Niedziela, 29 listopada 2020

imieniny: Błażeja, Saturnina, Fryderyka

RSS

Epidemia na Śląsku:

Ocice: żyją w kurzu, kanalizacja wybija, na boisko poczekają

12.10.2019 22:43 | 3 komentarze | ma.w

To dzielnica, w której mieszka prezydent Dariusz Polowy. Z sąsiadami spotkał się w sali szkolnej w piątek wieczorem. Przyszło około 20 osób, w tym były przewodniczący rady miasta Henryk Mainusz. Polowemu towarzyszył wiceprezydent Michał Fita, również ociczanin.

Ocice: żyją w kurzu, kanalizacja wybija, na boisko poczekają
Dariusz Polowy z zastępcą Michałem Fitą w szkole w Ocicach
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Wiejska: OGL ze stówą na blacie

W Ocicach czekają dokończenia remontu ulicy Wiejskiej. Zapamiętali obietnicę samorządowców, że prace na tej drodze będą kontynuowane. - Dziury są tam niesamowite. Dobrze, że istnieje dom dla bezdomnych, bo jest przy nim chodnik. Wieczorem iść tamtędy: katastrofa - głosili mieszkańcy. Polowy usłyszał, że pracownicy Eko-Okien jeżdżą Wiejską na skróty do i z pracy.

Prezydent Polowy zapowiedział, że chce wpisać środki na remont Wiejskiej do planu wydatków budżetowych w 2020 roku. Mówił o tym w kategoriach swoich priorytetów budżetowych. To droga powiatowa, więc potrzebna jest współpraca i współfinansowanie remontu.

Wśród zebranych przeszedł jednak szmer by „drogi do Żerdzin nie robić, bo ruch już jest tamtędy duży”. - Większość jest z OGL, jadą stówą na blacie. Nawet w weekendy - zauważyli ociczanie.

Przy tej dyskusji padła propozycja, aby w całych Ocicach uruchomić „Strefę 30 km/h” stosowaną w dużych miastach. Autor pomysłu przekonywał, że aktualnie kierowcy jeżdżą o 15-20 km szybciej niż dozwolone 50 km/h w terenie zabudowanym. - Skąd ma pan taką wiedzę? - zapytał go D. Polowy. - Ja tak jeżdżę - usłyszał i na sali rozległ się śmiech.

- Takie ograniczenia sprawią, że pierwsi mandaty zapłacą ociczoki - skwitował Henryk Mainusz.

Cień przez cały dzień

- Czy ktoś dba o drzewa w naszej dzielnicy? Czy ktoś je podcina, pielęgnuje? Ostatnio jedno runęło obok placu zabaw, w ładny słoneczny i bezwietrzny dzień - mówiła matka dziecka, które bawiło się na tym placu gdy doszło do zdarzenia. Sugerowała by drzewa albo wykarczować, albo podciąć. Sąsiedzi jej wtórowali. - Tam są wierzby, pochylone, wkrótce się załamią. Ja robiłem trochę przy wierzbach i wiem, że choć wyglądają na zewnątrz dobrze, to w środku są już spróchniałe - mówił mężczyzna, żądający „weryfikacji ekologicznej z urzędu”.

Poruszono też sprawę „drzew - chochołów z ulicy Gdańskiej, które mogą ludziom spaść na głowę”. Starszy pan zaapelował o skrócenie tych drzew, bo w jego domu jest z tego powodu „cień przez cały dzień”. Prezydent Polowy zauważył, że drzewa nie stoją na miejskim terenie. - No to będziemy czekali aż drzewo kogoś zabije - gorzko stwierdził mieszkaniec domu w ciągłym cieniu. Włodarz podał możliwość wystosowanie pisma w tej sprawie, adresowanego do właściciela terenu gdzie stoją wysokie drzewa. - Nie wierzę jednak w skuteczność takiego działania. To własność prywatna, niestety tak to działa - przyznał.

