Niedziela, 16 maja 2021

imieniny: Andrzeja, Jędrzeja, Adama

RSS

Niespodzianka. Jastrzębie, Żory i Rybnik najlepiej zaplanowanymi miastami

21.04.2021 14:59 | 6 komentarzy | ska

Portal Tu Warto Mieszkać opublikował szeroki raport dużych i średnich polskich miast, w którym specjaliści wzięli pod uwagę to, jak ich samorządy dbają o ład przestrzenny i architektoniczny. Jedną z najlepszych miar, jakimi da się to ocenić, jest procent powierzchni miasta objęty lokalnymi (a mówiąc fachowo: miejscowymi) planami zagospodarowania przestrzennego. Dlatego, że tam gdzie planów nie ma, nowa zabudowa jest brzydsza, bardziej chaotyczna, mniej spójna z sąsiednimi budynkami. Tam, gdzie planów nie ma, o tym, co i jak można budować, decydują urzędnicy, a ich decyzje są dość uznaniowe. Na pierwszym miejscu raportu znalazły się ex aequo m.in. Rybnik, Żory i Jastrzębie-Zdrój. 

Niespodzianka. Jastrzębie, Żory i Rybnik najlepiej zaplanowanymi miastami
Na pierwszym miejscu zestawienia najlepiej zaplanowanych miast znalazł się Rybnik, który ma 100 proc. planu zagospodarowania przestrzennego. fot. Rybnik.eu
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Inaczej to wygląda, gdy plan zagospodarowania jest. Bo ów plan dokładnie określa, co i jak można zbudować. Określa wielkość budynków, ich wysokość, usytuowanie względem ulicy i sąsiednich budynków, to, jaka część działki może być zabudowana, a często nawet, jakie ma być ogrodzenie, jakie nachylenie dachu, jakie linie okien itd. Plany zagospodarowania są po to, by miasta piękniały, a przynajmniej nie brzydły, by nie można było budować czegokolwiek i gdziekolwiek. W Polsce to jest szczególnie ważne, bo wygląd większości polskich miast został zmasakrowany za PRL (bezładnie budowanymi blokami i blokowiskami, odstąpieniem od koncepcji zwartej zabudowy, zabudowy „pod sznurek”, blokami budowanymi na starówkach, a nawet na staromiejskich rynkach itd.). Po upadku komunizmu w bardzo wielu miejscach nie zmieniło się to na lepsze: bo nie dbano tam, by nowo powstająca zabudowa upiększała miasto, by pasowała do otoczenia, by była ładna, harmonijna i spójna ze swoim sąsiedztwem. Niestety, tak było przez wiele lat, po 1989 r., także w stolicy Polski, Warszawie. Dlatego Warszawa wciąż jest brzydkim miastem.

Plan zagospodarowania przestrzennego definiuje miasto

I z tych samych powodów przeżywamy szok, gdy jedziemy do zachodniej Europy i oglądamy tamtejsze miasta: na ogół wciąż dużo ładniejsze od polskich. Ale to nie tylko wynik lat PRL i tego, że kraje zachodnioeuropejskie są wciąż dużo zamożniejsze od Polski. To także efekt braku odpowiedniego podejścia do planowania przestrzennego, efekt braku dbałości o przestrzenny i architektoniczny ład.

Reasumując: im większa część powierzchni miasta jest objęta lokalnymi planami zagospodarowania przestrzennego, tym lepiej. Bo od tego zależy, czy miasto będzie mieć ładną, harmonijną i spójną zabudowę czy będzie zabudowywać się chaotycznie i brzydnąć.

Ale od tego zależy jeszcze, w jakim tempie miasto będzie się rozwijać. Bo jeśli miasto jest objęte planami zagospodarowania, to ludzie chętniej tam budują nowe domy, a firmy chętniej inwestują. Bo tam wiadomo, gdzie i co można budować, bo tam łatwiej się inwestuje: przed pozwoleniem na budowę nie trzeba uzyskiwać decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania i terenu, czyli tzw. wuzetki, a jeśli projekt naszego budynku jest zgodny z planem, to urzędnik nie ma prawa nie pozwolić nam na budowę (jeśli planu nie ma, to bywa z tym różnie). Jednym z przykładów polskich miast, które dzięki postawieniu na plany zagospodarowania przestrzennego zaczęły się dynamicznie rozwijać i zaczęło tam powstawać dużo nowych domów, przybywać mieszkańców, jest mazowiecki Serock. Miasteczko, które dzięki planom zagospodarowania także wypiękniało i jest dziś jednym z najładniejszych miast w regionie.

