Piątek, 3 lipca 2020

imieniny: Anatola, Jacka, Ottona

RSS

18.12.2019 13:00 | 0 komentarzy | ma.w

Problem alkoholizmu jest w powiecie tak powszechny, że gdyby urządzić mityng AA dla wszystkich zainteresowanych, to stadion na Zamkowej by ich nie pomieścił – to opinia specjalisty doświadczonego w leczeniu uzależnionych. Poradnia terapii uzależnień musi wrócić do Raciborza – uznali uczestnicy naszej debaty i wypracowali pomysł jak do tego doprowadzić.

Debata Nowin: Bezradni bez poradni
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Przez dwa miesiące publikowaliśmy na naszych łamach artykuły na temat Poradni Terapii Uzależnienia i Współuzależnienia w Raciborzu przy Klasztornej, by nagłośnić problem jej braku w powiecie. Działająca w mieście ponad 40 lat nagle przestała przyjmować pacjentów, bo NFZ nie przyznał jej kontraktu. Aby podsumować nasz cykl zaprosiliśmy do redakcji ludzi zajmujących się problematyką społeczną w gminach. Zaproszenie przyjęli reprezentanci większości samorządów w powiecie, byli także lekarze, psycholodzy i przedstawiciel starostwa. Debata prasowa Nowin odbyła się w budynku przy ul. Zborowej 4, gdzie dziś mieści się redakcja, a w przeszłości działała poradnia uzależnień i klub AA, zatem miejscu niemal symbolicznym. – Prosimy państwa byście otworzyli serca i otworzyli głowy, by znaleźć sposób jak można pomóc poradni – zaczęła debatę Katarzyna Gruchot dyrektor wydawnictwa Nowiny.

Fakty mówią za siebie

Na początek o aktualnej sytuacji poradni opowiedziała Małgorzata Matusik-Belik psycholożka pracująca w tej placówce. Realizuje na Klasztornej program terapeutyczny finansowany przez Miasto Racibórz. Ruszył w drugiej połowie września i do ubiegłego tygodnia obsłużono 97 osób. 61 z nich było uzależnionych, w większości od alkoholu, ale także od leków i substancji psychoaktywnych. 36 osób było członkami rodzin osób uzależnionych. Dla przyjętych wykonano około 300 porad. Składają się nań rozmowy, konsultacje, terapie indywidualne i grupowe. W październiku odbyły się pierwsze spotkania w grupach. – Ludzi trzeba było przygotować, wprowadzić do grupy, a to wymagało trochę czasu. Na dziś zrobiliśmy 8 spotkań dla uzależnionych oraz dla rodzin. Wszystkie w maksymalnej obsadzie. Nie ma sensu tracić czasu nad zastanawianiem się czy taka oferta jest potrzebna. Fakty mówią same za siebie – stwierdziła pani psycholog. Co istotne – z tych porad mogą korzystać wyłącznie raciborzanie, bo program finansuje tylko Miasto. Co z resztą mieszkańców ziemi raciborskiej? – Trafiają do nas każdego dnia, ze wszystkich gmin. To ci, do których nie dotarła informacja, że program jest ograniczony. Nie włączamy ich do programu, nie zakładamy kartotek, ale rozmawiamy, kierujemy pod adresy, gdzie przyjmują specjaliści. Żeby ci, co przyszli po pomoc poczuli, że wychodzą od nas z „czymś” – wyjaśniła M. Matusik-Belik.

Dwieście tysięcy

Lekarz Mariusz Chlebek jest prezesem spółki „Centrum Zdrowia”, gdzie działała przez lata poradnia dla uzależnionych. – Wciąż próbujemy odzyskać ten kontrakt, bo poradnia powinna istnieć dla takiego powiatu jak raciborski. Decyzja należy do NFZ. Jeszcze mamy nadzieję, że te starania przyniosą efekt. Prowadzimy korespondencję z Warszawą. Są miasta w regionie, gdzie są po dwie poradnie, u nas nie ma jej wcale. Podnosiliśmy kwestię, że pacjent nie pojedzie. Fundusz odparł, że pacjent ma dostęp – opowiadał szef Centrum. Podał o jaką kwotę walczy spółka. W ubiegłym roku kontrakt wyniósł 214 tys. zł. W przeszłości, gdy pacjentów bywało mniej, do utrzymania poradni wystarczyło 173 tys. zł. M. Chlebek ocenił, że około 200 tys. zł z pewnością wystarczyłoby na funkcjonowanie placówki. W 2018 roku wykonała ona 2500 porad (lekarskich, psychologicznych, terapeutycznych).

Kuratorzy bez narzędzi

Samorządowiec i zawodowy kurator rodzinny Tomasz Cofała był pierwszym radnym, który podjął na forum publicznym temat braku poradni. – Ta sytuacja spowodowała, że kuratorom zabrano narzędzie, którym pracowaliśmy z rodzinami uzależnionych. Mówię o postanowieniach sądu, dotyczących zobowiązania podjęcia terapii. Wiele osób otrzymuje komunikat: są zakwalifikowani do leczenia przez komisję gminną; odbyło się posiedzenie w sądzie i zobowiązano je do podjęcia leczenia. Tylko gdzie? Na leczenie stacjonarne, w ośrodkach i szpitalach muszą czekać np. do sierpnia 2020 roku, a niestacjonarne odbywa się w odległych miejscach, do których nie dojadą. Poradnia wypełniała czas oczekiwania i realizowała pracę z osobami współuzależnionymi. Bo nie tylko ten kto sięga po alkohol jest uzależniony, ale także cała jego rodzina – stwierdził T. Cofała. Tu zabrał głos przedstawiciel Rudnika. – Leczenie powinno zaczynać się szybko, w ciągu tygodnia, a ten chory człowiek musi czekać 8 miesięcy. Przez tak długi czas wiele się może wydarzyć niedobrego w rodzinie. Tak istotny jest czas w leczeniu – skomentował Michał Sroka przewodniczący gminnej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych.

Ludzie:

Mariusz Chlebek

Mariusz Chlebek

Lekarz, szef NZOZ Centrum Zdrowia