środa, 2 grudnia 2020

imieniny: Balbiny, Pauliny, Rafała

RSS

Epidemia na Śląsku:

Zwolnieni i rozżaleni. Posłanka pomaga byłym pracownikom Ramety

01.10.2019 07:00 | 8 komentarzy | ma.w

Przepracowali w fabryce mebli po kilkanaście, nawet kilkadziesiąt lat. Zwolniono ich bez odpraw, bez płatnego okresu wypowiedzenia. W Ramecie tłumaczono im, że to wskutek fatalnej sytuacji zakładu. Niektórych pożegnano dyscyplinarką, bo – jak twierdzą – nie przyjęli warunków szefostwa. Kiedy w Nowinach przeczytali o „wszystkich rękach na pokład” dla ratowania ich byłej już firmy, przyszli do redakcji oburzeni.

Zwolnieni i rozżaleni. Posłanka pomaga byłym pracownikom Ramety
Posłanka Gabriela Lenartowicz spotkała się z byłymi pracownikami Ramety
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Chronić pozostałych

Kiedy rozmawialiśmy z prezesem Fichną, ten przyznał, że podejmowanie decyzji personalnych przychodziło mu z dużym trudem. – Przecież spadek zamówień o połowę oznacza teoretycznie, że połowa zatrudnionych jest niepotrzebna. Przez wiele nocy nie mogłem przez to spać, bo ja znam wszystkich tych ludzi. Ktoś mi wtedy powiedział, że ja muszę zwalniać jednych, żeby ochronić tę drugą połowę zatrudnionych – gorzko stwierdził szef firmy. Zaznaczył, że większość z którymi się żegna to osoby z uprawnieniami emerytalnymi lub świadczeniami pokrewnymi. Z tym stwierdzeniem nie zgadzają się ci, co przyszli do Nowin. – My zostaliśmy bez niczego, z dnia na dzień. Mamy kredyty, dzieci na utrzymaniu, a nie mamy pracy – usłyszeliśmy w redakcji. S. Fichna powiedział, że trudna sytuacja może potrwać w Ramecie kilka miesięcy, ale perspektywy są obiecujące. Na tyle, że będzie potrzebował w przyszłości nowych rąk do pracy. W Ramecie może się nawet pojawić nowy inwestor. Fichna przy autoryzacji swoich wypowiedzi dodał, że pogłoski o upadłości Ramety są nieuzasadnione.

Bez odwagi, bez walki

Zanim grupa niezadowolonych zjawiła się u nas, udała się do posłanki Gabrieli Lenartowicz. Ta postanowiła reprezentować zwolnionych. – Zgłaszamy sprawę w Państwowej Inspekcji Pracy, pomożemy w procedurach przed sądem pracy i poinformujemy Rzecznika Praw Obywatelskich – wylicza liderka lokalnej Platformy Obywatelskiej. W formie interwencji poselskiej planuje wystąpienie na wrześniowej sesji rady miasta. Z lektury Nowin wie, że w Ramecie starają się o umorzenie podatku od nieruchomości z uwagi na trudną sytuację podatnika. Lenartowicz chce by prezydent miasta i radni dowiedzieli się o sytuacji zwolnionych z fabryki. Jej zdaniem postąpiono tam w sposób niewłaściwy w stosunku do zwalnianych. – Ci pracownicy są osobami niepełnosprawnymi, z reguły nie cechuje ich odwaga, wola walki o własne sprawy. Panie, które pokazały mi dokumenty, czują, że wykorzystano ich niewiedzę przy rozwiązaniu umowy. Nie zastosowano procedur osłonowych dla tych, którzy muszą odejść, a przecież są fundusze państwowe do pomocy w takich sytuacjach – mówiła w trakcie spotkania posłanka. Osoby, które pokazały nam swoje zwolnienia dyscyplinarne przyznały, że już zgłosiły swoje sprawy w sądzie pracy.

W pośredniaku są zdziwieni

Na zakończenie swojej wizyty w redakcji byli pracownicy Ramety podkreślili, że poruszyło ich przedstawienie w gazecie sytuacji fabryki, która stara się ratować i snuje nawet plany zatrudnienia. – Prezes mówi dziennikarzowi, że załoga to priorytet, a w tygodniu kiedy tekst się ukazał doszło do kolejnych zwolnień. Nowiny tak ładnie przedstawiły plany pana prezesa, to prosimy, żeby napisały też o nas, zwolnionych, jak się teraz czujemy – gorzko stwierdził jeden z mężczyzn. Wszyscy są w trakcie poszukiwania pracy. – W urzędzie pracy jak mówimy, że Rameta zwalnia, to patrzą na nas zdziwieni – opowiadali nasi goście. W ich opinii reszta załogi boi się zsolidaryzować ze zwolnionymi. – Kiedy na zakładzie ktoś usłyszy, że wzywają go do biura, pozostali mu tylko współczują – podsumowują gorzko.

Mariusz Weidner

Ludzie:

Gabriela  Lenartowicz

Gabriela Lenartowicz

Poseł na Sejm