Piątek, 22 października 2021

imieniny: Halki, Kordiana, Kordelii

RSS

Podwójny Hubertus w Gminie z Widokami. "Jeździmy, gonimy, biesiadujemy". Lisa znów złapała amazonka

10.10.2021 08:58 | 1 komentarz | ma.w

W Kornowacu zorganizowano dwie gonitwy za lisem - dla dorosłych i dla młodzieży. Pierwszą wygrał Adrian Krzemień, a w drugiej - po raz drugi w tym roku - najlepsza była Dominika Kitel, której nie zdołał uciec Patryk Knura. Na wydarzenie przyjechali m.in. starosta Grzegorz Swoboda i poseł Michał Woś (wręczał nagrody na zakończenie).

Podwójny Hubertus w Gminie z Widokami. "Jeździmy, gonimy, biesiadujemy". Lisa znów złapała amazonka
Adrian Krzemień i Dominika Kitel złapali lisa w Kornowacu
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Materiał wideo:

Zbiórka jeźdźców odbyła się nieopodal boiska piłkarskiego w stolicy gminy. Tu przywitano gości i odegrano sygnał myśliwski. 34 uczestników "w siodle" pojawiło się na starcie imprezy.

- Bardzo fajny hubertus - cieszył się jego master - rotmistrz Kawalerii Ochotniczej Zbigniew Kamczyk-Godowski dowódca III Pułku Ułanów Śląskich. To mieszkaniec wodzisławskich Kokoszyc, w siodle już od ćwierćwiecza. - Często bywałem "lisem", abo ścigającym go jeźdźcem. Przyznam, że wolę tę rolę - podkreślił. Przyjechał do Kornowaca musiał kupić sportowy gwizdek. - Mam oczywiście taki kawaleryjski, ale gdzieś mi się dziś zapodział i trzeba było ratować sie tym szybkim zakupem w sklepie sportowym - dodał pan Zbigniew.

- Nie jest to łatwa impreza do zorganizowania. Proszę nam wierzyć - mówił prowadzący Piknik św. Huberta Michał Krasek. Podkreślił wsparcie finansowe, jakiego udzieliła organizatorom Gmina Kornowac.

Wśród gości honorowych wydarzenia znaleźli się m.in. przedstawiciel PW Leśne Lasy Państwowe Nadleśnictwo Rybnik - Grzegorz Adamczyk oraz Łowczy okręgowy Michał Gwoździk z Polskiego Związku Łowieckiego w Katowicach. Na święto myśliwych przybyli przedstawiciele kół łowieckich Borki i Lis. Obecny był również Sebastian Kwoczała prezes Śląsko-Opolskiego Związku Hodowców Koni.

- Myślę, że przejażdżka i gonitwa dostarczy wam wiele wrażeń - życzył na początek wójt Grzegorz Niestrój.

W organizację oprócz Szymona Kampki i Koła Gospodyń Wiejskich zaangażowali się także strażacy z OSP Rzuchów, a myśliwi rejonu rybnickiego wyszykowali poczęstunek dzikiem.

Kawalkada jeźdźców i bryczek wyruszyła ok. godz. 13.30 w trasę po niemal całej gminie, przejeżdżając przez centrum Kornowaca oraz okoliczne łąki i lasy.

"Jeździmy dość ostro"

Gonitwę zorganizowano na łące pod lasem w sołectwie Łańce. Tam też przygotowano poczęstunek dla licznych widzów, którzy dotarli na miejsce wozami i bryczkami.

Wygrał Adrian Krzemień, który dogonił "lisa" Mateusza Fiołkę.

- Taktyki żadnej nie było. Jak gonimy, to gonimy. Z kolegami jeździmy dość ostro, a konkurencja była naprawdę konkretna. Cieszę się, że "lis" został w Kornowacu, za rok trzeba będzie uciekać. Konną pasję mam po ojcu, on we mnie to zaszczepił. Jeździ się z sąsiadami, z kolegami. Na początku więcej jeździłem końmi rasy szlachetnej, a teraz więcej mam do czynienia z końmi rasy śląskiej. Na "ślązakach" też idzie powariować - podsumował zwycięzca.

W młodzieżowym Hubertusie najlepesza okazała się Dominika Kitel. W raciborskiej gonitwie 25 września też złapała "lisa" w rywalizacji amazonek. Tu pojechała w grupie młodzieżowej, gdzie startowali jeźdźcy w wieku do 18 lat. - Na pewno było trudniej niż na Ostrogu, bo uciekający "lis" był dość wymagający. Wiadomo, są różne gonitwy i nie zawsze bywa łatwo. Wygrana w takiej rywalizacji opiera się w dużej mierze na szczęściu i przypadku - podsumowała D. Kitel.

Najbardziej zbliżony do tradycji

Sylwia Kitel - prezes Terenowego Koła Hodowców Koni: Racibórz, Wodzisław Śląski, Rybnik i Kędzierzyn-Koźle podkreśliła integracyjny charakter imprezy. - Hodowcy mogą się spotkać w terenie, w tak licznym gronie po pandemicznej przerwie. Koniarze lubią się pokazać ze swym konie, można porównać efekty hodowli, ale przede wszystkim zażyć rekreacji przy ładnej pogodzie i malowniczym terenie - zauważyła pani Sylwia.

Jej zdaniem gonitwa za lisem to piękna tradycja chętnie podtrzymywana przez koniarzy ziemi raciborskiej. - Mamy tu dużo zaprzęgów, w tym takie osoby, które tylko tutaj jeżdżą, bo transport zwierząt jest dla nich z różnych względów utrudniony. To znaczy, że można się z nimi spotkać tylko tutaj. Dlatego takie spotkanie jest tym bardziej wartościowe - kontynuowała pani prezes.

Wspomniała, że jeden z organizatorów - Szymon Kampka przejmował się, że w Kornowacu nie jakiegoś dodatkowego przedsięwzięcia jak zawody, skoki przez przeszkody czy wyścigi zaprzęgów. - Tutaj są za to te przepiękne widoki, tereny, po których tak przyjemnie się jedzie. To ten przejazd wyróżnia kornowackiego hubertusa. Dla Kitel ta gonitwa nawiązuje najbardziej do tradycji hubertusowej.

Ludzie:

Grzegorz Niestrój

Grzegorz Niestrój

Wójt gminy Kornowac.