Śląskie miasta w czołówce rankingu

To z tych powodów postanowiliśmy opracować zestawienie 66 największych polskich miast (tzw. miast na prawach powiatu), w którym – za danymi GUS (za 2019 r.) – uwzględniliśmy, jaki procent ich powierzchni jest objęty lokalnymi (miejscowymi) planami zagospodarowania przestrzennego. Oto nasza lista:

1. Ex aequo: Chełm, Chorzów, Jastrzębie-Zdrój, Ruda Śląska, Rybnik, Siemianowice Śląskie, Zamość, Żory – 100 proc. powierzchni miasta objętych lokalnymi (miejscowymi) planami zagospodarowania przestrzennego

2. Jelenia Góra – 99 proc. powierzchni miasta objętych lokalnymi (miejscowymi) planami zagospodarowania przestrzennego

3. Konin – 95 proc.

4. Piekary Śląskie – 94 proc.

5. Gliwice – 92 proc.

6. Świętochłowice – 78 proc.

7. Ostrołęka – 74 proc.

8. Ex aequo: Leszno, Słupsk – 72 proc.

9. Suwałki – 71 proc.

10. Ex aequo: Gdańsk, Jaworzno, Sopot – 66 proc.

11. Ex aequo: Grudziądz, Kraków – 65 proc.

12. Ex aequo: Biała Podlaska, Skierniewice – 64 proc.

13. Krosno – 61 proc.

14. Wrocław – 58 proc.

15. Ex aequo: Siedlce, Toruń – 57 proc.

16. Ex aequo: Gorzów Wielkopolski, Olsztyn – 56 proc.

17. Ex aequo: Białystok, Szczecin – 55 proc.

18. Lublin – 54 proc.

19. Nowy Sącz – 52 proc.

20. Dąbrowa Górnicza – 51 proc.

21. Ex aequo: Poznań, Świnoujście – 48 proc.

22. Sosnowiec – 47 proc.

23. Elbląg – 46 proc.

24. Ex aequo: Bytom, Tarnów – 45 proc.

25. Legnica – 44 proc.

26. Koszalin – 43 proc.

27. Bielsko-Biała – 40 proc.

28. Warszawa, Przemyśl – 39 proc.

29. Ex aequo: Bydgoszcz, Płock, Tychy – 38 proc.

30. Włocławek – 37 proc.

31. Tarnobrzeg – 36 proc.

32. Opole – 35 proc.

33. Mysłowice – 34 proc.

34. Zabrze – 32 proc.

35. Gdynia – 31 proc.

36. Katowice – 27 proc.

37. Częstochowa – 26 proc.

38. Piotrków Trybunalski – 25 proc.

39. Ex aequo: Kalisz, Łódź – 24 proc.

40. Wałbrzych – 22 proc.

41. Łomża – 19 proc.

42. Kielce, Zielona Góra – 18 proc.

43. Rzeszów – 17 proc.

44. Radom – 16 proc.

Nie można, oczywiście, traktować tego zestawienia tak, że miasta, które są na dole rankingu, w ogóle nie dbają o ład przestrzenny i architektoniczny. To byłoby zbyt duże uproszczenie. Samorządy często nie tworzą planów lub tworzą ich zbyt mało, bo opracowanie i przyjęcie tych planów jest kosztowne i oznacza dla samorządów duże ciężary finansowe. Np. jeśli zarezerwują one w planie jakiś teren pod nową drogę, a ten teren należy do prywatnych właścicieli, to muszą go od nich wykupić, zapłacić odszkodowanie. To bardzo dużo kosztuje. Dlatego bardzo potrzebna jest zmiana przepisów – na takie, które zachęcałyby samorządy do tworzenia planów zagospodarowania przestrzennego. Bo obecnych przepisach nie da się tego powiedzieć.

źródło: Jacek Krzemiński / tuwartomieszkac.pl