Poniedziałek, 10 sierpnia 2020

imieniny: Borysa, Filomeny, Wawrzyńca

RSS

Pracownicy Sanepidu: jesteśmy na granicy wytrzymałości

09.07.2020 19:00 | 11 komentarzy | juk

Pracownicy wodzisławskiego Sanepidu piszą wprost, że spadł na nich ogrom pracy do wykonania i są u kresu wytrzymałości

Pracownicy Sanepidu: jesteśmy na granicy wytrzymałości
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

POWIAT Kilka dni temu na skrzynki mailowe włodarzy dziesięciu miast i gmin, które są nadzorowane przez Powiatową Stację Sanitarno-Epidemiologiczną (PSSE) w Wodzisławiu Śl. trafił dramatyczny apel. Nie wiadomo, kto dokładnie jest autorem listu. Został on jedynie opatrzony podpisem „pracownicy Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Wodzisławiu Śl.”. Na jego wstępie czytamy, że właśnie wodzisławska Stacja została najbardziej obciążona pracą spośród wszystkich, nie tylko w województwie śląskim, ale w całej Polsce. Autorzy pisma przytaczają, że do tej pory osób objętych kwarantanną lub izolacją domową było na terenie powiatu wodzisławskiego i miasta Jastrzębie-Zdrój prawie 13 tys., w tej chwili jest ich około 5 tys. „Do obsłużenia takiej ilości petentów mamy około 50 pracowników (znaczna część w wieku przedemerytalnym), pracujących 7 dni w tygodniu, również w święta, po 14 godzin, nie licząc obsługi telefonu alarmowego w godzinach nocnych. Od kilku tygodni pomagają nam pracownicy innych stacji, jest również oddelegowanych kilka osób z kopalń, przede wszystkim z Polskiej Grupy Górniczej i z Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Jednak nawet ta pomoc jest niewystarczająca wobec ogromu zadań do wykonania” – czytamy w liście. Jego autorzy podkreślają, że oprócz pracy związanej z pandemią koronawirusa realizują również swoje standardowe zadania, czyli m.in.: wydają szczepionki, badają jakość wody, czy prowadzą sprawy dotyczące chorób zawodowych. Okazuje się jednak, że braki kadrowe to nie jedyny problem wodzisławskiej Stacji. „Brakuje nam również sprzętu, komputerów, ze względu na obciążenie linii i brak telefonów służbowych połączenia wykonujemy z własnych telefonów, co skutkuje tym, że praktycznie przez większą część doby odbieramy telefony od petentów i wcale nie kończymy pracy” – czytamy w liście.

Z listu możemy się dowiedzieć, że pracownicy Stacji działają w ogromnym stresie. „Zewsząd jesteśmy atakowani, nierzadko kierowane są w naszą stronę groźby” – piszą. Dodają, że starają się wykonywać swoje obowiązki najlepiej, jak potrafią. Jednak są już na granicy wytrzymałości fizycznej i psychicznej. Dlatego proszą wojewodę śląskiego o wsparcie i pomoc. „Docierają do nas informacje o wsparciu, jakie jest udzielane różnym instytucjom na walkę z koronawirusem, pracownicy ochrony zdrowia, policjanci i inne służby dostają środki na wynagrodzenia za dodatkową pracę, w szczególnych warunkach. A my ciągle słyszymy, że za nadgodziny i pracę w niedziele i święta możemy sobie wybierać dni wolne. Tylko kiedy, skoro końca epidemii nie widać? Chcielibyśmy, aby tak, jak to funkcjonuje w innych zakładach pracy, również nasz pracodawca miał możliwość wypłacenia nam należnych wynagrodzeń za ciężką, ponadnormatywną pracę” – wskazują pracownicy wodzisławskiego PSSE.

List miał trafić również do wojewody śląskiego Jarosława Wieczorka, który był jego głównym adresatem. Przypomnijmy, że od marca, kiedy Sejm zmienił ustawę, Sanepidy stały się jednostką rządową. W efekcie podległe są już wojewodom, a nie jak było to dotychczas – starostom. Służby wojewody Wieczorka twierdzą jednak, że żadnego pisma od pracowników wodzisławskiego PSSE nie otrzymały. – Trudno odnieść mi się do listu, którego nie widziałam. Być może przyjdzie tradycyjną pocztą, więc czekamy – poinformowała nas Alina Kucharzewska rzecznik wojewody śląskiego, którą poprosiliśmy o ustosunkowanie się do treści pisma. W efekcie przesłaliśmy pani rzecznik pełną treść listu pracowników Sanepidu. Mimo to, nie odniosła się do treści listu.

(juk)