Czwartek, 26 listopada 2020

imieniny: Delfiny, Lechosława, Konrada

RSS

Epidemia na Śląsku:

Sąd uniewinnił kasjerkę, która nie obsłużyła klientki bez maseczki

17.09.2020 05:55 | 5 komentarzy | acz

KRAJ. Sąd Rejonowy w Suwałkach (Podlaskie) uniewinnił w środę kasjerkę sklepu, która w lipcu odmówiła sprzedaży zakupów klientce bez maseczki. Wcześniej sąd skazał ją na 100 zł mandatu.

Sąd uniewinnił kasjerkę, która nie obsłużyła klientki bez maseczki
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Ekspedientka została obwiniona o to, że umyślnie, bez uzasadnionej przyczyny odmówiła sprzedaży towarów klientce. Renata B. przed sądem nie przyznała się do winy. "Nie obsłużyłam pani, zgodnie z obowiązującymi przepisami ministerstwa zdrowia, to znaczy, że pani nie miała zakrytych ust i nosa. Nie zgłosiła, że ma jakieś przeciwwskazania zdrowotne, dlatego nie została obsłużona" - zeznała obwiniona. Dodała też, że skierowała klientkę do kierownika sklepu. Obwiniona zeznała też przed sądem, że pracodawca zobowiązał pracowników sklepu do przestrzegania tych zasad.

Do zdarzenia doszło 13 lipca w Suwałkach. Młoda kobieta weszła do sklepu bez maseczki, by zrobić zakupy. Kiedy podeszła z zakupami do kasy, kasjerka odmówiła jej obsłużenia. Klientka zgłosiła sprawę policji w Suwałkach, a ta skierowała do sądu wniosek o ukaranie sklepowej w trybie kodeksu wykroczeń. W sierpniu sąd w postępowaniu nakazowym wymierzył jej mandat w wysokości 100 zł, ale obwiniona złożyła sprzeciw od wyroku.

W środę sąd pierwszej instancji ponownie zajął się sprawą. Podczas procesu sędzia Dominik Czeszkiewicz wyjaśniał jak wyglądała sytuacja, kiedy klientka weszła do sklepu. Kasjerka zeznała, że klientka nie tłumaczyła się tym, że ma jakieś przeciwwskazania do noszenia maseczki. "Pani powiedziała, że ma prawo być obsłużona".

Z kolei klientka zeznała przed sądem, że gdy weszła do sklepu nikt jej nie zwrócił uwagi, że nie ma maseczki. "Gdy podeszłam do kasy, pani ekspedientka spojrzała na mnie i powiedziała, że ona mnie nie obsłuży" - powiedziała Anna Wysocka (zgodziła się na podanie nazwiska). Klientka miała dodać przy kasie, że "jest osobą zwolnioną od noszenia maski".

Według sądu, zarówno świadomość panującej pandemii oraz to, że o nakazie maseczek w sklepie decydował kierownik "było uzasadnioną, obiektywną przyczyną" odmowy sprzedaży towaru przez obwinioną.

Sąd wydając wyrok wziął także pod uwagę niejasne przepisy dotyczące noszenia maseczek. "Sąd zawsze w razie wątpliwości co do stanu prawnego będzie stał po stronie konstytucji i obywatela" - uzasadnił wyrok sędzia Czeszkiewicz.

Sędzia przypomniał, że między 19 czerwca a 7 sierpnia tego roku rozporządzenie rządu pozwalało osobom z przeciwwskazaniami, by nie nosili maseczek. W obecnej chwili takie osoby mają już obowiązek zasłaniania twarzy i nosa.

"W ocenie sądu obowiązek noszenia maseczek nie ma podstaw prawnych, mimo że niewątpliwie samo noszenie maseczek jest zasadne" - dodał sędzia Czeszkiewicz.

Anna Wysocka po ogłoszeniu wyroku powiedziała dziennikarzom, że "wyrok jest niesłuszny", gdyż jej zdaniem sprzedawczyni dopuściła się wykroczenia.

"Głównym prawem jest naturalne prawo człowieka. Prawo to pozwala nam oddychać, przemieszczać się, żyć gdzie chcemy. To prawo zostało naruszone w momencie, kiedy Ministerstwo Zdrowia zarządziło, że mamy nakładać maski na twarz, które ograniczają nam swobodny dopływ tlenu. Jest to zamach na zdrowie człowieka i życie" - dodała Wysocka. Jej zdaniem, maseczki powinny nosić tylko osoby chore lub podejrzane o zakażenie koronawirusem. Wyrok sądu nie jest prawomocny. (PAP)