudowaliśmy nowy plac zabaw, by spełnić założenia podstawy programowej dla tych uczniów – podkreśla Wujec. Nie ukrywa, że zapowiedzi minister edukacji Katarzyny Hall, o opóźnieniu reformy budzą w nim spore zdziwienie. – Zaufałem ministerstwu, które teraz zaczyna się z tego wycofywać. Mam nadzieję, że to tylko gra przedwyborcza. Jeśli tak się jednak stanie to będzie to dla nas pewien kłopot – mówi dyrektor. W przyszłym roku będzie mu trudniej nakłonić rodziców do kontynuowania programu. Bo skoro minister, która forsowała program ma wątpliwości czy jest on słuszny i go odsuwa go w czasie, to i rodzice mogą mieć większe wątpliwości.

 

Wybór fikcyjny?

Dyrekcja szkoły podkreśla, że do tej pory dobrze współpracowało się jej z rodzicami 6-latków. Dyrektor zapewniał, że nie mieli oporu by wysyłać dzieci do szkoły rok wcześniej niż było to w zwyczaju. Trafiły do nas jednak sygnały, że niekoniecznie musiało to być efektem dobrej woli rodziców. – Zostaliśmy zmuszeni do wysłania dzieci do I klasy. W przeciwnym razie dyrekcja powiedziała, że możemy poszukać oddziału przedszkolnego w innym przedszkolu na terenie gminy – pisze w liście do redakcji mama 6-latka, która chce zachować anonimowość.

 

Przymusu nie było

- Z tego co kojarzę to tylko jedna matka sprzeciwiała się w tym roku wysłaniu dziecka do klasy pierwszej. Właśnie dlatego, że nie chcieliśmy jej zmuszać to zaproponowaliśmy wysłanie dziecka do innego przedszkola bo byłby to jedyny sześciolatek w naszym przedszkolu. To nic nadzwyczajnego. Również u siebie mamy dzieci z innych przedszkoli, z Turzy czy Gorzyc – odpowiada Stanisław Wujec. Obecna klasa 6-latków liczy 13 uczniów. Mają do dyspozycji specjalnie przygotowaną salę, w której oprócz nauki mogą się też bawić. Brakuje osobnych ubikacji. – A były obiecane – podkreśla matka. – Dzieci wszędzie chodzą z nauczycielem. Nigdy same – odpowiada Wujec.

 

Artur Marcisz