Poniedziałek, 25 stycznia 2021

imieniny: Tatiany, Miłosza, Pawła

RSS

Epidemia koronawirusa:

Komu na tym tak bardzo zależy?

11.12.2020 07:00 | 7 komentarzy | web

List do redakcji: Stanowisko Firmy Agromax w odpowiedzi na artykuł Głód ziemi i apetyt na 2300 hektarów. Radny Mura mobilizuje rolników z powiatu raciborskiego.

Komu na tym tak bardzo zależy?
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Hasła rozparcelowania ziemi pomiędzy indywidualnych rolników, to mamienie ich wizją, która tak realizowana może budzić społeczny bunt. Przy tym podaje się w przestrzeń publiczną nieprawdziwe informacje, szkodzące już dzisiaj naszej Firmie. Efekt tych działań może być odwrotny.

Agromax, którego siedziba mieści się w Raciborzu, to polskie przedsiębiorstwo rolne, współpracujące z wieloma kontrahentami i przetwórcami. Stanowi ważną część łańcucha dostaw surowców dla przemysłu rolno-spożywczego w kraju.

Nasze przedsiębiorstwo, które z ogromnym trudem i poświęceniem wielu ludzi przez wiele lat budowało dzisiejszy potencjał, stało się przedmiotem ataku ze strony radnego powiatowego Pana Łukasza Mury. Twierdzi on, że robi to w interesie rolników, ale są to działania zgoła napastliwe. Tylko szkoda, że dowiedzieliśmy się o wszystkim z mediów, bo wcześniej nikt z organizatorów spotkania nie zwrócił się do nas w tej sprawie.

W 1993 roku Agromax wydzierżawił ok. 3500 ha (z dostępnych wówczas ok. 6600 ha) po zlikwidowanym PGR w Raciborzu i właśnie te grunty stały się teraz przysłowiową marchewką, jaką próbuje się kusić lokalnych rolników powiatu raciborskiego i nie tylko, przy okazji wprowadzając ich w błąd.

Źródło: ogłoszenia w Rzeczypospolitej nr 216 z dnia 14.10.1992 roku w sprawie dzierżawy lub sprzedaży nieruchomości po zlikwidowanym Kombinacie PGR Racibórz.

Artykuł „O głodzie ziemi i apetycie na grunty skarbu państwa” to potwierdził. Redakcja opublikowała przebieg spotkania informacyjnego, jakie radny zorganizował dla wybranych rolników. Jego przedmiotem miały być informacje na temat gruntów rolnych Skarbu Państwa w lokalnym rolnictwie, a faktycznie stało się atakiem na Agromax.

Radny mówił m.in. o bezczelnym podziale gruntów po zlikwidowanym PGR Racibórz, z których część w tamtym czasie wydzierżawiła nasza Firma. Mówił o swoich działaniach, jakie należy podjąć, by uniemożliwić Agromaxowi dalszą dzierżawę. Jednym z jego argumentów było to, że przedsiębiorstwo dzierżawi grunty za niewysoki czynsz, podając jego kwotę za 1 ha. Tymczasem nawet nie wspomniał o ogromnych kosztach i wysiłku, jakie Agromax poniósł przez cały ten okres, wydzierżawiając część gruntów, budynków i budowli po PGR Racibórz od Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa.

Aby w ogóle przystąpić do przetargu na dzierżawę, Agromax musiał zobowiązać się bezwarunkowo do przejęcia wielu zobowiązań po zlikwidowanym PGR Racibórz, wykupienia całego majątku ruchomego, a także dalszego zatrudnienia dwustu osób z ich wszystkimi dotychczasowymi uprawnieniami na podstawie art. 23 1 kodeksu pracy, przejęcia w dzierżawę wszystkich budynków i budowli, w tym pustostanów i do rozbiórki, a także administrowania zasobami mieszkaniowymi na terenie dzierżawionym. Co najważniejsze, wszystkie zobowiązania wobec AWRSP musiały zostać zabezpieczone wekslami poręczonymi przez członków zarządu, a także hipotekami na ich prywatnych mieszkaniach.

Przyjęte do dzierżawy i administrowania budynki mieszkalne oraz wykupiony sprzęt wymagały bieżącego utrzymania i stałych remontów. Te obciążenia oraz produkcja wymagała stale zaciągania znacznych kredytów. Większość z faktycznie zatrudnionych wówczas 242 pracowników przejętych po PGR na podstawie art. 23 1 kodeksu pracy przepracowało w Agromaxie do emerytury. Tym samym państwo nie zostało wówczas obciążone dodatkową ilością bezrobotnych.