Sobota, 31 października 2020

imieniny: Alfonsa, Urbana, Krzysztofa

RSS

"NIE dla Alby", "Po co was wybraliśmy?" Nerwowa pikieta pod UG w Gorzycach [FILM, ZDJĘCIA]

03.01.2020 13:22 | 37 komentarzy | art

W samo południe, 3 stycznia, nieco ponad 70 osób wzięło udział w pikiecie zorganizowanej przez Leszka Pukowskiego i Monikę Stanieczko przeciwko podwyżce stawek za wywóz śmieci. Przypomnijmy, że w tym roku wynoszą one w Gorzycach 28,5 zł od osoby, lub 2 zł mniej jeśli ktoś nie oddaje odpadów bio. To najwyższa stawka w powiecie wodzisławskim. 

"NIE dla Alby", "Po co was wybraliśmy?" Nerwowa pikieta pod UG w Gorzycach [FILM, ZDJĘCIA]
Mieszkańcy mieli ze sobą transperenty
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Materiał wideo:

Pikieta miała nerwowy przebieg. „Złodzieje, złodzieje, złodzieje” - wykrzyknęło kilkanaście osób na wstępie. Organizatorzy wręczyli wójtowi gminy Danielowi Jakubczykowi ponownie petycję o podjęcie działań zmierzających do zatrzymania podwyżek cen. Pukowski zadbał też, by na pikiecie nie zabrakło mediów. Dzień wcześniej o pikiecie informował różne redakcje. Kiedy podczas rozmowy z nim zapytaliśmy, jakich konkretnie działań oczekuje od wójta, jego odpowiedź zaskoczyła. - Obniżenie kosztów jest możliwe poprzez np. budowę spalarni – powiedział Pukowski. Zwróciliśmy mu uwagę, że takie instalacje nie cieszą się społecznym poparciem. Nie tak dawno mieszkańcy Kolonii Fryderyk protestowali przeciwko budowie w ich miejscowości instalacji do pirolizy gumy. - No to może chociaż jakieś kompostownie. Ja podaję jakieś pomysł. Trzeba chcieć, to trudne tematy, ale oczekujemy od wójta i radnych, że je podejmą – mówi Pukowski.

Jego słowa szybko pojawiły się w Internecie. Podczas pikiety ponownie (bo zrobił to już dzień wcześniej na swoim profilu społecznościowym) wójt Jakubczyk zapytał Pukowskiego, w której miejscowości proponuje budowę spalarni, kompostowni, bądź innej instalacji do przetwarzania i odzysku odpadów. - Pan Leszek złożył taką propozycję. Niech wskaże lokalizację – zwrócił się do pikietujących wójt. Jeden z mieszkańców powiedział, że może udostępnić swoje pole. - A co na to sąsiedzi? - zapytał Jakubczyk.

Pod adresem wójta i radnych posypało się wiele ostrych słów, nierzadko obraźliwych. Mieszkańcy mieli za złe, że rada gminy w grudniu odrzuciła petycję Pukowskiego, uznając ją za bezzasadną, a przede wszystkim domagali się niższej stawki za śmieci. Przede wszystkim chcieli wykrzyczeć swoją wściekłość, której trudno się dziwić. - Ja będę rocznie płacił 3 tys. zł za wywóz odpadów – nie krył zdenerwowania jeden z mężczyzn. Ludzie pytali, dlaczego gmina nic nie robi, by obronić mieszkańców przed takim stawkami. Wójt i radni starali się tłumaczyć, że robili co mogli, ale musieli działać w granicach prawa, tak przepisów dot. zamówień publicznych, jak przepisów ustawy śmieciowej.

Mieszkańców te tłumaczenie nie przekonały. Bo i przekonać nie mogły. Wyglądało to tak, jakby ze sobą rozmawiali Grecy i Bułgarzy. Jedni drugich nie zrozumieją. Włodarze mówili o tym, co mogą zrobić, a wściekli mieszkańcy odpowiadali, że w takim razie włodarze niczego nie mogą. - Więc po co was wybraliśmy? - to pytanie padło kilka razy. Mieszkańcy pytali jak to możliwe, że przetargi w gminie wygrywa niemiecka Alba, będąc przy tym jedynym oferentem, a do przetargów nie startuje np. bełsznicki Eko-Glob, który jednak i tak jest podwykonawcą Alby i de facto on odbiera od mieszkańców odpady. - Kuczatemu (właścicielowi Eko-Globu – przyp. red.) zabroniliście startować – uważają niektórzy. - Proszę spytać właściciela Eko-Globu dlaczego nie przystąpił do przetargu. Nikt niczego nie zabraniał, jako pierwsi w powiecie ogłosiliśmy przetarg, licząc, że wystartuje w nim więcej firm – odpowiadał wójt.

Mocno dostało się Albie. - My miesiąc śmieci przechowamy w piwnicy, ale wy powiedzcie tej firmie stop. Po miesiącu przyjdzie z inną stawką – mówił jeden z mężczyzn. Mieszkańcy uważają, że firma zwyczajnie ich "doi", czemu dali wyraz m.in. przez transparenty.