środa, 1 kwietnia 2020

imieniny: Grażyny, Hugona, Teodory

RSS

To nie palenie odpadami powoduje smog. Trujemy się nieprawidłowo paląc węglem

17.12.2019 07:00 | 28 komentarzy | art

Kontrole przeprowadzone przez urzędników w kotłowniach domów jednorodzinnych nie pozostawiają złudzeń. Nadmierne dymienie i smród uchodzący z kominów rzadko kiedy jest efektem spalania odpadów. Najczęściej chodzi o złą technikę palenia węglem. W efekcie smog i przekroczone normy pyłów to od kilku tygodni niemal norma w naszym, i nie tylko zresztą w naszym, powiecie.

To nie palenie odpadami powoduje smog. Trujemy się nieprawidłowo paląc węglem
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Na forach dyskusyjnych toczą się  zażarte dyskusje. Ludzie zamieszczają w Internecie kolejne zdjęcia dymiących kominów.  Padają kolejne propozycje walki ze smogiem, niektóre radykalne, jak np. zakazanie palenia paliwami stałymi, choć droga do tego by wszystkie budynki w powiecie były podłączone do sieci gazowej czy ciepłowniczej daleka. Ci którzy dymią, odpowiadają, że palą dopuszczonym do użytku opałem, a na wymianę kotła ich nie stać, nie mają ocieplonego domu itp. itd. Co roku to samo. Jeden drugiego nie zrozumie, jeden drugiemu nie odpuści. Konflikty narastają. Jedna z rybnickich redakcji rozpoczęła kontrowersyjną akcję „Karny kopciuch”, której założeniem jest piętnowanie właścicieli dymiących kominów. Autorzy akcji zachęcają przy tym do wymiany źródeł ciepła i wskazują możliwość pozyskania dofinansowania. Przeciwnicy akcji odpowiadają, że wszystko to brzmi efektownie, ale w praktyce jest trudne do realizacji, bo z reguły konieczność wymiany źródła ciepła, pociąga za sobą konieczność przeprowadzenia kolejnych, bardzo kosztownych inwestycji. Na które nie wszystkich stać. Problem smogu pozostaje nierozwiązany – zbyt często dusimy się w gryzącym dymie. Czy jesteśmy na to skazani?

Zaostrzone normy

Przypomnijmy, że w połowie października zaczęły obowiązywać zaostrzone normy informowania i alarmowania o smogu. Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Środowiska alarm smogowy ogłaszany jest przy przekroczeniu średniodobowej wartości 150 mikrogramów na metr sześcienny dla pyłu PM10. Poziom ostrzegawczy to 100 mikrogramów. Wcześniejsze rozporządzenie z 2012 r. mówiło odpowiednio o 300 i 200 mikrogramach na metr sześcienny.

Zmiany te oznaczają częstsze kontrole tego co spalamy w domowych paleniskach. Gminy mają bowiem obowiązek prowadzić kontrole instalacji spalania paliw stałych po ogłoszeniu ostrzegawczym oraz po ogłoszeniu alarmu smogowego. Po ogłoszeniu alarmu, gmina niezwłocznie musi przeprowadzić co najmniej 5 kontroli. Jest to limit narzucony dla gmin i miast poniżej 50 tys. mieszkańców. Kontrole podczas alarmu smogowego mogą występować zarówno w dni powszednie jak i weekendy lub dni świąteczne. W gminach prowadzone są też kontrole palenisk na podstawie zgłoszeń mieszkańców. Wtedy najczęściej razem z upoważnionymi pracownikami urzędu działania prowadzi również dzielnicowy. Takie kontrole prowadzą również straże miejskie, tam gdzie one funkcjonują.

Śmieci nie palimy, a z kominów się kopci

Jak na razie wnioski z takich kontroli są... słodko-gorzkie. Dlaczego? Z jednej bowiem strony pocieszające jest to, że mieszkańcy rzadko spalają odpady. Co jednak z tego, skoro wciąż z wielu kominów unosi się gęstym, gryzący dym…

(art)

Cały artykuł dostępny tylko w Nowinach Wodzisławskich z 10 grudnia 2019 r. lub w e-wydaniu.