Czwartek, 21 listopada 2019

imieniny: Janusza, Marii, Konrada

RSS

"Niech ktoś posprząta te kasztany". Proszą od trzech tygodni

18.10.2019 07:24 | 22 komentarze | mak

Kasztany lecą z drzew. To znak, że jesień w pełni. Do tej pory mieszkańcy Lubomi sami sprzątali liście i owoce kasztanowca. Mimo że to teren powiatu. - Ale sił ubywa. Od trzech tygodni prosimy w PZD, żeby posprzątali - mówi pani Małgorzata z Lubomi.

"Niech ktoś posprząta te kasztany". Proszą od trzech tygodni
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Ulica Mickiewicza w Lubomi, tuż przy starym kinie. Rosną tam rozłożyste kasztanowce. Na terenie, który należy do powiatu - mamy na myśli zarówno drogę, jak i chodnik. Sęk w tym, że - jak mówią okoliczni mieszkańcy - powiat "zapominał" o sprzątaniu tego, co spada z drzew. - Do tej pory sprzątaliśmy sami, więc tak naprawdę robiliśmy to za Powiatowy Zarząd Dróg. Miotły szły w ruch. Jedynie gmina przekazywała nam worki i tam zbieraliśmy liście i owoce kasztanowca - mówi Małgorzata Cuber, jedna z mieszkanek. - Niestety pokolenie nam się zestarzało. Ludzie nie mają już siły, ja na chorobowym. A problem pozostał - dodaje kobieta.

Pani Małgorzata postanowiła interweniować w Powiatowym Zarządzie Dróg w Syryni. - Od trzech tygodni proszę ich, żeby posprzątali, bo chodnik i droga są powiatowe. Za każdym razem słyszę, że "poślą ekipę", ale do tej pory nikt nie przyjechał - nie kryje rozczarowania mieszkanka Lubomi. Dodaje, że zalegające liście i owoce kasztanowca to nie tylko problem wizualny, ale przede wszystkim związany z bezpieczeństwem. - Po deszczu, kiedy te łupiny i liście namokną, na chodniku robi się ślisko. A przecież starsze osoby idą tędy do kościoła czy na zakupy - podkreśla kobieta.

Skontaktowaliśmy się ze Starostwem Powiatowym w Wodzisławiu Śl. Tam przekazano nam, że owszem teren należy do powiatu, jednak na czas budowy kanalizacji w Lubomi droga została przekazana w zarząd gminie. Więc teraz gmina powinna wziąć się za sprzątanie tego, co spadnie z kasztanowców. W tej sytuacji zadzwoniliśmy do Urzędu Gminy w Lubomi. - To pierwszy sygnał o tym problemie - mówi zastępca wójta Bogdan Burek. Dodaje, że pracownicy komunalki pojadą na miejsce. - Teren będzie posprzątany - zapewnia.