Piątek, 23 sierpnia 2019

imieniny: Apolinarego, Filipa, Róży

RSS

Godów w szoku po zatrzymaniu byłego proboszcza. Ale…

04.07.2019 17:13 | 4 komentarze | art

Wczorajsze zatrzymanie przez policję ks. Kazimierza G., który w latach 2000-2006 był proboszczem w parafii pw. św. Józefa Robotnika w Godowie, wstrząsnęło mieszkańcami tej miejscowości. Ks. G. jest podejrzany o to, że w latach 2001-2004 dopuszczał się względem 14 dzieci zabronionych czynów. Prokuratura ustaliła, że wielokrotnie wykorzystywał on seksualnie małoletnie dzieci będące członkami różnych służb liturgicznych funkcjonujących przy parafii (ministranci, chórek dziecięcy, służba liturgiczna dziewcząt

Godów w szoku po zatrzymaniu byłego proboszcza. Ale…
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Wielu mieszkańców jest zszokowanych informacjami podawanymi przez prokuraturę i policję.

- To był ksiądz, który raczej był dobrze postrzegany przez parafian. Taki swój chłop. W pewnym momencie miał na parafii pomocnika, nazywał się ks. Piotr. To o tym księdzu się różnie mówiło, że lubił wypić. Zresztą było tak, że jak był u kogoś w domu, to mówił „nalej mi jeszcze jednego, bo się śpieszę”. Kiedy obaj księża odeszli z parafii, to myślałem, że ks. Kazimierz musiał odejść z powodu zachowania ks. Piotra – mówi nam nam jeden z mieszkańców Godowa.

Dowiadujemy się, że wspomniany pomocnik to ks. Piotr S. Od kilku lat nie żyje. Zmarł w 2016 r. W 2005 r. został przydzielony do parafii jako rezydent. Mówi się w Godowie, że był księdzem po przejściach, po leczeniu choroby alkoholowej. Która rychło dała o sobie znać. - Mówiło się, że nocami na parafii działy się jakieś dziwne rzeczy, oglądali jakieś filmy, popijali – mówi nasza rozmówczyni. Zaznacza, że ks. Kazimierz ogólnie był przystępnym księdzem, miał krótkie, a treściwe kazania. Można z nim było załatwić różne sprawy. - Nigdy bym nie powiedziała, że krzywdził dzieci. No ale moje dzieci na parafię nie chodziły, nie udzielały się tam – mówi nam jednak z parafianek.

Ludzie nie chcą się przedstawiać, proszą o anonimowość. - To mała miejscowość. Tu każdy każdego zna. Wielu starszych parafian być może nie uwierzy w winę ks. Kazimierza – mówi nam rodzic jednej z ofiar, które miał krzywdzić ks. G. Jak dodaje ów rodzic, sam długo nie wiedział, że jego dziecko padło ofiarą pedofilskich czynów ks. G. - Moje dziecko nic nie mówiło, że stało się tam coś niedobrego. Jedynie mnie zastanowiło, że w pewnym momencie przestało chodzić na spotkania do ks. Kazimierza. Dopiero po latach, już kiedy założyło własną rodzinę, powiedziało mi krótko, co się tam działo. A teraz kiedy zostało przesłuchane, powiedziało mi więcej – mówi nasz rozmówca. Rodzic przyznaje jednak, że był świadkiem nieobyczajnych zachowań proboszcza. - Lubił wypić i nie bardzo się z tym krył przede mną. Miał kolekcję filmów na DVD dla dorosłych. Nawet w moim towarzystwie taki film puścił. Nie miał zahamowań – opowiada. - Ale skąd człowiek miał wiedzieć, że to pedofil? Oglądanie filmów pornograficznych, choć z pewnością księdzu nie przystoi to jedno, ale pedofilia? Nikt nie miał o takich zachowaniach księdza pojęcia – mówi. Jak dodaje, jest przekonany, że ks. G. wyleciał z parafii w Godowie po interwencji części parafian, właśnie wskutek nieobyczajnego zachowania, choć podobno oficjalną przyczyną odwołania z parafii miały być problemy zdrowotne ks. Kazimierza. W wieku niespełna 49 lat, został rezydentem parafii Świętej Rodziny w Katowicach Brynowie. Przebywał tam aż do 2018 r.

Czytaj także:

Jest areszt dla byłego proboszcza z Godowa, podejrzanego o molestowanie ministrantów i dziewczynek z chóru