Wtorek, 24 kwietnia 2018

imieniny: Aleksandra, Horacego, Grzegorza

RSS

O raciborskim basenie słów kilka

08.06.2009 20:47 | 18 komentarzy |
Zbliża się lato i sezon kąpielowy. Jak wszyscy wiemy, w Raciborzu nie ma najlepszych warunków do bezpiecznej, letniej kąpieli. Chciałbym, jak sądzę po raz ostatni, poruszyć sprawę starego basenu, czyli problem, o którym w zeszłym roku było bardzo głośno.
O raciborskim basenie słów kilka
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas
Dyskusję związaną z tą sprawą śledziłem najpierw z zaciekawieniem, potem z coraz większym zdenerwowaniem, a po opadnięciu emocji piszę, co sądzę o sprawie. Dodam też, że artykuł powstał prawie rok temu, ale jak śmiem sądzić, nie stracił na aktualności.

W swym programie wyborczym w roku 2006 kandydat na prezydenta miasta Mirosław Lenk, jak się nie mylę, zawarł postulat odbudowy starego basenu. Sprawa ta była na zebraniach przedwyborczych wielokrotnie dyskutowana i wszyscy byli zgodni co do tego, że basen należy wyremontować. Ja to pamiętam, prezydent raczej nie. Może mam zbyt dobrą pamięć? Ciśnie się tutaj na usta jeden z aforyzmów S. J. Leca "Jak ćwiczyć pamięć, by umieć zapomnieć?"



 Nasz piękny raciborski basen w okresie przedwojennym (część dla kobiet)



Po wyborach jednak postanowiono basen sprzedać. Rolę obrońcy basenu przejęła opozycja, ale jej inicjatywy i działania nie zmieniły zamiaru prezydenta.

Jest rzeczą oczywistą, że rezygnacja z remontu starego basenu to akt nieliczenia się władzy z młodymi obywatelami, czyn dla raciborzan niedobry. Uzasadnienie mojego twierdzenia o szkodliwości decyzji sprzedaży basenu zależy od tego, według jakich standardów będziemy mierzyć wysiłki władz zmierzające do zapewnienia raciborzanom możliwości bezpiecznego dojścia lub dojazdu i wykąpania się w lecie na basenie. Jeżeli według unijno - zachodnio-europejskich, to sprawa wygląda następująco:

Jedno jest pewne, a fakt ten jest zatrważający. Dzisiaj w Raciborzu dzieci mają gorsze warunku do letniej, bezpiecznej kąpieli niż przed 80 laty.  

W działaniach władz miasta tyczących basenu z lat 20. XX wieku, a postępowaniem obecnie rządzących da się zauważyć znaczną różnicę. Mam przed sobą relacje z posiedzeń rady miejskiej z roku 1922. Wtedy właśnie wstępnie zdecydowano się na budowę basenu w centrum miasta, chociaż rada mogła sprzedać grunt wielu starającym się o działkę inwestorom, m. in. kolei. Chętnych było dużo i płacili solidne pieniądze. Jednak kolejni raciborscy burmistrzowie: Bernert, Westram, Piontek i Kaszny nie myśleli o dużych pieniądzach, które mogły zasilić budżet miasta, myśleli o czymś ważniejszym, o dzieciach, a pieniądze na basen i na inne inwestycje zdobywali gdzie popadło, wykazując się inwencją, która jest, jak śmiem sądzić, dla obecnych władz miasta nieosiągalną abstrakcją. Dotacji unijnych lub podobnych wtedy nie było.




Krew się we mnie gotuje, gdy śledzę stare batalie w Radzie Miejskiej Raciborza sprzed ponad 80 laty, dotyczące właśnie basenu. Nie chodziło tam o to, kto postawi na swoim, ale o to, kto ma najlepszą koncepcję, co będzie najlepsze dla dzieci, aby miały na basen jak najbliżej, bezpiecznie, pod nosem, czyli o coś zupełnie innego aniżeli dzisiaj. Warto dodać, że wspomniani przedwojenni prezydenci miasta nie byli wybierani w wyborach bezpośrednich, tylko w głosowaniu członków rady, pomimo to walczyli z radą zawzięcie o miejsce basenu, w imię bezpieczeństwa i wygody młodych raciborzan.     

Nie mieści mi się w głowie, jak można przedkładać pieniądze zdobyte przez sprzedaż ziemi nad przepięknie usytuowany basen, a co ważniejsze, nad bezpieczny wypoczynek letni i frajdę dla tysięcy raciborskich dzieci. Zadziwia mnie również to, że tysiące młodych raciborzan, którzy mają dzieci, z tym fatalnym stanem rzeczy się godzi. O zadaniach stawianych samorządowi gminnemu mówi Ustawa z dnia 8 marca 1990 roku o samorządzie gminnym (z późniejszymi zmianami). We wspomnianym akcie prawnym nie wspomina się o bezpiecznych, szerokich drogach rowerowych, które powinny prowadzić do różnorodnych miejsc rekreacji dzieci i młodzieży i których budowa jest od kilkudziesięciu lat standardem w Europie, a Unia Europejska preferencyjnie traktuje projekty z tego zakresu, ale w roku 2009 jest to raczej oczywiste. Ale czy w Raciborzu?       

