Czwartek, 17 czerwca 2021

imieniny: Laury, Alberta, Marcjana

RSS

Plany radnych legły w gruzach? Nie mogą wprowadzić zmian w miejskiej gazecie

07.05.2021 08:11 | 5 komentarzy | juk

Wydawcą miejskiego miesięcznika społeczno-kulturalnego pn. Gazeta Wodzisławska jest Wodzisławskie Centrum Kultury i to temu podmiotowi przysługują uprawnienie do nadania statutu. Tak ocenili urzędowi radcowie prawni. Te ustalenia burzą plany części wodzisławskich radnych, którzy pracowali nad wdrożeniem szeroko pojętych zmian w czasopiśmie.

Plany radnych legły w gruzach? Nie mogą wprowadzić zmian w miejskiej gazecie
- Moim zdaniem gazeta wydawana przez miasto powinna mieć jasno określone zasady funkcjonowania, żeby uniknąć podejrzeń o stronniczość - mówi radny Adrian Jędryka, który był jednym z inicjatorów wprowadzeniu zmian w miejskiej gazecie.
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Wątpliwości radców

Przypomnijmy, że w trakcie grudniowej sesji radni mieli podjąć uchwałę w sprawie nadania statutu miejskiemu czasopismu. Wykreślili jednak ten punkt z porządku obrad. Głównym powodem było stanowisko radców prawnych, którzy wskazywali na wątpliwości prawne projektu uchwały. Głównie chodziło o wprowadzenie statutu miesięcznika, którego wydawcą nie jest bezpośrednio magistrat, a podległa mu jednostka. Zdaniem radców ustalenie właściciela, który na tamten moment był niewiadomą, jest kluczowe dla przyszłości uchwały, która mogłaby zostać zaskarżona przez nadzór prawny wojewody. - Trzeba dojść do tego na podstawie dokumentów, jak to się stało, że wydawcą Gazety Wodzisławskiej stało się WCK. Na dziś tego nie wiemy - mówili radcowie prawni: Adrianna Tatarczyk-Makówka i Aleksander Guła, zobowiązując się do ustalenia tej kwestii.

Statut może nadać tylko WCK

Podczas jednej z ostatniej sesji radcowie przedstawili podsumowanie swoich działań. Na początku stwierdzili, że pierwszy numer Gazety Wodzisławskiej pojawił się w styczniu 2008 r. Z uwagi na treść dokumentów znajdujących się w aktach rejestrowych czasopismo można uznać za kontynuację Serwisu Wodzisławskiego z 1928 r. Następnie przekazali najważniejsze ustalenie, którym jest wniosek, że wydawcą Gazety Wodzisławskiej jest Wodzisławskie Centrum Kultury. - Potwierdzają to stosowne wpisy w Rejestrze Dzienników i Czasopism prowadzonym przez Sąd Okręgowy w Katowicach. Redagowanie i wydawanie gazety społeczno-kulturalnej należy także do zadań statutowych WCK - mówił Aleksander Guła. Dodał, że to właśnie temu podmiotowi przysługuje uprawnienie do nadania statutu gazecie, a nie radzie miasta.

