Wtorek, 1 grudnia 2020

imieniny: Natalii, Blanki, Eligiusza

RSS

Epidemia na Śląsku:

Prezydenci się zmienili, ale urzędnicy zostali ci sami

25.06.2019 07:00 | 0 komentarzy | żet

Mieszkaniec Raciborza chciał odkupić od gminy nieużywane od lat betonowe płyty, które zdążyły porosnąć trawą, krzewami i drzewami. W urzędzie odpowiedziano mu, że to niemożliwe, a poza tym materiały te mogą zostać wykorzystane podczas realizacji miejskich inwestycji. Tymczasem wkrótce teren, na którym znajdują się płyty, stanie się placem budowy drogi Racibórz – Pszczyna. Istnieje więc szansa, że wykonawca inwestycji otrzyma od miasta Raciborza prawdziwy „skarb”.

Prezydenci się zmienili, ale urzędnicy zostali ci sami
Przedsiębiorca Leszek Głowacki wskazuje na ślad dawnej drogi technicznej w rejonie raciborskich żwirowni. Urzędnicy nie chcą ruszać nieużywanych przez nikogo betonowych płyt, bo boją się posądzenia o niegospodarność.
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Leszek Głowacki z Raciborza natrafił w rejonie dawnych wyrobisk pożwirowych na Ostrogu na ślad drogi technicznej, która obecnie niemalże zupełnie zarosła już trawą, krzewami i drzewami. Pan Leszek prowadzi przedsiębiorstwo transportowo-handlowe. Pomyślał, że nikomu niepotrzebne płyty mógłby wykorzystać do utwardzenia placu w swojej firmie. Pod koniec 2017 r. zwrócił się w tej sprawie do Urzędu Miasta Racibórz. Gotów był odkupić od urzędu używane betonowe płyty po cenie rynkowej, płacąc około 100 – 150 zł za sztukę*. Innym proponowanym przez niego rozwiązaniem było utwardzenie pobliskiej drogi prowadzącej do żwirowni, na której stan od lat narzekają dzierżawiący pobliskie akweny wędkarze.

Odpowiedź, którą otrzymał na swoje zapytanie w styczniu 2018 r. można sprowadzić do jednego stwierdzenia – urząd nie zajmuje się sprzedażą materiałów budowlanych, a część betonowych płyt nadaje się do ponownego wykorzystania w ramach inwestycji realizowanych przez gminę.

Leszek Głowacki wrócił do tematu po ostatnich wyborach. Liczył, że nowe władze spojrzą przychylnym okiem na jego prośbę. Tak się jednak nie stało. – Prezydenci się zmienili, ale urzędnicy zostali ci sami. To jest wstyd coś takiego pisać – mówi, wskazując na odpowiedź, którą otrzymał z urzędu.

Prezent dla wykonawcy drogi Racibórz – Pszczyna?

Raciborzanin dziwi się, dlaczego nie może dojść do porozumienia z urzędem w kwestii wykorzystania betonowych płyt, które przez kilkadziesiąt lat leżały niewykorzystane, a wykonana z nich droga zupełnie zarosła, tak że dzisiaj nikt

nie może z niej skorzystać. Jakby tego było mało, wkrótce teren, na którym znajdują się płyty, zostanie przekazany wykonawcy drogi Racibórz – Pszczyna.

– Jakaś firma z zewnątrz dostanie to w prezencie, a ja, który prowadzę w Raciborzu firmę, płacę na miejscu podatki, nie mogłem tego odkupić od gminy – zauważa gorzko Leszek Głowacki.

Z szacunków przedsiębiorcy wynika, że z nieużywanej drogi można odzyskać około 200 – 300 betonowych płyt. – Obca firma przyjedzie, pozbiera materiał za darmo i tak zakończy się cała ta sprawa – przewiduje raciborzanin.

Urzędnicy nie chcą narazić miasta na straty

Zainteresowaliśmy się poruszonym przez Leszka Głowackiego tematem i nawiązaliśmy w tej sprawie korespondencję z Urzędem Miasta Racibórz.

W pierwszej odpowiedzi na nasze zapytania wskazano, że urząd nie prowadzi sprzedaży materiałów drogowych pochodzących z demontażu. – Omawiane płyty będą mogły być ponownie wykorzystane na innych drogach gminnych. Ich sprzedaż lub przekazanie mogłyby więc narazić miasto na straty np. gdyby po tej transakcji okazało się, że miasto musi zakupić takie same płyty na inne drogi gminne. Stąd negatywna odpowiedź na zapytanie raciborzanina – wyjaśnił Marcin Wojnarowski, kierownik biura obsługi prezydenta Raciborza.

Tym samym okazało się, że nieużywana od 30 lat droga jest dla urzędników czymś w rodzaju magazynu materiałów budowlanych, które mogą zostać ponownie wykorzystane w trakcie inwestycji realizowanych przez gminę. Dlatego też skierowaliśmy do urzędu kolejne zapytanie...

O niegospodarności słów kilka

Tym razem interesowało nas, dlaczego materiały budowlane będące własnością gminy, są składowane w taki sposób, tj. pod warstwą ziemi i roślinności? Ponadto poprosiliśmy o udostępnienie kopii dokumentu, w którym wspomniane płyty figurowałyby

jako własność gminy (wraz z podaniem liczby płyt). Poprosiliśmy również o komentarz, dlaczego wędkarze dzierżawiący od miasta wyrobiska pożwirowe zmuszeni są do korzystania ze zdewastowanej drogi, podczas gdy tuż obok znajduje się „skarb” w postaci gotowych prefabrykatów budowlanych?

– Teren wyrobisk pożwirowych wraz z niedokończonym basenem oraz drogami technicznymi został przejęty przez miasto około 40 lat temu. Samorząd nie posiada dokumentacji inwentaryzacji terenu z tamtego okresu. Omawiane płyty betonowe nie figurują w urzędowej ewidencji – czytamy w odpowiedzi na kolejne zapytanie.

W tym samym piśmie raz jeszcze przypomniano nam, że urząd nie zajmuje się sprzedażą materiałów budowlanych, a płyty „mogą być wykorzystane wtórnie na potrzeby innych inwestycji miejskich”.