Wartość historyczna basenu, gdzie 5 pokoleń raciborzan uczyło się pływać jest niezmierzona, ale dla prezydenta był to tylko teren przetargu. Ciekawe, że władze miasta tak podkreślały wagę historii miasta, organizując rocznicę 900 lat Raciborza, ale ten niegdyś najnowocześniejszy basen w południowych Niemczech, którego niecki po oczyszczeniu mogłyby służyć jeszcze wiele dziesiątków lat, sprzedano, moim zdaniem, pochopnie. Ekspertyzy, jeżeli takowe są, w których udowadniano niemożliwość odbudowy basenu, pozostawiam bez komentarza. 




Przez kilka lat funkcjonowania basenu w Oborze słyszałem o wielu niebezpiecznych zdarzeniach z udziałem młodych rowerzystów, jadących na basen lub wracających do domu. Rodzice raciborskich dzieci z drżącym sercem wypuszczają swe pociechy na oddalony o wiele kilometrów basen, gdzie zapchana droga wyjazdowa z miasta grozi niebezpieczeństwami. Kolejny, potrzebny remont mostu tą sytuację jeszcze potęguje. W zeszłym roku widziałem, jak pomiędzy mostem a Oborą podmuch powietrza spowodowany przez przejeżdżającą ciężarówkę zepchnął jadącego na rowerze malca na barierkę. Nic się nie stało, malec najadł się tylko strachu.

Basenu w środku miasta brakuje też ludziom starszym, większości mieszkańców miasta. Nikt ich nie pytał o zdanie, słaba, karłowata ta nasza demokracja lokalna. Bo najważniejszym, obiektywnym probierzem funkcjonowania demokracji, w tym lokalnej, jest dbałość o sprawy najsłabszych, najmłodszych, starszych, ludzi kalekich, nie zaś najsilniejszych, z najgrubszym portfelem, ci poradzą sobie sami, w większości nie potrzebują do tego nawet demokracji.        

O niekompetencji byłych władz miasta świadczy też rozpoczęta przed laty inwestycja (betonowa niecka basenu) na żwirowniach przy ul. Komunalnej, która jest dzisiaj ruiną, a wyrzucono tutaj w błoto setki tysięcy złotych, jak nie więcej. Zadaję proste pytanie. Kto jest za obecny stan wspomnianej wyżej inwestycji - widma odpowiedzialny? Kto odpowiada za niezabezpieczony teren, gdzie jeżdżące na rowerach dzieci są narażone na kalectwo lub nawet śmierć? Gdzie są organy odpowiedzialne za kontrolę takich bubli inwestycyjnych? Ot, taki Lec by powiedział: "Czasem trzeba okres między przeszłością a przyszłością przeżywać w jakimś zastępczym czasie gramatycznym".

Na odbudowę basenu można było zdobyć pieniądze unijne, rozpisać konkurs na projekt związany z basenem oraz np. aqua parkiem. Można by wszystko oprzeć na inicjatywie wznowienia w Raciborzu odbytej tutaj w roku 1925 olimpiady górnośląskiej. Mogłaby się ona odbyć np. w roku 2015, w 90 rocznicę owej olimpiady. Ciekawie by było wznowić podobne zawody, zaprosić sportowców z Górnego Śląska, z miast partnerskich, może z czasem mielibyśmy w Raciborzu masową imprezę sportową o dużym znaczeniu. Wystarczyłoby trochę pomysłowości, pracy i samozaparcia.

Jedną nieckę starego basenu już zlikwidowano, z drugą robotnicy się wciąż męczą. Niezmiernie trudno jest bowiem rozkuć stary, solidny, przedwojenny beton. Jestem pewien, że koszty likwidacji basenu są bardzo wysokie i inwestorzy tracą już teraz dużo pieniędzy. To było oczywiste, ale czy wszyscy to przewidzieli? Ciekawe też, czy do kasy miejskiej wpłynęła już cała suma za sprzedaż tejże nieruchomości?

Swoją drogą szkoda, że prezydent nie myśli o raciborskich dzieciach. Gdyby o nich myślał, to przynajmniej wybudowano by wiodące na basen na Oborze bezpieczne (ciągłe, wyraźnie oznakowane, szerokie) drogi rowerowe. Tak, tak, jak projekt remontu mostu na Uldze pod Oborą i okolicznych dróg powstał, to prezydent nie był jeszcze prezydentem, ale mógł interweniować w trakcie realizacji, zwrócić uwagę na normalne standardy bezpieczeństwa młodych rowerzystów, ale tego nie zrobił. Do wszystkich, nowszych, znanych mi basenów w miastach Europy Zachodniej jest dojazd szerokimi i bezpiecznymi ścieżkami rowerowymi. Ich budowa była warunkiem koniecznym przyjęcia projektu i realizacji inwestycji. A w Raciborzu?

Piotr Sput