Sobota, 22 lutego 2020

imieniny: Małgorzaty, Marty, Piotra

RSS

"Czy nasi dzielni strażnicy miejscy na interwencje zabierają... swoje nogi?" [AKTUALIZACJA]

26.08.2019 10:08 | 22 komentarze | mak

To historia o tym, jak wodzisławscy strażnicy miejscy jeździli za psem. Wezwała ich mieszkanka Wodzisławia Śl., która pod galerią Karuzela zauważyła wystraszonego czworonoga. Machała do strażników ręką, pokazywała im, gdzie jest pies. Liczyła na to, że funkcjonariusze wyjdą z samochodu i schwytają psa. Ich reakcja? Objazd radiowozem dookoła galerii. I kolejny objazd...

"Czy nasi dzielni strażnicy miejscy na interwencje zabierają... swoje nogi?" [AKTUALIZACJA]
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Naszą czytelniczkę spotkała taka oto zaskakująca historia:

Sobota, wychodzimy z córką z "Karuzeli": ja, dziesięciolatka, hulajnoga i zakupy. Przed sklepem pies: chudy, wygłodniały, zalękniony - wakacyjny standard. Córka biegnie do sklepu, po coś, by psa nakarmić. Mamy parówki, karmimy pieska. W tym momencie okazuje się, że galeria nie dysponuje miskami na wodę dla zwierząt (ale to inny problem). Biegnę do Rossmanna po coś, by dało się napoić pieska. Kupuję mydelniczkę, równocześnie dzwoniąc po dzielnych strażników. Dyspozytor informuje, że straż już jedzie. Faktycznie, przed upływem kwadransa coś nadjeżdża przed "Karuzelę". Pies w tym czasie, jako że nadal żywy, przemieścił się o kilka metrów. Moja córka informuje o tym dzielnych stróżów porządku, którzy w tym czasie w dwójkę parkują na pustym parkingu taksówek. Parkują, parkują, perfekcyjnie, równolegle, co do milimetra... Nadal siedzą w aucie. Po otrzymaniu informacji, że pies jest dwa metry dalej, superbohaterowie... odjeżdżają z tak perfekcyjnego miejsca parkingowego, jadą na światła, jest czerwone, objeżdżają dookoła Karuzelę i... oddają się swemu hobby, czyli perfekcyjnemu parkowaniu w parach.

My z córką za pieskiem. Dzwonię do dyspozytora, że piesek przemieścił się kolejne kilka metrów, na obrzeża parku. Machamy równocześnie do strażników, żeby pokazać, gdzie pies. Dzielni stróże porządku... odjeżdżają, następnie objeżdżają pół miasta dookoła i wjeżdżają do parku. Pies nadal jest, w samym środku, na tzw. górce (miejsce otoczone murkiem, grupa młodzieży chętnej do pomocy). Sęk w tym, że strażnicy nadal w samochodzie, czekają chyba, aż pies wsiądzie i zapnie pasy. Zwierzę nie wpadło na ten pomysł, za to my z córką padamy już lekko (biegamy z hulajnogą i zakupami). Psu nieco się znudziło, biega po parku, my machamy do strażników niczym wiatraki. Strażnicy siedzą. Pies ucieka. Chyba o to im chodziło.

Jedyne wyjaśnienie, jakie mi się nasuwa jest takie, iż nasi dzielni stróże porządku, w ramach oszczędzania zasobów ludzkich na patrole nie zabierają... nóg, wszak i tak jeżdżą samochodem. Każdy strażnik na wagę złota, każdy kawałek strażnika. Myślę, że to jeden z powodów niezwykłego prestiżu i szacunku społecznego, jakim cieszy się ten zawód; pomyślmy tylko, nie każdy skłonny jest do takich poświęceń i tak szalonej odwagi - do pracy (niebezpiecznej wszak i odpowiedzialnej) - bez nóg! Proszę Waszą Redakcję o zbadanie tak bezgranicznego poświęcenia naszych stróżów porządku.

O komentarz do sprawy zwróciliśmy się do wodzisławskiej straży miejskiej. Poniżej odpowiedź, jaką otrzymaliśmy:

Jako komendant wodzisławskiej jednostki pragnę odnieść się do artykułu zamieszczonego na portalu „nowiny.pl” Prawdą jest, że w dniu 24.08.2019 r. strażnicy interweniowali na ul. Targowej na telefoniczne zgłoszenie o biegającym bezpańskim psie. Przebieg części interwencji został zarejestrowany na kamerze monitoringu.

Zgłaszająca w momencie przekazania zgłoszenia została zapytana przez dyżurnego o to, czy jest możliwe aby przytrzymała psa, aby ten nie uciekł przed przyjazdem patrolu. Na pytanie to, uzyskano informację, że pies jest nieufny i w każdej chwili może się oddalić.

Przebieg samej interwencji wyglądał zaś następująco. Po wpłynięciu przedmiotowego zgłoszenia na miejsce patrol straży miejskiej przyjechał samochodem przeznaczonym do wyłapywania bezpańskich zwierząt. Funkcjonariusze przejechali wzdłuż parkingu przy galerii Karuzela, a następnie zostali zatrzymani przez osobę pracującą w ochronie galerii i zaparkowali na parkingu przy ul. Targowej. W trakcie rozmowy z w/w osobą, a także z dzieckiem, które podbiegło do samochodu straży miejskiej, uzyskano informację, że pies przemieścił się w rejon Parku Miejskiego. Aby nie stwarzać zagrożenia w ruchu drogowym i nie zawracać na ul. Targowej, patrol ponownie objechał budynek galerii Karuzela, celem podjęcia próby wyłapania psa. Jako że pies w tym czasie znajdował się już przed remontowanym Pałacem Dietrichsteinów strażnicy podjechali do Parku Miejskiego od ul. Głowackiego. Po zaparkowaniu samochodu interweniujący strażnicy miejscy wysiedli z samochodu i zabierając ze sobą smycz i lancę, która mogła przydać się do schwytania psa, pieszo udali się do Parku Miejskiego. Następnie pieszo patrolując Park Miejski w rozmowie z osobami, które na jego terenie wypoczywały, funkcjonariusze uzyskali informację, że pies pobiegł ul. Kubsza w kierunku sklepu E.Leclerc.

Z wyrazami szacunku

Beata Drzeniek, Komendant Straży Miejskiej Wodzisławia Śl.