Zaczęto mówić o jesionach i lipach z ulicy Opawskiej. - Przecież to starodrzew. 80% tych drzew powinno być dawno wykarczowane, wszystko zjadł robak. Proszę sobie w internecie przeczytać o żywotności drzew. Prosta sprawa - oznajmił mężczyzna, który wcześniej zabierał głos w sprawie źle parkujących działkowiczów.

Polowy przyznał, że wycinka drzew napotyka zwykle opór miłośników ekologii. - Żeby wyciąć 7 drzew przy ul. Wojska Polskiego i placu Wolności, po wielkiej wichurze, potrzebna była ekspertyza fachowca, za 5 albo więcej tysięcy złotych. Później i tak były protesty - podsumował. Z sali dało się słyszeć, że „drzewa trzeba przynajmniej do fryzjera zaprowadzić”.

Pani, która zainicjowała temat z drzewami zwróciła jeszcze uwagę na problem z miejscową młodzieżą, która nie ma w Ocicach gdzie pójść. - Ani knajpy czy baru tu nie mamy. A z placu zabaw to ich przeganiają jak siądą na ławeczkach. No to gdzie mają pójść? - pytała włodarza kobieta.

Jesteśmy zadłużeni, boiska nie budujemy

Najwięcej dyskusji wzbudziła sprawa niezbudowanego dotąd boiska wielofunkcyjnego przy szkole. Zapytał o nie Henryk Mainusz. Już raz planowano je wstępnie do budżetu miasta (za kadencji Mirosława Lenka), ale się wycofano. To nakład rzędu 1,5 mln zł. Obecny na spotkaniu dyrektor ZSP nr 2 Andrzej Skurk podkreślił, że szkoła czeka na boisko już 10 lat. Mainusz zaznaczył, że cierpliwość ociczan się odraczała, gdy inne szkoły „dostawały” boiska (SP15, SP4). Prezydent Polowy odparł, że można wpisać boisko do budżetu, ale trzeba na to wziąć kredyt. Tymczasem zadłużenie Miasta sięga już 43 mln zł. - To jakieś trzydzieści kilka procent dla całego budżetu. Są gminy, które zadłużone są dużo bardziej. Budują i inwestują - spierał się Mainusz. Polowy podał, że same odsetki od zadłużenia sięgają rocznie ponad miliona złotych. - Oddajemy takie boisko co rok do banku - rzucił. W 2018 roku zadłużenie Miasta wzrosło o 7 mln zł  mimo, że inwestycyjnie nic dużego, jak stwierdził prezydent, w Raciborzu się nie pojawiło.

- Czy ktoś w domu by tak robił? Przychody bieżące równoważą się wydatkom bieżącym.  Mamy np, 1000 zł pensji, a konieczne opłaty wynoszą 970 zł. Trzeba coś zrobić, albo zarabiać więcej, albo ograniczyć wydatki - podał przykład prezydent. - Czyli nie będziemy mieli boiska bo musimy zaoszczędzić 40 mln? - zapytał H. Mainusz. 

Polowy odpowiedział: będziemy ponosić wydatki niezbędne, ograniczając zbytki. Dzisiaj budowa boiska nie jest najrozsądniejszym działaniem - podkreślił.

Mieszkaniec aktywny w tutejszym środowisku piłkarskim próbował przekonać włodarza, że taki koszt okaże się inwestycją pod kątem zaangażowania społecznego. - Jest chęć do działania, ale jak się założy kaganiec. Sprawa sportu angażuje całe Ocice. Te stare i nowe, bo jest wspólny cel. Do tej szkoły wszyscy chodzą. Nie mówmy tylko kasa, kasa i procenty - głosił młody mężczyzna. Polowy pozostał przy swoim zdaniu.

Ludzie:

Henryk Mainusz

Henryk Mainusz

Radny Miasta Racibórz, były przewodniczący rady.