Niedziela, 7 czerwca 2020

imieniny: Roberta, Wiesława, Ariadny

RSS

W Bukowie i Syryni pomstują na niechcianą w Raciborzu asfaltownię

12.03.2020 11:20 | 9 komentarzy | art

W środę 11 marca w Syryni odbyło się zebranie wiejskie poświęcone planom budowy asfaltowni w Bukowie. Z około setką mieszkańców spotkali się m.in. wójt Lubomi Czesław Burek i prezydent Raciborza Dariusz Polowy. 

W Bukowie i Syryni pomstują na niechcianą w Raciborzu asfaltownię
Z mieszkańcami Syryni i Bukowa spotkali się m.in. wójt Lubomi Czesław Burek i prezydent Raciborza Dariusz Polowy
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Zebranie zostało zorganizowane z inicjatywy Społecznego Komitetu Przeciwko Asfaltowni w Bukowie i sołtysa Bukowa. Izabella Wysocka-Kabut z Komitetu powiedziała, że po spotkaniu, które odbyło się 6 marca, Komitet doszedł do porozumienia z wójtem gminy. Polega ono na tym, że Komitet uznał, że wójt gminy jest za ochroną środowiska i mieszkańców, w całej sprawie kieruje się aspektami prawnymi, które musi respektować. - Jeśli znajdziemy jakąkolwiek lukę prawną, to wójt nam pomoże - powiedziała Wysocka-Kabut. Zaznaczyła, że ona sama nadal będzie walczyć o to, by nie dopuścić do budowy asfaltowni, a jej działania nie są nacechowane politycznie, o co najwyraźniej była podejrzewana. Powiedziała też, że czynione będą starania, by powołać kolejne strony postępowania, w postaci rolników, mających pola po drugiej stronie drogi wojewódzkiej w pobliżu planowanej asfaltowni. Zapowiedziała też, że w przypadku powstania asfaltowni zostaną przeprowadzone badania zerowe gleby, by porównać ich wyniki z wynikami badań przeprowadzonych później. 

Znacznie ostrzej wypowiedział się Stanisław Zuch, sołtys Bukowa. Przypomniał, że asfaltownia, która ma zostać przeniesiona do Bukowa z raciborskiej Płoni, w Raciborzu sprawiała mieszkańcom kłopoty. - Byłem tam wczoraj, rozmawiałem z mieszkańcami. Mieszkańcy mówili, że największym problemem jest smród, który unosi się z asfaltowni, a nie hałas, jak twierdzi prezydent Raciborza - powiedział Zuch. W mocnych słowach skrytykował firmę Ceramot z Bukowa, za to, że chce sprowadzić na swój teren asfaltownię należącą do Przedsiębiorstwa Robót Drogowych w Raciborzu, która jest spółką miejską. - Oszukali nas, na zebraniu w 2018 r. mówili, że sprowadzają tę firmę, bo po przekształceniu działek na przemysłowe muszą płacić większe podatki. Tymczasem w momencie kiedy się przekształci grunty, to podatku większego się nie płaci. Dopiero jak się coś wybuduje. Tak manipulują firmy - mówił Zuch. Na zebraniu nie było przedstawicieli Ceramotu. Zuch wymienił szereg zagrożeń, jakie niesie lokalizacja asfaltowni w Bukowie: głównie zwiększony transport i niszczone drogi, zapach ciepłego asfaltu. Pytał, czemu miasto Racibórz nie przeniesie asfaltowni w inne miejsce miasta, na tereny stref przemysłowych i ekonomicznych? Mocno zaatakował Dariusza Polowego:

- Panie prezydencie Polowy, posprzątanie g*wna u siebie i podrzucenie go sąsiadowi, problemu nie rozwiązuje, g*wno nadal śmierdzi. To nie jest rozwiązanie godne prezydenta miasta i przedstawiciela partii Prawo i Sprawiedliwość  - zakończył Zuch, zbierając burzę oklasków. 

