Piątek, 3 lipca 2020

imieniny: Anatola, Jacka, Ottona

RSS

Alkoholizm to choroba, która siedzi w głowie

17.12.2019 07:00 | 1 komentarz | mad

– Ludzie zawsze pili i będą pili, bo to jest środek dla ludzi, tylko chodzi o sposób i kulturę spożywania alkoholu – mówi Mirosław Otręba, przewodniczący Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Pietrowicach Wielkich (GKRPA), z którym rozmawiamy m.in. o tym, jak gmina radzi sobie z problemem alkoholizmu.

Alkoholizm to choroba, która siedzi w głowie
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Alkohol może zabić

Mirosław Otręba działa w komisji od początku jej powołania. Najpierw był jej członkiem, a od około 20 lat stoi na jej czele. Na przestrzeni lat dostrzega, że z krajobrazu gminy zaczęły znikać bary. Ostatni, który działał w Pawłowie, został zamknięty. Zrodziły się za to miejsca, gdzie alkohol jest nadmiernie spożywany. Chodzi o teren wokół sklepów, tam najczęściej spotykają się osoby pijące. – Będziemy musieli przyjrzeć się temu w najbliższym czasie – zapowiada w rozmowie z nami. Łącznie na terenie Pietrowic Wielkich działa około 20 punktów, w których można kupić alkohol (chodzi o sklepy oraz restauracje).

Przewodniczący przyznaje, że problem alkoholizmu dotyka wszystkie grupy społeczne. Wspomina również sytuację, kiedy to nie tak dawno w następstwie spożywania alkoholu przez długi czas, ten wyrządził nieodwracalne szkody w organizmie młodej mieszkanki gminy, która zmarła. – Alkoholizm to choroba, która siedzi w głowie. To uzależnienie, które potrzebuje właśnie alkoholu, aby osoba z problemem poczuła się szczęśliwa. A często uzależniamy się, bo mamy kłopoty; używki dają chwilowe ukojenie – dostrzega M. Otręba.

Jak słyszymy, 2018 rok dla Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Pietrowicach Wielkich był wyjątkowy z uwagi na małą liczbę wystosowanych wezwań do uzależnionych; odnotowano ich siedem. Podczas nich przeprowadzono rozmowy motywujące do podjęcia leczenia. W tym roku wystosowano ich już około trzydziestu oraz skierowano dwa wnioski do sądu o zobowiązanie do poddania się leczeniu odwykowemu i nadzorowi kuratora.

Zapobiegać, póki jest na to czas

W Pietrowicach Wielkich stawiając na profilaktykę alkoholową, głównie kładziony jest nacisk na edukację najmłodszych. Bo jak argumentują w GKRPA – na przyszłość osób, które niebawem wkroczą w dorosłość, komisja ma największy wpływ. Chodzi więc o zapobieganie, póki jest jeszcze na to czas.

Mirosław Otręba zawodowo związany jest z Zespołem Szkolno-Przedszkolnym w Krowiarkach, gdzie uczy matematyki. To, jak przyznaje, sprawia, że ma kontakt z innymi nauczycielami i wspólnie z nimi może stwierdzić, jakie działania organizowane w ramach profilaktyki są dla dzieci najcenniejsze. Głównie jednak we wszystkich przedsięwzięciach chodzi o zagospodarowanie czasu wolnego. – Najgorszą sytuacją jest ta, kiedy młode osoby zaczynają się nudzić – powiedział nam. Wśród dotowanych działań przez komisję wymienia się akcje letnie, m.in. obóz strażacki, który już od lat organizowany jest w Samborowicach, czy zajęcia pozalekcyjne. Oprócz przybliżania problemu alkoholizmu, w Pietrowicach Wielkich mówi się również o uzależnieniu od narkotyków oraz cyberuzależnieniu. Dotowane jest także działanie świetlic wiejskich. Mniej natomiast przeznaczanych jest środków na akcje dla dorosłych mieszkańców. Komisja nie mówi jednak „nie” takim przedsięwzięciom, ale wszystko zależy od zaangażowania ludzi. – Źle działoby się, gdybyśmy to my chcieli coś komuś narzucać – słyszymy podczas spotkania z przewodniczącym GKRPA.

Rocznie komisja ma do dyspozycji budżet w wysokości 75 tys. zł.

Zamknięta poradnia to ogromny problem

Zamknięcie w Raciborzu Poradni Terapii Uzależnienia i Współuzależnienia stworzyło dla uzależnionych z Pietrowic Wielkich spore utrudnienie. Poradnia została zamknięta, bo nie otrzymała kontraktu z NFZ. Obecnie otwarta jest tylko dla mieszkańców Raciborza, bo dotację na trzy miesiące jej działalność przeznaczył tamtejszy urząd miasta.

Teraz osoby z problemem z terenu Gminy kierowane są do podobnego miejsca w Wodzisławiu Śląskim. Jak na razie wysłano tam jednego mężczyznę, ten jednak pojechał tam tylko dwukrotnie, rezygnując z dalszej terapii z uwagi na odległość. – Ciężko było, aby te osoby jeździły do Raciborza, a co dopiero tak daleko – nie kryje problemu przewodniczący.

Obecnie w Pietrowicach Wielkich nie zastanawiano się nad podobnym wsparciem finansowym raciborskiej poradni, jak czyni to właśnie Racibórz. Bo z żadnej też strony nie wyszła inicjatywa. Gdyby jednak do tego doszło, wiele zależałoby od kwoty, która miałaby być wydatkowana. – Niestety, ekonomia rządzi światem. Jeżeli miałoby to kosztować 50 procent naszych środków, to raczej byśmy w to nie weszli. W jakieś części już tak – puentuje Mirosław Otręba.

(mad)