środa, 21 kwietnia 2021

imieniny: Anzelma, Bartosza, Konrada

RSS

Ten rok to przygotowanie do ważnego jubileuszu u Matki Boskiej Uśmiechniętej

24.01.2021 13:00 | 4 komentarze | ska

PSZÓW O podsumowanie minionego roku oraz odpowiedzi na pytania m.in. o stary cmentarz, parking przy bazylice, parafialne media społecznościowe i plany poprosiliśmy proboszcza bazyliki pw. Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Pszowie ks. kanonika Andrzeja Pyrsza.

Ten rok to przygotowanie do ważnego jubileuszu u Matki Boskiej Uśmiechniętej
Ks. Andrzej Pyrsz, proboszcz bazyliki Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Pszowie
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Szymon Kamczyk. – Co w minionym roku pełnym nietypowych i pandemicznych zdarzeń poruszyło księdza najbardziej?

Ks. Andrzej Pyrsz. – Nie ulega wątpliwości, że pandemia nadała ton naszemu życiu. Myślę tu też o życiu duszpasterskim, życiu Kościoła. Wielkim zaskoczeniem, chyba dla wszystkich parafian i nas – duszpasterzy, był moment całkowitej izolacji, kiedy świątynie na czas sprawowania liturgii były zamknięte. Musimy od razu powiedzieć, że kościół był do dyspozycji wiernych, jednak nie mogli oni uczestniczyć w nabożeństwach. Nie byliśmy przygotowani do tego w żaden sposób. Odprawianie mszy świętej i spoglądanie na puste ławki było niesamowitym przeżyciem, szczególnie w okresie wielkiego postu i Wielkanocy. W czasie, który powinniśmy przeżywać wspólnotowo został sam ksiądz i ołtarz. Jako duszpasterze próbowaliśmy także wyjść naprzeciw. Udało się nam zamieścić w sieci kilka filmików, w których nawiązaliśmy kontakt z parafianami, tłumacząc im sytuację, w której się znaleźliśmy. To było trudne, ale także pouczające.

– Czyli widzi ksiądz pozytywne aspekty pandemii?

– To doświadczenie pokazuje, że może być tak, że ludzi będzie mniej lub nie będzie wcale wiernych. Z różnych powodów, nie tylko pandemii czy laicyzacji. To jest również wpisane w życie Kościoła. Wielu widziało w pandemii kryzys, ale kryzys bywa także twórczy. Jeśli pozostaniemy tylko na fakcie utrudniania życia, to nic pozytywnego w nim nie znajdziemy. Jeśli jednak spojrzymy na to w ten sposób, że poprzez trudności możemy dostrzec coś nowego, oczyścić się, może to być światełko nadziei. Widzę także wzrost świadomości bycia we wspólnocie. O ile część osób usprawiedliwia się pandemią, to widzimy także tęsknotę innych. W ciągu dnia, kiedy kościół jest zawsze otwarty, ludzie przychodzą się modlić, a także wyspowiadać. To dobry znak.

– Wspomniał ksiądz o filmach kierowanych do parafian. Bardzo aktywnie działacie w mediach społecznościowych. To sytuacja wymuszona trudnym okresem, czy już nowe narzędzie ewangelizacyjne?

– Transmisje online naszych mszy odbywają się od lat. Poszerzenie tego spektrum o filmiki informacyjne i ewangelizacyjne staje się normalne. Nie należy się dziwić, bo jest to droga nieco wymuszona przez pandemię, ale także przez potrzeby współczesnego świata. Szczególnie docieramy tą drogą do ludzi młodych i tych, którzy odnajdują się w internecie. Dzisiaj to ważne narzędzie, ale widzimy też niebezpieczeństwa. Może zacierać się potrzeba żywego spotkania. Byłbym jednak ostrożny w tym krytycyzmie, bo jeśli taki materiał będzie mieć formę zaproszenia, ludzie to zobaczą i być może zatęsknią za spotkaniem na żywo.