To rada zadecydowała o zmianie wydawcy

Radcowie prawni wyjaśnili podczas obrad, że decyzja o zmianie wydawcy czasopisma zapadła na sesji w listopadzie 2000 r. Przyjęta została wówczas uchwała w sprawie zmiany Regulaminu Organizacyjnego Urzędu Miasta Wodzisławia Śl. - Zmiana dotyczyła m.in. likwidacji od stycznia 2001 r. Referatu Informacji Prasowej, który dotychczas zajmował się wydawaniem miejskiej gazety. Protokół z sesji zawiera krótką informację o jednomyślnym podjęciu przez radę przedmiotowej uchwały. Odnotowano także prośbę radnego Janusza Wyleżycha o wyjaśnienie zapisu uchwały w sprawie przeniesienia gazety samorządowej "Serwis Wodzisławski" do MOK "Centrum" - przekazywał Guła zwracając uwagę, że rada została wtedy poinformowana o zamiarze dokonania zmiany wydawcy czasopisma poprzez przeniesienie go do miejskiej jednostki organizacyjnej. Adrianna Tatarczyk-Makówka podkreśliła, że zmiana wydawcy faktycznie nastąpiła i stan ten trwa nieprzerwanie do dnia dzisiejszego, bo ponad 20 lat czasopismo wydawane jest przez miejską jednostkę kultury. - W naszym mniemaniu doszło do zawarcia ustnej umowy darowizny pomiędzy miastem a WCK i teraz, żeby nastąpił odwrotny efekt WCK musiałoby w jakiś sposób przekazać prawa do tego tytułu na rzecz gminy z powrotem - mówiła.

Prowadzenie mediów to nie jest biznes, jak każdy inny. To jest czwarta władza, która patrzy innym władzom na ręce i te właśnie władze muszą być od mediów odseparowane - uważa Sieć Obywatelska Watchdog Polska.

Co dalej?

O komentarz do sprawy poprosiliśmy radnegoAdriana Jędryki, który był jednym z inicjatorów wprowadzeniu zmian w miejskiej gazecie. - Wydawanie gazet przez władze lokalne to kontrowersyjna sprawa. Organizacje monitorujące władze takie jak Helsińska Fundacja Praw Człowieka wskazują, że mogą być one poważnym zagrożeniem dla wolności słowa. Dlatego moim zdaniem gazeta wydawana przez miasto powinna mieć jasno określone zasady funkcjonowania, żeby uniknąć podejrzeń o stronniczość. Niestety interpretacja przyjęta przez radców prawnych budzi poważne wątpliwości i oddala nas od realizacji tego celu, dlatego będę szukał innych rozwiązań - mówi nam. Zapytaliśmy pana radnego również o to, czy jego zdaniem (jak radnego Łukasza Chrząszcza) miasto w ogóle powinno wydawać miejską gazetę za pieniądze podatników. - Uważam, że miasto powinno wydawać biuletyn informujący o działalności organów miasta, ale według jasno określonych zasad i niekonkurujący z mediami lokalnymi np. w kwestii reklam, czy newsów - odpowiedział nam.

Zobacz także:


Sieć Obywatelska Watchdog Polska postanowiła bliżej przyjrzeć się rynkowi prasy samorządowej w Polsce i prześwietlili miejskie czasopisma. Do jakich wniosków doszli? "Prowadzenie mediów to nie jest biznes, jak każdy inny. To jest czwarta władza, która patrzy innym władzom na ręce i te właśnie władze muszą być od mediów odseparowane" czytamy w przedstawionym raporcie. Jego autorzy zwracali uwagę, że gazety władzy udają bowiem coś, czym nie są. Udają prasę, ale nie spełniają standardu oczekiwanego od prasy. "Autorzy artykułów często nie są dziennikarzami, a urzędnikami" zauważyli. Zdaniem Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska, należy wprost zabronić wydawanie gazet przez władzę i jej instytucje. "Oczywiście powinno wystarczyć to, że nie ma podstawy prawnej do ich wydawania. Jednak fakt, że przez lata sądy rejestrowały te tytuły, powoduje, że dziś nie da się inaczej tej sytuacji zakończyć" czytamy w raporcie. Dalej jego autorzy podkreślali, że takie ograniczenie wydawania miejskich pism zaowocuje całą serią sytuacji zamieniania gazet na informatory. "Treść będzie ta sama, a status inny. Być może to sprawi, że okażą się one mniej atrakcyjne i zanikną. A może przeciwnie, staną się prawdziwym miejscem „upowszechniania” idei samorządowej i będą działać na rzecz samorządu terytorialnego" zauważa Sieć Obywatelska Watchdog Polska.