Niedziela, 29 listopada 2020

imieniny: Błażeja, Saturnina, Fryderyka

RSS

Epidemia na Śląsku:

Zamiast na ruderę radni wolą wydać pieniądze podatników na testy raciborzan na COVID-19

28.10.2020 12:16 | 2 komentarze | ma.w

Radni miejscy nie chcą dać pieniędzy Powiatowi na zabezpieczenie rudery przy ul. Bema. Krytykują przy tym starostę raciborskiego za przyznanie nagrody dla dyrektora szpitala. - To trudny czas, nie pora na takie wydatki - twierdzą Niezależni Fity.

Zamiast na ruderę radni wolą wydać pieniądze podatników na testy raciborzan na COVID-19
Krystyna Klimaszewska podała pomysł z darmowymi testami na COVID-19
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Chodzi o pozostałości po starym szpitalu przy Bema 5, ruderę, gdzie przebywają bezdomni, wybuchają pożary, a strażacy mówią, że to "bomba zegarowa w środku miasta". Za pieniądze raciborskich podatników możliwe byłoby zabezpieczenie budynku, jego ogrodzenie. Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego wydał zgodę na tzw. wykonanie zastępcze - samorząd wyręczy właściciela, którego ściga komornik. Ten już dwukrotnie ogłaszał licytacje nieruchomości. Wpierw próbował ją zbyć za 1,2 mln zł, ale bezskutecznie. Obniżka ceny do 800 tys. zł też nic nie dała. Kolejna próba znalezienia nabywcy spodziewana jest za kilka miesięcy.

- Występuje tam ryzyko pożarów, osłabienia konstrukcji i możliwy jest dostęp osób trzecich - uzasadniają w urzędzie stopień zagrożenia i planowany wydatek na zabezpieczenie.

Do dyskusji na temat zasadności wydatku z budżetu miasta doszło na październikowym posiedzeniu komisji budżetowej. Wiceprezydent Raciborza Dominik Konieczny stwierdził tam, że chodzi o wyraz odpowiedzialności Miasta za to co się tam dzieje. Choć to nie Miasto jest odpowiedzialne za ten stan rzeczy, to odpowiada za bezpieczeństwo raciborzan.

- Czy urząd chce nabyć ten obiekt? - ciekawiło wiceprzewodniczącego rady Mariana Czernera. Dodał, że przekazane na roboty pieniądze, będą nie odzyskania, choć Miasto wykona je, wyręczając właściciela.

Konieczny zastrzegł, że planów zakupu starego szpitala nie ma. - Priorytetem jest bezpieczeństwo raciborzan. Proponuję konstruktywne podejście do zagadnienia. Trzeba pomóc Powiatowi z tym kłopotem. W kwestii możliwości roszczenia wobec właściciela o zwrot takich nakładów nie jestem w stanie odpowiedzieć teraz. Tam było kilkanaście pożarów, więc szacowanie ryzyka nie jest bezpodstawne - argumentował Dominik Konieczny.

Na deski i cegły czy na zdrowie?

Wspomaganie finansowe powiatu zastanowiło radną Krystynę Klimaszewską. - Mamy pomóc Powiatowi kwotą ponad 20 tys. zł. A może starostwo wesprze Racibórz i kupi testy na koronawirusa raciborzanom? Mało się osób testuje, no to niech w starostwie sfinansują takie testy. Cały czas tylko pomagamy powiatowi a reakcji zwrotnej nie ma - zauważyła członkini "Łączy nas Racibórz".

D. Konieczny wyjaśniał, że nie ma innej prawnej możliwości zabezpieczenia tej nieruchomości niż ta proponowana radnym. - To musi iść przez Powiat, choć to, co mówi radna, jest jak najbardziej słuszne. Będziemy się starali wypracować nową formułę współpracy z Powiatem - zapowiedział wiceprezydent.

Henryk Mainusz szef klubu Razem dla Raciborza podał, że jak coś się ma podziać w starostwie to zawsze za pieniądze z urzędu miasta. - Popieram radną Klimaszewską. Czy Miasto bierze aktualnie pod uwagę sfinansowanie testów raciborzanom? Jakąś osłonkę dla ludzi czujących potrzebę przebadania? - pytał.

Według niego lepiej pomóc raciborzanom w pandemii niż wydawać na deski w oknach czy murowanie starego szpitala.

Do grona przeciwników przelewu pieniędzy z urzędu do starostwa dołączył Michał Szukalski z klubu Niezależnych Michała Fity.

- Niepotrzebna jest nagroda pieniężna w tym ciężkim okresie dla dyrektora szpitala. Na nią są pieniądze w starostwie, a my musimy im pomagać finansowo? - dziwił się młody rajca. Jego stanowisko poparła Anna Szukalska liderka klubu.

W gronie popierających potrzebę wsparcia raciborzan w testowaniu na COVID-19 znalazł się także wiceprezydent Konieczny. Prosił jednak by sprawę starego szpitala załatwić już teraz. - Tam wchodzą dzieci. Trzeba uniemożliwić dostęp do tego obiektu także najmłodszym. Żeby nie doszło do nieszczęścia - stwierdził.

Co zatrważa Polowego?

Na posiedzeniu pojawił się Dariusz Polowy. Przypomniał, że Miasto zmaga się z tą sytuacją już "naście lat" i jest to sytuacja urągająca standardom ogólnie przyjętym. Świadczy o tym liczba interwencji policji i artykułów w mediach o zdarzeniach w tym miejscu. - To zatrważające - podkreślił.

- Rozumiem rozgoryczenie tym, że współpraca ze starostwem jest taka, że to Miasto częściej ich finansuje, ale na szali jest bezpieczeństwo mieszkańców. Proszę poprzeć ten projekt mimo doświadczeń ze starostwem - apelował do radnych.

Radny Mirosław Lenk przyznał, że problem jest niezałatwiony od wielu lat, ale z winy właściciela. - Miasto wykładało już pieniądze podatników na zastępcze zabezpieczenia nieruchomości, np. po pożarze w Emie Brzezie czy na winiarnię - przypomniał.

Nie chciał poprzeć planów Polowego, bo to Powiat sprzedał stary szpital, z pomocą urzędu miasta, gdy Gmina podarowała część terenu od ulicy Opawskiej. - Powiat zdobył wtedy znaczne pieniądze i to Powiat powinien odpowiadać teraz za stan budynku - stwierdził.

Przy swoim stanowisku trwała radna Klimaszewska, podkreślając, że to w starostwie powinni martwić się sytuacją, skoro stać ich "na różne nagrody", to powinno stać też na zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom stolicy powiatu.

Dariusz Polowy przestrzegał radnych przed zwlekaniem z decyzją w tej sprawie. - Później będą tłumaczenia, że dostali za późno, będą preteksty i minie pół roku czy rok i nic się nie zadzieje. Namawiam, żeby wznieść się ponad słuszne uwagi dotyczące Powiatu i próbować te sprawy załatwić przy innej okazji - podsumował.

W opiniowaniu projektu uchwały na posiedzeniu komisji budżetowej był remis 2 "za" do 2 "przeciw" przy 5 głosach wstrzymujących się.