Piątek, 23 kwietnia 2021

imieniny: Jerzego, Wojciecha, Adalberta

RSS

Kultura

Moda na niebezpieczną zabawę dotarła do Raciborza. Pierwsza poszkodowana to 17-letnia dziewczyna

17.01.2021 07:00 | 2 komentarze | żet

Jak niebezpieczne może być zabawa na sankach? Czy przyczyną pożaru w Żorach było podpalenie? Co spotkało nauczyciela spod Rybnika, który zaginął w drodze z pociągu do domu? Wreszcie co powinno cechować sprawiedliwego króla? Odpowiedzi na te pytania można znaleźć w Nowinach Raciborskich sprzed 110 lat. Zapraszamy do lektury, która jest jak podróż w czasie do Raciborza i okolic w styczniu 1911 roku.

Moda na niebezpieczną zabawę dotarła do Raciborza. Pierwsza poszkodowana to 17-letnia dziewczyna
Zdjęcie poglądowe (victoriana.com).
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Nowiny Raciborskie, 17 stycznia 1911 r.

Ostrożnie z tymi saneczkami

Racibórz. W całym Niemczech wszedł obecnie w modę sport saneczkowy. Naturalnie i Racibórz nie mógł pozostać w tyle, a codziennie widać na Widoku za Brzeziem, jak gromady mężczyzn i panien spuszczają się saneczkami ze spadzistej góry na dół. Że przytem łatwo o nieszczęśliwy wypadek, nikogo chyba nie zadziwi. W czwartek po południu 17-letnia córka browarza Kaufmanna złamała sobie przytem nogę. Z innych okolic donoszą nawet o śmiertelnych wypadkach. A więc ostrożnie z tym niebezpiecznym sportem.

Atak podpalacza

Żory. w Palowicach zgorzała przed tygodniem do szczętu stodoła gospodarza Jana Gembalczyka. Pastwą płomieni stało się przeszło 100 centn. siana, tyleż słomy i obiela oraz 2 maszyny rolnicze. Tylko stodoła była zabezpieczona na 600 marek, dlatego ponosi pogorzelec dotkliwe straty. Przypuszczają, iż ogień został podłożony.

Zaginął nauczyciel

Z Rybnickiego. Od świąt przepadł bez śladu nauczyciel August Scholz z Zamysłowa. Przez święta bawił u swych rodziców w Koziejszyi, skąd wyjechał 2 stycznia, lecz do domu nie powrócił. Ze stacyi w Rybniku do Zamysłowa trzeba iść pół godziny przez las, przypuszczają więc, że tu mu się wydarzył nieszczęśliwy wypadek.

Wozy z węglem przygniotły robotnika

Niedobczyce. Pożałowania godne nieszczęście spotkało robotnika Ludwika Wilczka z kopalni "Roemera", którego zagniotło kilka wozów, napełnionych węglem, tak niebezpiecznie, że wątpią o utrzymaniu go przy życiu.

Sprawiedliwy król

Ojciec musi mieć zagwarantowane prawo do tej nauki, którą on dla dziecka uważa za potrzebną najlepszą.

Tak powiedział król belgijski w mowie tronowej, odczytanej w parlamencie brukselskim. Zarazem radził, aby walki o prawa językowe nie prowadzono z taką zaciętością, jak dotąd.

W Belgii językiem urzędowym był dotąd język francuski. Obecny król nauczył się języka flamandzkiego i już jako następca tronu przemawiał nim, skoro się znalazł wobec Flamandów.

Dał przez to piękny przykład sprawiedliwości, jak monarchowie mają postępować wobec obywateli państwa.