Ostre wystąpienie sołtysa mocno zirytowało wójta Lubomi Czesława Burka, który oskarżył Zucha o to, że ten podgrzewa atmosferę. Przypomniał, że najbliższe zabudowania od planowanej lokalizacji asfaltowni są oddalone o kilkaset metrów. - Nic wam do prywatnej własności. Brzydko, że mówicie tak o właścicielu terenu w Bukowie. Każdy z was jest właścicielem jakiejś nieruchomości. I każdy z was może tam robić, co chce, ale w granicach prawa. I to samo dotyczy właściciela terenu, na którym być może stanie, bo nie jest to przesądzone, asfaltownia w Bukowie. On też będzie musiał przestrzegać przepisów prawa, będziemy to sprawdzać - powiedział wójt Czesław Burek. Wielokrotnie zaznaczył, że nie opiera się na wierze lub niewierze w to, jak będzie, a na przepisach prawa. - Ja jestem od tego, by te przepisy przestrzegać, a także je egzekwować. To moje zadanie. Zleciłem opracowanie raportu oddziaływań na środowisko, a nie musiałem, bo nie było takiego wymogu. Wszystkie instytucje do tego powołane wydały pozytywne opinie. RDOŚ, Wody Polskie, Sanepid. Ekolog był zaangażowany, szukano organizacji ekologicznej, która to zakwestionuje. Nie udało się - mówił wójt, zaznaczając, że w tej sytuacji nie było podstaw, by wydać negatywną decyzję środowiskową dla budowy asfaltowni. Zapewnił, że w związku z tym Buków nie ma się czego obecnie bać, a już tym bardziej nie muszą się bać w Syryni, Bluszczowie czy Krzyżanowicach, że prowadzone będą badania przed i po uruchomieniu asfaltowni. - Przenoszenie tych obaw na inne miejscowości to przesada - powiedział wójt Lubomi.

Mieszkańcy zauważyli jednak, że zanim asfaltownia w Płoni powstała, to też musiała spełnić wymogi prawne. A mimo to mieszkańcy mają jej dość i nie chcą jej tam. - Normy tam nie są przekroczone, a ludzie jej nie chcą. To coś musi być nie tak z tą asfaltownią - powiedział jeden z uczestników zebrania. Zarzucił też wójtowi Lubomi, że ten nie reprezentuje swoich wyborców, a grupkę przedsiębiorców.

- Ja reprezentuję prawo i przestrzeganie tego prawa to moje zadanie - odparł Czesław Burek.  

Wójt Lubomi dodał, że w Raciborzu stwierdzono przekroczone normy hałasu, bo asfaltownie postawiono zbyt blisko szkoły i zakładu poprawczego. Powiedział też, że awantura wokół asfaltowni w Płoni to efekt kampanii wyborczej w 2018 r. - Prezydent Polowy walczył w kampanii wyborczej, była twarda walka. Coś obiecał i ja to rozumiem. Miał podstawy, bo normy hałasu są przekraczane - powiedział Burek.

Wywołany do odpowiedzi Dariusz Polowy wrócił jeszcze dalej, do kampanii wyborczej z 2014 r. kiedy ostro zmagali się między sobą ówczesny prezydent Mirosław Lenk oraz jego kontrkandydatka Anna Ronin. - Potem przeniosło się to na życie polityczne po wyborach. Mamy świadomość, że w takich warunkach szuka się błędu u włodarza - powiedział Polowy, sugerując, że takim punktem zaczepienia był temat asfaltowni. Stwierdził przy tym, że to media poniekąd wykreowały problem, używając tytułów "Śmierdzący problem" itp. Jedna z uczestniczek zebrania przypomniała Polowemu jednak, że to on w swojej kampanii wyborczej w 2018 r., krytykował działalność asfaltowni i miasta.

- Mówił pan wtedy, że nie może być tak, że dla kilku groszy, które na produkcji asfaltu może zarobić miasto Racibórz, należy truć ludzi. Cytuję słowo w słowo. A teraz pan twierdzi, że asfaltownia wcale nie truje. Proszę o wyjaśnienie tego - powiedziała uczestniczka zebrania. 

