Sobota, 7 grudnia 2019

imieniny: Marcina, Ambrożego, Agatona

RSS

18.11.2019 06:06 | 7 komentarzy | acz

Szef Zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ Solidarność komentuje likwidację Ministerstwa Energii i roszady personalne w nowym rządzie.

Dominik Kolorz: Znów lekceważą nasz region
Fot. Solidarność Region Śląsko-Dąbrowski
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Choć politycy Prawa i Sprawiedliwości nazywają nową Radę Ministrów „rządem kontynuacji”, w jego składzie i konstrukcji jest sporo zaskoczeń. Niestety większość negatywnych. Przede wszystkim źle się stało, że nie będzie już Ministerstwa Energii. Skupienie w jednym resorcie nadzoru nad górnictwem i energetyką, czyli branżami stanowiącymi system naczyń połączonych, było dobrym rozwiązaniem. Dzisiaj nie wiemy, jak ten nadzór będzie wyglądał. Czy będzie go sprawował szef nowego super-ministerstwa Jacek Sasin, czy może specjalnie oddelegowany wiceminister. Jeśli to drugie, to nie wiadomo też, jaka będzie decyzyjność takiego wiceministra. Czy będzie on mógł samodzielnie podejmować strategiczne decyzje. Tymczasem, chociażby w kontekście kolejnych prób zaostrzania unijnej polityki klimatyczno-energetycznej, sprawne zarządzanie jest dzisiaj niezwykle ważne i w górnictwie, i w energetyce.

Drugie niemiłe zaskoczenie, szczególnie z perspektywy naszego regionu, to brak w nowym rządzie ministra Jerzego Kwiecińskiego, bo to niezwykle kompetentna i wiarygodna osoba. Można śmiało powiedzieć, że obok premiera Morawieckiego był tym członkiem rządu, który ma największe zasługi w kwestii Programu dla Śląska. Choć realizacja Programu w wielu obszarach pozostawia sporo do życzenia, to rzeczy, które się udały, zawdzięczamy w dużej mierze właśnie ministrowi Kwiecińskiemu. Był osobą, która napędzała do działania wszystkie firmy, instytucje i osoby odpowiedzialne za poszczególne projekty zapisane w PdŚ. Jerzy Kwieciński do tej pory pełnił funkcję szefa Rady Wykonawczej Programu, czyli najważniejszego gremium, które na poziomie krajowym koordynuje realizację tego dokumentu. Szczerze mówiąc, nie widzę w nowym rządzie kogoś, kto mógłby sprostać temu zadaniu. Chyba, że byłby to sam Mateusz Morawiecki, jako poseł ze Śląska.

Po wyborach i świetnym wyniku Mateusza Morawieckiego na Śląsku wydawało się, że jego pozycja w obozie rządzącym wzrośnie. Skład rządu tego jednak nie potwierdza. Urośli na pewno koalicjanci Prawa i Sprawiedliwości czyli ugrupowania Zbigniewa Ziobry i Jarosława Gowina. Widać to chociażby po rozszerzeniu kompetencji minister Jadwigi Emilewicz z partii Gowina, czy po podziale resortu środowiska, którego częścią odpowiedzialną m.in. za ogromny majątek Lasów Państwowych będzie zarządzał minister Michał Woś z Solidarnej Polski. Z drugiej części wydzielonej z Ministerstwa Środowiska powstanie resort klimatu, którym pokieruje minister Michał Kurtyka. To niezwykle trudna działka, o absolutnie kluczowym znaczeniu dla przyszłości polskiego przemysłu i całej gospodarki. Ministrowi Kurtyce z całą pewnością nie brakuje w tej tematyce wiedzy i jest dobrym merytorycznie partnerem do rozmowy, natomiast nie jest tajemnicą, że pod względem poglądów należy on do frakcji „zielonych”. Dobrym prognostykiem jest to, że w dotychczasowych rozmowach, które prowadziliśmy z ministrem Kurtyką, dał się poznać jako człowiek otwarty na argumenty. Mam nadzieję, że tak będzie także w przypadku argumentów „Solidarności” przemawiających za tym, że Polska nie może zgodzić się na tzw. neutralność klimatyczną w UE do 2050 roku.

Patrząc na skład nowego rządu, trudno też nie odnieść wrażenia, że nasz region niestety już tradycyjnie został trochę zlekceważony. Liczące 4,5 mln województwo, w którym PiS odnotował w wyborach znaczący wzrost poparcia, a urzędujący premier wykręcił fenomenalny wynik, będzie miało tylko jednego przedstawiciela w randze ministra. To niewiele.

Dominik Kolorz

Źródło: Solidarność Region Śląsko-Dąbrowski