środa, 18 września 2019

imieniny: Stefanii, Irmy, Stanisława

RSS

Koleje olewają Wodzisław. Absurdy nowego dworca

22.08.2019 19:00 | 21 komentarzy | mak

Piękny i gruntownie wyremontowany dworzec kolejowy w Wodzisławiu Śl. A w nim: brak kas biletowych, brak punktu gastronomicznego, a parkingi przy obiekcie nie działają tak, jak zapowiadano. Skutki? Wystarczy przeczytać opinie podróżnych.

Koleje olewają Wodzisław. Absurdy nowego dworca
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Jeszcze kilka lat temu wodzisławski dworzec kolejowy przypominał ruinę. Dziś można nazwać go wizytówką miasta. Obiekt przeszedł generalny remont. Został zaadaptowany pod Centrum Przesiadkowe oraz Centrum Aktywności Społecznej. I chociaż wszystko to cieszy i robi wrażenie, to podróżnym coraz bardziej doskwierają liczne braki.

Biletu w kasie nie kupisz...

Po pierwsze - nie funkcjonują kasy biletowe. Wydaje się, że to dla pasażerów podstawowy problem. - Któregoś dnia wieczorem przez dłuższą chwilę przebywałem na wodzisławskim dworcu. Przychodzili ludzie, nawet dosyć sporo i chcieli kupić bilet, ale kasa nieczynna. Niektórzy mówili, że pewnie się spóźnili i już zamknęli, ale kartka informowała, że w kasie biletu nie można kupić. Część podchodziła do biletomatu, ale okazuje się, że w nim można płacić tylko kartą. Zapamiętałem komentarz jednej pani: "Taki dworzec, a nawet biletu nie można kupić" - dzieli się swoimi spostrzeżeniami wodzisławski radny miejski Adrian Jędryka.

Skalę absurdu obrazuje z kolei sytuacja, w jakiej znalazła się nasza czytelniczka, pani Natalia. Opowiedziała nam, jak wyglądał zakup biletów na pociąg Intercity z Rybnika do Sopotu. Kobieta musiała jechać po bilety do Rybnika, bo zakup w Wodzisławiu jest niemożliwy. - Chciałam kupić 7 biletów dla dzieci, siebie i znajomych. Próbowałam najpierw przez Internet. Pojawiła się informacja, że nie da się kupić więcej niż 6 biletów za jednym razem. Mogłabym kupić je oddzielnie, ale wtedy istniało ryzyko, że wylądujemy w innych przedziałach lub wagonach, a zależało nam na tym, żeby być w jednym przedziale. Musiałam więc pojechać do kasy biletowej. Do Rybnika, bo w Wodzisławiu kasy nie ma – opowiada pani Natalia.

Miasto tłumaczy, że podejmowało szereg starań, by kasy powstały. Na to musi być jednak zgoda ze strony kolei.

Cały tekst dostępny w bieżącym wydaniu „Nowin Wodzisławskich”, również w e-wydaniu.