Polowy odparł, że w swojej kampanii wyborczej opierał się na takich materiałach, jakie miał do dyspozycji. A kiedy został prezydentem, spotkał się z mieszkańcami, spotkał się z dyrektorem Przedsiębiorstwa Robót Drogowych, przeczytał dokumenty. - Jako człowiekowi, który do tej pory prowadził przedsiębiorstwo, zjeżył mi się na głowie włos, że ktoś otworzył zakład produkcyjny, w miejscu, w którym można produkować tylko przez 4 godziny dziennie, w dodatku w branży, w której jest się uzależnionym od pogody - powiedział Polowy. Dodał, że jedyne normy, jakie przekracza asfaltownia, dotyczą hałasu. A tego problemu nie byłoby, gdyby nie postawiono jej zbyt blisko szkoły i zakładu poprawczego. - To jedyny problem, przez który asfaltownia może działać jedynie 4 godziny dziennie - zapewnił, obarczając za lokalizację asfaltowni na Płoni, w sąsiedztwie szkoły, swojego poprzednika, Mirosława Lenka. Polowy powiedział, że nie ma podstaw, by twierdzić, że są nieprawidłowe emisje czegokolwiek innego poza hałasem. - Koncepcja przenosin wzięła się stąd, żeby rozwiązać problem hałasu i żeby dzięki temu zakład mógł działać przez 16 godzin na dobę, zyskując w ten sposób sens ekonomiczny - powiedział prezydent Raciborza. 

Polowy powiedział też, że swój udział w zamieszaniu wokół asfaltowni ma Mirosław Lenk, który na spotkaniach z mieszkańcami twierdził, że sprawę załatwi w ciągu trzech miesięcy, a potem nic się nie działo.

- To było kluczenie, które wyprowadziło ludzi z równowagi. Ja nie kluczę, staram się wywiązać ze swoich obietnic i podchodzić do tematu racjonalnie - powiedział Polowy. 

Mieszkańców nie przekonał. Ci pytali, czemu radni raciborscy składali prezydentowi gratulacje, z powodu tego, że asfaltownię uda się wyprowadzić z Płoni, pytali, dlaczego nie trafi ona w inne miejsce Raciborza np. do strefy gospodarczej. - Czemu tak niskoemisyjnego przedsiębiorstwa nie przeniesiecie sobie w inne miejsce Raciborza? - pytał jeden z uczestników zebrania.

- Trochę to wygląda tak, jakbyście nam chcieli podrzucić kukułcze jajko - powiedziała inna osoba.  

- Z tego co widzę, to najbardziej specjalizujemy się w tym, żeby dokopać Raciborzowi - uciął Czesław Burek, uważając, że nerwowa sytuacja wokół asfaltowni w Płoni, to efekt twardej raciborskiej polityki i tego co mówiono w czasie kampanii wyborczej. - My musimy oddzielić politykę od faktów - zaapelował. 

Do sytuacji wokół asfaltowni odniósł się również starosta wodzisławski Leszek Bizoń. Starostwo obecnie ma wydać decyzję o pozwoleniu na budowę asfaltowni w Bukowie. Starosta wniósł jednak do złożonej dokumentacji aż 44 uwagi i zastrzeżenia. - Od bardzo istotnych do mniej istotnych - powiedział Bizoń. Inwestor miał czas, by uzupełnić braki do 9 marca. Nie zrobił tego, nie uzupełnił ani jednego braku.

- Poprosił jednak o prolongatę terminu. Przesunęliśmy więc termin na 30 kwietnia tego roku. Z zaznaczeniem, że jeśli do tego czasu inwestor nie uzupełni ani jednej uwagi, to wówczas kolejnej prolongaty nie otrzyma, a postępowanie zakończy się odmową pozwolenia na budowę - powiedział starosta Leszek Bizoń. 

Dodał, że jeśli inwestor spełni wszystkie wymogi, uzupełni braki, dokumentacja będzie kompletna, to on jako organ nie będzie miał wyboru i będzie musiał wydać pozwolenie na budowę. - Tu nie ma znaczenie moje chciejstwo czy moje sympatie. Jako organ muszę działać w granicach prawa - zakończył Bizoń. 

Ludzie:

Czesław Burek

Czesław Burek

Wójt Gminy Lubomia

Dariusz Polowy

Dariusz Polowy

Prezydent Raciborza

Leszek Bizoń

Leszek Bizoń

Starosta Wodzisławski

Mirosław Lenk

Mirosław Lenk

Radny Miasta Racibórz, były prezydent.