Piątek, 6 grudnia 2019

imieniny: Mikołaja, Jaremy, Leontyny

RSS

Szczury atakują, ludzie proszą o pomoc

17.11.2019 19:00 | 23 komentarze | mak

Szczury nie chcą dać za wygraną. Upodobały sobie skwer za jednym z bloków w Wodzisławiu. - Ich gniazda są w krzakach oraz na podwórku. Szczury biegają sobie zarówno w biały dzień, jak i w nocy - opisują mieszkańcy. Doszło nawet do tego, że celem ataku gryzonia stał się jeden z lokatorów bloku.

Szczury atakują, ludzie proszą o pomoc
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Zgłosili się do nas mieszkańcy jednego z bloków przy ul. 26 Marca w Wodzisławiu Śl. Okazuje się, że bezpośrednio przy budynku grasują tabuny szczurów. Ludzie od dłuższego czasu proszą o skuteczną walkę z tymi gryzoniami. - Problem polega na tym, że od 2 lat prosimy o odszczurzanie. Przed wyborami mieliśmy obiecane cuda i na nich się skończyło. Zarówno pan prezydent Kieca oraz jego podwładni wiedzą, że jest plaga szczurów w Wodzisławiu, no ale cóż, nic z tym nie robią - napisali nam zbulwersowani mieszkańcy.

Chwile grozy przeżył jeden z lokatorów bloku, który został zaatakowany przez szczura. - Myśleliśmy, że coś się zmieni, kiedy w zeszłym roku szczur pogryzł nam sąsiada. Niestety mimo takiej sytuacji dalej nic - nie kryją żalu wodzisławianie.

Za blokiem zlokalizowany jest skwer. Rosną tam m.in. krzewy. To w ich pobliżu można natknąć się na gryzonie. - U nas za blokiem są ich gniazda w krzakach oraz na podwórku. Szczury biegają sobie zarówno w biały dzień, jak i w nocy. Dzieci mają zakaz chodzenia za blok na trawnik. Mimo że nie mają gdzie, bo to centrum i brak placu zabaw, no ale bezpieczeństwo najważniejsze - podkreślają mieszkańcy.

Wodzisławianie przekazali nam, że zgłaszali problem m.in. spółce Domaro. - Mimo wielu zgłoszeń do firmy Domaro, zero interwencji, czasami przyjdą tylko i zasypią te dziury ziemią, ale to skutkuje na kilka dni, bo żadnych więcej środków tam nie dają. I szczury znów się pojawiają. Niedawno zgłosiliśmy, że szczury są w naszej piwnicy, to dostaliśmy informację, że trutki były kupione, a za blokiem to już wspólnota musi zadecydować, czy będzie deratyzacja czy nie - ubolewają mieszkańcy.